"Takie sytuacje mogą się powtarzać". Generał mówi wprost: To jest eskalacja
- Jest to eskalacja. Tak to powinniśmy oceniać - o naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony mówi w rozmowie z Interią gen. Mieczysław Cieniuch. Według byłego Szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego tego rodzaju prowokacje ze strony Kremla mogą powtarzać się w przyszłości. Gen. Cieniuch podkreśla jednak, że "nie możemy i nie powinniśmy do tego przywyknąć". Wskazuje też, co w tej sytuacji powinien zrobić Zachód.

Łukasz Rogojsz, Interia: Możemy mówić o jakimkolwiek przypadku, gdy kilkanaście rosyjskich dronów w tym samym czasie narusza polską przestrzeń powietrzną?
Gen. Mieczysław Cieniuch, były Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego: - Oczywiście, że nie. Przy tak dużej liczbie dronów wszystko wskazuje, że była to sytuacja zaplanowana wcześniej. Ewentualnie mogło dojść do systemowego błędu na całej serii dronów, który doprowadził do tego, że zboczyły z zaplanowanej trasy i znalazły się na terytorium Polski. Jedna i druga sytuacja i tak jest naganna. Świadczy tylko i wyłącznie o tym, że Rosjanie prowadzą politykę agresywną nie tylko w stosunku do Ukrainy, ale również do innych państw.
Rosyjskie drony nad polskim niebem już nas nie dziwią. W ostatnich kilkunastu miesiącach tego rodzaju sytuacje się powtarzały. Tu na uwagę zasługuje jednak skala wydarzenia. Mówimy o zamierzonej eskalacji?
- Jest to eskalacja. Oczywiście. Tak to powinniśmy oceniać. Chciałbym też powiedzieć, że w takiej sytuacji trudno oczekiwać, żeby 100 proc. dronów zostało unieszkodliwionych przez obronę przeciwlotniczą, bo 100 proc. to poziom trudno osiągalny w działaniach bojowych. Natomiast dobrze, że były one strącane. Niezależnie jednak od tego, ta sytuacja będzie mieć swoje skutki polityczne i dyplomatyczne. Będzie też wzbudzać obawę w całym społeczeństwie. W ten sposób Rosja angażuje nas bezpośrednio do wojny w Ukrainie.
Jak patrzy pan na tę sytuację od strony taktyki wojskowej? To jest próba wysondowania naszych możliwości obronnych, procedur, czasu reakcji, działań sojuszników?
- Z pewnością. Tu Rosji może przyświecać wiele celów i to, o czym pan wspomniał najpewniej jest jednym z nich - wysondowanie naszej reakcji, ale też sprawdzenie naszej obrony przeciwlotniczej czy sprawdzenie reakcji NATO. Wiadomo, że od dłuższego czasu oficjele rosyjscy straszą Polskę, kraje bałtyckie reperkusjami za intensywną pomoc, której udzielają Ukrainie.

Dostrzega pan tu podobieństwa do tego, jak Rosjanie rozpoczynali konflikt z Ukrainą w 2014 roku?
- Wtedy wyglądało to jednak nieco inaczej. Prowokacje z użyciem dronów nie były jeszcze tak powszechne. Poza tym retoryka władz rosyjskich wobec Ukrainy dekadę czy również ponad trzy lata temu była zupełnie inna niż w stosunku do państw NATO. Trudno jednak oceniać logikę działania władz rosyjskich, ponieważ one bardzo często postępują nielogicznie. Celem jest zaskoczenie drugiej strony swoimi działaniami. Logika nie określa tutaj wszystkiego, jest tylko małym elementem polityki rosyjskiej.
Wiąże pan to naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej z rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami Zapad-2025, które rozpoczną się 12 września na Białorusi?
- Rosjanie bardzo często mówią o kompleksowym działaniu i to słowo "kompleksowy" obejmuje wiele obszarów. Odpowiadając na pana pytanie: tak, uważam, że można wiązać to naruszenie z ćwiczeniami Zapad-2025.
Jest to eskalacja. Oczywiście. Tak to powinniśmy oceniać
Powinniśmy przywyknąć do tego, że takich sytuacji jak dzisiejsza będzie w najbliższych miesiącach, być może latach, więcej? To nasza nowa rzeczywistość?
- Słowo "przywyknąć" jest tutaj niewłaściwe. Nie możemy i nie powinniśmy do tego przywyknąć. Jesteśmy poważnym państwem, członkiem m.in. NATO i UE. Akceptacja czy przywyknięcie do łamania prawa przez naszego sąsiada nie wchodzi w grę, w ogóle nie powinna być brana pod uwagę. Natomiast trzeba powiedzieć, że takie sytuacje, dopóki nie będzie właściwej zbiorowej reakcji państw Zachodu, mogą się powtarzać. Dlatego powinniśmy być przygotowani do przeciwdziałania im. Również mentalnie powinniśmy być przygotowani do tego, że przeciwdziałanie nie zawsze będzie 100-procentowe. Efektywność 100 proc. w czasach wojennych rzadko kiedy występuje. Powinniśmy przeciwdziałać, reagować, występować do organizacji międzynarodowych o wsparcie i reakcję, ale jednocześnie być gotowymi na to, że nie zawsze wszystko pójdzie zgodnie z naszymi oczekiwaniami.
Dotknął pan wątku reakcji. Co powinniśmy teraz zrobić, jak zareagować, jak odpowiedzieć? Mówię nie tylko o Polsce, ale też o UE, NATO, szeroko rozumianym Zachodzie.
- Zachód powinien przede wszystkim zwiększyć presję na Rosję poprzez nałożenie kolejnych, dotkliwych sankcji. Przeciwdziałanie zagrożeniom militarnym poprzez zdecydowane uderzenie w rosyjską gospodarkę jest najłatwiej i najefektywniej. Powinniśmy z tej ścieżki jako Zachód korzystać. W tym obszarze Zachód ma ogromną przewagę nad Rosją i powinien ją maksymalnie wykorzystać, bo na razie tego nie zrobił. A wszystko wskazuje na to, że opcje pośrednie, delikatność, prowadzą donikąd i tylko ośmielają Rosję do coraz gorszych i coraz agresywniejszych działań militarnych.











