Reklama

Środowisko siatkarskie oburzone nagrodami dla piłkarzy. "Wszystkim równo!"

Sprawa nagród dla piłkarzy, które obiecał premier za wyjście z grupy mistrzostw świata, budzi niesmak w środowisku siatkarskim. - Nie oceniając już poziomu grania, to pieniądze są ogromne. (...) Dziwią takie wypłaty dla piłkarzy, którzy są generalnie majętnymi ludźmi - uważa były siatkarz i były prezes PZPS Paweł Papke. Małgorzata Niemczyk, również niegdyś znakomita siatkarka i córka legendarnego trenera Andrzeja Niemczyka apeluje, by z tych środków (30 mln zł - red.) utworzyć inny fundusz - wsparcia ofiar przemocy i molestowania w sporcie.

 - Uważam że jakaś premia się należy naszym piłkarzom, ponieważ wyszli rzeczywiście z grupy, w ogóle przecież grali naprawdę nieźle - stwierdził premier Mateusz Morawiecki w rozmowie z wPolsce.pl. Kilka godzin później szef rządu doprecyzował, że piłkarze nie dostaną żadnych rządowych pieniędzy, ale polska piłka zostanie dofinansowana.

Wypowiedzi premiera to efekt burzy, jaka rozpętała się po publikacji Wirtualnej Polski. Portal opisał, jak szef rządu ustala z piłkarzami i trenerem piłkarskiej reprezentacji Polski premię za sukces na mundialu w Katarze. We wspomnianym materiale informowano nieoficjalnie o 30 milionach złotych.

Reklama

Punktów zapalnych może pojawić się jeszcze więcej. Jednym z nich jest środowisko siatkarskie, które czuje się oburzone premiami, jakie mieliby otrzymać polscy piłkarze. Z prośbą o komentarz zwróciliśmy się do szefa PZPS Sebastiana Świderskiego.

Świderski: Gratulować piłce nożnej, że potrafi tak negocjować

- Jeśli by wziąć pod uwagę doniesienia medialne, to należałoby gratulować piłce nożnej, że potrafi tak negocjować, ale oficjalne źródła rządowe i PZPN przedstawiają temat już inaczej niż media. Dlatego, by nie siać dalszego fermentu, nie będę tego komentował, bo nie znam szczegółów - dyplomatycznie odpowiedział nam prezes PZPS.

Dużo bardziej rozmowne okazały się natomiast inne byłe gwiazdy polskiej siatkówki - Małgorzata Niemczyk, mistrzyni Europy z 2003 roku ze słynnej drużyny "Złotek" i córka legendarnego trenera Andrzeja Niemczyka, a także Paweł Papke, jeden z naszych najwybitniejszych siatkarzy, który przez dekadę stanowił o sile ataku polskiej reprezentacji i w narodowych barwach wystąpił blisko 150 razy. Oboje są dziś parlamentarzystami z ramienia Koalicji Obywatelskiej.

- Zdziwienie i konsternacja - tymi dwoma słowami Papke opisuje sytuację związaną z wysokością nagrody dla piłkarzy. - Nie oceniając już poziomu grania, to pieniądze są ogromne. Szczególnie przy tych kłopotach, jakie zapowiadają się w kraju, dziwią takie wypłaty dla piłkarzy, którzy są generalnie majętnymi ludźmi. Myślę, że te pieniądze powinny być spożytkowane na inne cele, a nie na wynagradzanie ludzi, dla których nie będą one istotnym elementem ich wypłaty - uważa Papke, który w latach 2015-2016 był prezesem PZPS.

Niemczyk: Premię za awans do 1/8 dajmy też innym. Traktujmy się równo

- Jestem zdziwiony, że takie środki ktoś zadeklarował. Wyszło to po mistrzostwach, a są to środki publiczne, więc sprawa powinna być jawna. A była chowana, przemycana w jakichś kuluarowych rozmowach - dodaje Papke.

Niemczyk uważa natomiast, że w premiowaniu sportowców przez rząd dochodzi do niesprawiedliwego podziału na dyscypliny lepsze i gorsze.

- Dla naszej piłki 1/8 finału MŚ to jest sukces, ale mam bardzo mieszane odczucia odnośnie do tych nagród. Dla mnie wszyscy sportowcy w Polsce powinni być traktowani równo. Nie może być tak, że jedni za awans do 1/8 otrzymują tak wysoką nagrodę, a inni, którzy zdobywają nawet złote medale, nie mogą otrzymać stypendiów. Nie można dzielić sportowców na lepszych i gorszych. Mam wrażenie, że PiS kupuje w ten sposób przychylność kibiców piłki nożnej - mówi Małgorzata Niemczyk.

- Chcę, żeby były premie i nagrody dla sportowców, ale muszą być traktowani równo. Jeżeli premier dał piłkarzom za 1/8 finału 30 milionów, to liczę, że każdy sportowiec w kraju, który dotrze do 1/8, dostanie od premiera porównywalną nagrodę - proponuje była znakomita siatkarka.

Pieniądze bezpośrednio do piłkarzy, fundusz czy trzecia droga?

Tymczasem z rządu płyną różne komunikaty. Media donosiły, że pieniądze mają trafić bezpośrednio do piłkarzy, ale rzecznik rządu przekonywał w poniedziałek, że powstanie specjalny fundusz, z którego pieniądze będą przekazane głównie na szkolenie młodzieży. Dzień później premier w wywiadzie mówi już nie tylko o funduszu, ale też premiach. W informacji zamieszczonej na Facebooku stara się natomiast przeciąć sprawę - deklaruje, że piłkarze nie dostaną żadnych rządowych pieniędzy, choć w drugim zdaniu dodaje, że polska piłka powinna być dofinansowana.

Papke: - Mamy dwa przekazy w jednym - albo piłkarzom za wynik, albo PZPN na działalność młodzieży. Może niech panowie w rządzie sami ze sobą się dogadają. Jeśli na szkolenie młodzieży, to zmienia to postać rzeczy, bo myślimy o przyszłości, a nie o wypłatach za wynik, który oczywiście został osiągnięty po 36 latach, ale nie są to medale mistrzostw świata, Europy czy igrzysk olimpijskich. A inne sporty muszą walczyć z niedofinansowaniem.

Niemczyk: - Ustawa o sporcie nie przewiduje tworzenia specjalnych funduszy dedykowanych poszczególnym dyscyplinom. Według mnie chodzi o negatywną ocenę opinii publicznej na te premie. Rząd pewnie liczył na aplauz, a teraz szuka akceptowalnego społecznie nazwania tej premii.

Wszystko o mundialu w serwisie Interia Sport!

Rząd traktuje piłkarzy lepiej niż innych sportowców?

Była siatkarka zwraca uwagę na jeszcze jedną sprawę - priorytetowe traktowanie piłki nożnej przez rządzących kosztem innych dyscyplin. Jej zdaniem piłka nożna stała się oczkiem w głowie ekipy rządzącej, co inne związki sportowe widzą.

- Mam wrażenie, że ten rząd jest dogadany z piłką nożną. Dofinansowuje inwestycje w prywatne obiekty sportowe. Jest już wiele programów, których finansowanie idzie w kierunku piłki nożnej. Sam program "Klub", gdzie 50 proc. to kluby piłkarskie. Certyfikacja szkółek piłkarskich to kolejny przykład, a jest ich cała masa. Dodatkowo zostaje uruchomiony program na 250 mln zł dla drużyn, które będą grały w rozgrywkach europejskich - wylicza Niemczyk.

I rzeczywiście, rząd wyraźnie wspiera piłkę nożną. Co więcej, jest to wsparcie systemowe o charakterze ciągłym. Zresztą rzecznik rządu mówił o potrzebie utworzenia nowego funduszu, ale bardzo podobny już istnieje. Chodzi o wskazany przez Niemczyk program certyfikacji szkółek piłkarskich, którego budżet w tym roku wynosi 53 mln zł. We wcześniejszych latach kwoty były podobne.

Fundusz na ofiary przemocy i molestowania w sporcie

- Premierowi Morawieckiemu proponuję, żeby przeznaczył 30 mln zł na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Lepszy byłby fundusz dla ofiar przemocy i molestowania w sporcie - apeluje córka legendarnego trenera Andrzeja Niemczyka.

Tymczasem premier Morawiecki we wtorkowym wywiadzie tylko dolał oliwy do ognia, tłumacząc, że na piłce nożnej zależy mu tak bardzo, że rząd przeznaczy na tę dyscyplinę "nie 30, nie 40 milionów, a może nawet grubo powyżej 100 mln zł". Skąd te pieniądze? Papke w rozmowie z Interią wskazuje wprost na Kancelarię Prezesa Rady Ministrów, której budżet w 2015 roku wynosił 125 mln zł, a w ustawie budżetowej na 2023 rok został określony na ok. 1,5 mld zł. Sam rzecznik rządu przekonywał z kolei, że fundusz "będzie zasilany z różnych źródeł, w tym także z budżetu państwa".

Rząd jednocześnie stara się przekonywać, że masowo wspiera cały polski sport. Pytamy prezesa PZPS, czy tak jest również w przypadku siatkówki.

- Projektów rządowych jest dużo, a w niektórych uczestniczymy. Może wprost fundusz siatkarski nie powstał, ale od ponad 10 lat dzięki Ministerstwu Sportu i Turystyki realizowany jest projekt Siatkarskich Ośrodków Szkolnych. Dlatego mogę szczerze powiedzieć: jeżeli pieniądze mają iść na dzieci, niezależnie od dyscypliny, to dobrze - konkluduje Świderski.

Łukasz Szpyrka

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy