Reklama

Reklama

Stanisław Karczewski: Nikt mnie nie zmuszał do rezygnacji

"Do rezygnacji z funkcji wicemarszałka Senatu nikt mnie nie zachęcał, a tym bardziej zmuszał. Pisanie o moim odejściu z polityki to bzdura" - oświadczył we wpisie na Twitterze były już wicemarszałek Senatu Stanisław Karczewski.

"Super Express" napisał w czwartek (14 maja), że Karczewski rozmawiał z szefem PiS Jarosławem Kaczyńskim o odejściu, ale inicjatywa w tej sprawie należała do prezesa partii. 

"Poszło o polityczne wojny z marszałkiem Senatu Tomaszem Grodzkim, a przede wszystkim przegraną w Senacie z opozycją w sprawie ustawy dotyczącej wyborów. Karczewski nie radził sobie z odbijaniem Senatu z rąk opozycji i wdawał się w niepotrzebne konflikty, które nic nie wnosiły" - powiedział "SE" ważny polityk z otoczenia Kaczyńskiego.

Reklama

Jak podkreśla gazeta, w takiej sytuacji decyzja o pozbyciu się Karczewskiego była tylko kwestią czasu.

"Media rozpisują się o mojej decyzji tworząc legendy. Powtórzę: nikt mnie do niej nie zachęcał a tym bardziej, zmuszał. Patrząc na obecną sytuację zdecydowałem, że będąc politykiem i lekarzem, powinienem skupić się na pomocy pacjentom. Pisanie o moim odejściu z polityki to bzdura" - napisał Karczewski w czwartek na Twitterze.

Karczewski w środę rano ogłosił rezygnację z funkcji wicemarszałka Senatu na rzecz powrotu do wykonywania zawodu lekarza chirurga. Wyjaśnił, że jego decyzja jest podyktowana przedstawieniem przez marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego opinii, w której zakazuje się łączenia tej funkcji i możliwości wykonywania zawodu lekarza.

Senat w środę na nowego wicemarszałka wybrał Marka Pęka (PiS). 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy