Reklama

Reklama

Szydło: Ci, którzy próbowali doprowadzić do destabilizacji, ponieśli poważną porażkę

Ci, którzy próbowali doprowadzić do destabilizacji, nie zrezygnowali, ale ponieśli poważną porażkę - mówi premier Beata Szydło w wywiadzie dla "Gazety Polskiej". Opozycja była gotowa do destabilizacji pracy parlamentu, paraliżu państwa i zmiany układu rządzącego - oceniła.

Dziennikarze w wywiadzie, który ukaże się w środowym wydaniu tygodnika, pytają premier m.in. o protest opozycji w Sejmie.

"Zaczęły się konsolidować wszystkie te siły, których nieuprawnione przywileje zostały ograniczone po ostatnich wyborach. Przecież cała ta akcja prowadzona w Parlamencie Europejskim przez posłów opozycji, a także wokół Trybunału Konstytucyjnego, to były próby destabilizacji sytuacji w Polsce. Grudniowe wydarzenia były tego apogeum" - powiedziała premier.

"Drugi wymiar to jest to, co dzieje się w tej chwili w Unii Europejskiej. Decyzja Wielkiej Brytanii o wyjściu z UE, kolejne wybory na świecie i w Europie, których rozstrzygnięcia są wbrew woli establishmentu. Wszystkie te czynniki świadczą o pewnym przewartościowaniu polityki światowej. W ten scenariusz wpisuje się również sytuacja w Polsce. Jako państwo największe w regionie i dysponujące ogromnym potencjałem staliśmy się realną przeciwwagą dla tych, którzy chcieliby utrzymać dotychczasowy porządek w Europie" - dodała.

Reklama

Premier odpowiedziała też na pytanie, czy takie zdarzenia jak "zanikanie sygnału Emitela" nie były próbami destabilizacji w Polsce przed pojawieniem się wojsk amerykańskich na naszym terytorium.

"Na szczęście te działania się nie powiodły. Amerykańskie wojska są już w Polsce. Konsultowałam ostatnio z ministrami (SWiA, Mariuszem) Błaszczakiem i (obrony, Antonim) Macierewiczem, jakie podejmiemy działania, by ustrzec nas przed kolejnymi takimi próbami. Nie mamy wątpliwości, że ci, którzy do tej destabilizacji próbowali doprowadzić, nie zrezygnowali. Ale ponieśli poważną porażkę" - podkreśliła Szydło.

"Mieliśmy tutaj próbę zagrania na kilku fortepianach. Z jednej strony chciano zdestabilizować sytuację w Polsce, z drugiej powstrzymać rozpoczynający się cykl zmian w Europie" - uznała.

Jak zaznaczyła, 16 grudnia - jak się wyraziła - "totalna opozycja" - była gotowa "do całkowitej destabilizacji pracy parlamentu, paraliżu państwa i zmiany układu rządzącego".

"Ale chyba nie doceniła tego, w jakim stopniu Prawo i Sprawiedliwość jest monolitem. Ogromne doświadczenie Jarosława Kaczyńskiego, jego wyczucie polityczne doprowadziło do tego, że dziś mamy klęskę opozycji i kompromitację tego układu, który miał właśnie przejąć w Polsce władzę (...) Natomiast nasza konsekwencja okazała się tu kluczowa. Ważna była decyzja, że będziemy prowadzić obrady dalej i budżet został legalnie przyjęty. To był mocny sygnał, że państwo funkcjonuje. Że rządzi Polską ekipa, która się nie przestraszy i będzie konsekwentnie realizować swoje cele" - dodała.

W opinii premier "akcja destabilizowania państwa przeprowadzona przez opozycję" obok wymiaru groźnego, za który uznała uderzenie w polskie państwo, "miała także wymiar żałosny". "Te osoby się skompromitowały" - oceniła.

Premier w wywiadzie mówi też o "historycznym" znaczeniu rozmieszczenia w Polsce żołnierzy amerykańskich i sukcesie programu "Rodzina 500 plus".

 

Szydło deklaruje też, że branżami, na które rząd chce szczególnie stawiać, jest przemysł obronny, energetyka oraz nowoczesne technologie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy