Reklama

Reklama

Spychalski: Nie ma potrzeby zwoływania Rady Bezpieczeństwa Narodowego

Nie ma potrzeby zwoływania Rady Bezpieczeństwa Narodowego - powiedział w sobotę rzecznik prezydenta Błażej Spychalski, odnosząc się do sytuacji na Bliskim Wschodzie po amerykańskim ataku na lotnisko w Bagdadzie, w którym zginął jeden z najważniejszych irańskich generałów.

Rzecznik prezydenta, na pytanie w radiowej Trójce, czy w związku z trudną sytuacją na Bliskim Wschodzie prezydent Andrzej Duda prowadzi konsultacje, odpowiedział: "Prezydent jest w stałym kontakcie z naszymi partnerami - przede wszystkim poprzez MON i MSZ. To są dwa resorty, które za te sprawy odpowiadają. Dla nas najważniejsze jest bezpieczeństwo Polski i bezpieczeństwo Polaków. Tutaj nie ma żadnych informacji o zagrożeniach w tym zakresie".

Przestrzegł, by "niektórzy politycy" nie próbowali wykorzystać tych kwestii do uprawiania "jakiejś swojej polityki krajowej". "Proszę spokojnie dać prowadzić polskiemu rządowi, prezydentowi RP politykę" - zaapelował.

Reklama

Spychalski przypomniał, że Rada Bezpieczeństwa Narodowego, zgodnie z polską konstytucją, jest ciałem doradczo-konsultacyjnym prezydenta RP. "Jeżeli pan prezydent oczekiwałby konsultacji RBN, to by takie posiedzenie zwołał. Dzisiaj takiej potrzeby nie ma" - podkreślił. Zapewnił, że Andrzej Duda "jest informowany na bieżąco o sytuacji, o zagrożeniach dla Polski i Polaków". "Takich zagrożeń na dzisiaj nie ma" - podkreślił.

Ocena sytuacji na Bliskim Wschodzie

Goście sobotniej audycji w radiowej Trójce byli też pytani o to, jak oceniają sytuację na Bliskim Wschodzie po interwencji amerykańskiej.

Zdaniem Anny Marii Żukowskiej (Lewica) można się spodziewać akcji odwetowych w innych miejscach na świecie. "Będzie to na pewno chęć zemsty, zemsty głównie na prezydencie Trumpie i sojusznikach Stanów Zjednoczonych. My jesteśmy tym sojusznikiem, coraz bardziej też eksponowanym sojusznikiem, i takim, o którym się słyszy na świecie" - powiedziała. Dodała, że łatwo można dać się "wkręcić w konflikt, który może podpalić świat". "A niestety prezydent Trump jest bardzo impulsywnym politykiem i podejmuje decyzje czasami w sposób nieroztropny" - mówiła. Żukowska zastrzegła, że RBN jest zwoływana z udziałem sił opozycyjnych. "Zapowiedź: dajcie panu prezydentowi rządowi spokojnie pracować, jest trochę wykluczająca" - dodała.

Michał Woś (Solidarna Polska) zwrócił natomiast uwagę, że sytuację na Bliskim Wschodzie "analizują odpowiednie służby", które mają bieżące informacje. "Najważniejszym zadaniem strony polskiej, polskiego rządu, strony rządzącej, ale też opozycyjnej jest powściągniecie jakichkolwiek emocji - i po prostu obserwowanie sytuacji, w którym kierunku ona może się rozwijać" - podkreślił.

Odwet skierowany w bazy na Bliskim Wschodzie?

Wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski (PSL) wskazał na dwa zagrożenia dla Polski w związku z amerykańskim atakiem w Bagdadzie. Według niego odwet ze strony Iranu może być skierowany w bazy, w których znajdują się także polscy żołnierze. "To że Iran odpowie, jest pewne. Jeszcze nie wiadomo tylko kiedy i w jaki sposób" - powiedział. Drugie ryzyko, jak mówił, wiąże się z możliwymi niepokojami w regionie. "Spowodują duże ogniska zapalne i wtedy automatycznie wzrosną ceny ropy, co przełoży się, oczywiście, na budżet naszego kraju" - ocenił.

Europoseł Joachim Brudziński (PiS) zaapelował, by nie straszyć Polaków rychłymi retorsjami ze strony Iranu. Według niego, budując dobre relacje w ramach NATO ze Stanami Zjednoczonymi, nie możemy zapominać o tym, że "mamy instrumenty do tego, aby utrzymać również bardzo dobre relacje z państwami Bliskiego Wschodu". "To jest coś, co akurat nas w oczach również naszych sojuszników od początku naszej transformacji ustrojowej wyróżniało" - zaznaczył.

Europoseł Andrzej Halicki (PO) zgodził się z tym, że Bliski Wschód jest miejscem, w którym Polska "miała bardzo dobrą reputację". "A dzisiaj niepotrzebnie, pewną nadgorliwością, może stać się stroną. Przed tym przestrzegam, dlatego potrzebne są narady z ekspertami i ze znawcami Bliskiego Wschodu" - podkreślił. Dodał, że obecny konflikt będzie eskalować.

Polska wycofa wojsko z Iraku

"Sprawa jest delikatna i tak prosimy się o niej wypowiadać" - skomentował Spychalski i wskazał na konieczność "zachowania daleko idącej wstrzemięźliwości". "Przy czym proszę pamiętać, że jesteśmy członkami NATO, współpracujemy w różnych formatach międzynarodowych, i także na poziomie tych formatów współpracujemy w kwestiach Bliskiego Wschodu" - podkreślił.

Z kolei podczas sobotniej audycji w Radiu Zet Spychalski pytany o to, czy jest brane pod uwagę wycofanie np. polskiego wojska z Iraku, gdyby ten konflikt narastał zaznaczył, że "jesteśmy tam obecni wraz z sojusznikami", więc takie decyzje musiałyby być podejmowane razem z nimi. "Jeżeli ktoś nie będzie chciał, nie będzie oczekiwał obecności naszych wojsk w Iraku, (...) to trudno, żebyśmy byli" - ocenił.

Do wycofania naszego personelu z Bliskiego Wschodu wezwała natomiast partia KORWIN, która, jak czytamy w sobotnim komunikacie, "zdecydowanie potępia morderstwa polityczne - w szczególności, gdy istnieją silne przesłanki, że motywem jest poprawa sytuacji decydenta przed wyborami". Ugrupowanie wzywa "władze III Rzeczypospolitej do zdystansowania się od takiej polityki, ogłoszenia neutralności i wycofania naszego personelu z Bliskiego Wschodu - gdzie jest on, jako personel alianta USA, poważnie zagrożony" - napisano.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy