Reklama

Reklama

Szop pracz w mieszkaniu? Właściciele mogą zapłacić wysokie kary

Szop pracz, wiewiórka szara, żółw ozdobny czy wrona orientalna - to tylko niektóre z długiej listy "inwazyjnych gatunków obcych zwierząt stwarzających zagrożenie dla Polski lub UE". Jeśli jesteśmy w ich posiadaniu i nadal chcemy mieć w domu swojego dzikiego podopiecznego, musimy mieć odpowiednie zezwolenie. W przeciwnym razie, na opiekuna szopa pracza mogą czekać kary wynoszące nawet milion złotych. Gdzie się udać i jak złożyć wniosek? Wyjaśniamy.

W związku z obowiązywaniem ustawy o gatunkach obcych, osoby przetrzymujące rośliny i zwierzęta należące do inwazyjnych gatunków obcych (IGO) powinny sprawdzić czy posiadają ważne zezwolenia - informuje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska. Organizacja zaznacza, że z nowymi przepisami powinni zapoznać się też posiadacze zapasów IGO - czyli np. osoby prowadzące sklepy zoologiczne i ogrodnicze.

Każdy, kto posiadał zwierzę, zanim zostało ono umieszczone na liście IGO, może uzyskać pozwolenie na jego dalsze przetrzymywanie. Ponieważ jednak IGO mogą być zagrożeniem dla środowiska naturalnego, nie powinny opuszczać domu, a ich właściciele mogą spodziewać się kontroli. Możliwość uzyskania zezwolenia istnieje do 18 czerwca 2022 r. Co trzeba zrobić do tego dnia? Osoba zainteresowana ma trzy opcje do wyboru. 

Reklama

Czy można mieć w domu szopa pracza?

Jeśli chce dalej opiekować się przykładowo szopem praczem, powinna złożyć wniosek o wydanie zezwolenia na przetrzymywanie i transport zwierzęcia. Właściciel zwierzęcia ma także możliwość przekazania go odpowiednim organizacjom, które posiadają stosowne zezwolenie do azylu do zwierząt. "Trzecim rozwiązaniem jest oddanie zwierzęcia do uśmiercenia" - czytamy w komunikacie.

- IGO, czyli inwazyjne gatunki obce, są wymienione na liście UE i liście krajowej. Należą do nich przede wszystkim żółwie ozdobne: czerwonolicy, żółtolicy, żółtobrzuchy i inne oraz szopy pracze, jenoty i burunduki czyli futrzaki przypominające wiewiórkę, a także raki luizjański i marmurkowy - wymienia rzecznik Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska Piotr Otrębski.

Zgodnie z ustawą, kto narusza jej zapisy może być obciążony karą nawet do miliona złotych lub od 3 do 5 lat więzienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy