Szef MON jasno o oczekiwaniach wobec USA. "Liczymy na to"
Liczymy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce - stwierdził w rozmowie z "Rzeczpospolitą" minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Wicepremier zaznaczył jednocześnie, że pozostanie USA w NATO jest kluczowe dla przyszłości sojuszu. - Moim zdaniem jest to bardzo mocne naciąganie struny, ale nie do momentu, kiedy ona zostanie zerwana - oceniał.

W skrócie
- Władysław Kosiniak-Kamysz stwierdził, że liczy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce i prowadzone są w tej sprawie rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi.
- Minister odniósł się do wypowiedzi Donalda Trumpa dotyczących NATO i podkreślił, że pozostanie USA w sojuszu jest kluczowe.
- Były ambasador USA w Polsce Daniel Fried ocenił, że relokacja wojsk z krajów Europy Zachodniej do Polski i Rumunii mogłaby być politycznie sensowna dla Trumpa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Szef MON odniósł się w rozmowie z "Rzeczpospolitą" do niezadowolenia, jakie w ostatnich dniach wyrażał Donald Trump względem NATO. Prezydent USA zarzucił Sojuszowi, że ten nie wsparł Amerykanów w wojnie z Iranem.
- Na pewno nie możemy lekceważyć żadnego sygnału, który płynie ze Stanów Zjednoczonych. Choć z drugiej strony nie powinniśmy reagować emocjonalnie na wszystkie polityczne oświadczenia. Tak jak nie reagowaliśmy emocjonalnie w kwestii Grenlandii. Uspokojenie sytuacji okazało się sukcesem - stwierdził Kosiniak-Kamysz.
Minister odniósł się również do gróźb prezydenta USA, który zapowiedział, że rozważa opuszczenie sojuszu. - Nie ma NATO bez USA, ale nie ma też siły i potęgi militarnej Ameryki bez jej udziału w NATO. Moim zdaniem jest to bardzo mocne naciąganie struny, ale nie do momentu, kiedy ona zostanie zerwana - powiedział wicepremier.
Szef MON: Liczymy na zwiększoną liczbę wojsk USA w Polsce
Amerykańskie media informowały w ostatnim czasie, że w związku z niezadowoleniem Trumpa z NATO, może dojść do relokacji części amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Europie. Władysław Kosiniak-Kamysz nie obawia się jednak, że USA mogłyby wycofać część swojego wojska z Polski, wręcz przeciwnie - liczy, że amerykańska obecność na wschodniej flance NATO się zwiększy.
- Podchodzę do tego spokojnie. Liczymy na zwiększoną obecność wojsk amerykańskich w Polsce, niezależnie od sytuacji na Bliskim Wschodzie - stwierdził szef MON i dodał, że Polska prowadzi na ten temat od dawna rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi. Według niego sytuacja na Bliskim Wschodzie nie wpłynie negatywnie na obecność amerykańskich żołnierzy w Polsce.
- Po pierwsze, utrzymanie obecności. Po drugie, zabieganie o wzmocnienie tej obecności na wschodniej flance NATO. (...) Bliski Wschód nie stoi nam na przeszkodzie w realizacji planu, który jest kreślony od kilkunastu miesięcy - dążenia do zwiększania obecności Amerykanów w Polsce - powiedział Kosiniak-Kamysz.
Były ambasador USA w Polsce o relokacji amerykańskich wojsk. "Przyjąłbym tę ofertę"
Do możliwości relokacji na wschodnią flankę NATO żołnierzy USA z państw takich jak Niemcy, Włochy czy Hiszpania, które najbardziej rozzłościły Trumpa, odniósł się również były ambasador USA w Polsce Daniel Fried w rozmowie z PAP. Według niego taki ruch mógłby być sposobem na "odreagowanie" Trumpa względem NATO.
- Wycofanie się z Ramstein jest kosztowne i to po prostu nie ma większego sensu. Ale jeśli mamy zaspokoić potrzebę Donalda Trumpa, można zastanowić się, na jakiej podstawie można przenieść się z krajów Europy Zachodniej do Polski i Rumunii. Przyjąłbym tę ofertę - powiedział Fried.
Jak ocenił, byłoby to politycznie sensowne dla Trumpa ze względu na jego dobre stosunki z prezydentem Karolem Nawrockim oraz na postawę Rumunii, która zadeklarowała gotowość do współpracy w sprawie Iranu i jest położona bliżej Bliskiego Wschodu.












