Reklama

Reklama

Sprawa Łukasza Mejzy. Lewica zawiadamia prokuraturę

Po wpisie Roberta Gwiazdowskiego posłowie Lewicy zawiadomili prokuraturę w sprawie możliwości popełnienia przestępstwa przez obecnego wiceministra sportu Łukasza Mejzę przy zbieraniu podpisów w 2019 r. pod listami poparcia dla komitetu Polska Fair Play.

Podczas konferencji pod Prokuraturą Okręgową w Warszawie poseł Lewicy Maciej Kopiec przywołał poniedziałkowy wpis na temat obecnego wiceministra sportu w mediach społecznościowych prawnika i eksperta w dziedzinie prawa podatkowego Roberta Gwiazdowskiego, który współpracował z Mejzą jako przedstawicielem Bezpartyjnych Samorządowców podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego w inicjatywie Polska Fair. 

"Osobiście coś mu jednak zawdzięczam. Sfałszowane podpisy w okręgach, w których to on je zbierał, uniemożliwiły nam zarejestrowanie list wyborczych w cały kraju" - napisał Gwiazdowski.

Reklama

Poseł Lewicy Maciej Kopiec poinformował, że razem z posłanką Anitą Kucharską-Dziedzic składa zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez wiceministra sportu i turystyki Łukasza Mejzę z artykułu 248 pkt. 3 i 6 Kodeksu karnego, czyli dotyczący nadużycia przy przebiegu wyborów.

- Łukasz Mejza przekracza wszystkie granice przyzwoitości. Jest niedopuszczalne, żeby oprócz oszukiwania ludzi, obiecywania, że ich dzieci wyzdrowieją, dopuszczał się takich oszustw jak podrabianie podpisów - mówił Kopiec. - Za niedługo okaże się, że pan Łukasz Mejza ma na swoim koncie więcej złamanych paragrafów niż dni w rządzie, gdzie pełni swoją funkcję - stwierdził.

Łukasz Mejza oferował "nowatorskie metody leczenia chorych na raka"?

W ubiegłym tygodniu Wirtualna Polska podała, że Mejza założył w przeszłości firmę medyczną, która miała się specjalizować w kosztownym leczeniu nowatorskimi metodami chorych na raka, Alzheimera czy Parkinsona. Jak twierdzi portal, Mejza miał osobiście przekonywać potencjalnych pacjentów, w tym dzieci, o skuteczności stosowanych przez firmę metod, które jednak zarówno w Polsce, jak i na całym świecie uznawane są za niesprawdzone i niebezpieczne. Według portalu interes Mejzy nie wypalił, za to pozostawił po sobie wielu oszukanych pacjentów i ich rodziny.

Wówczas Lewica zawiadomiła zielonogórską prokuraturę z art. 286 Kodeksu karnego dotyczącego oszustwa, a także apelowali do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie dymisji Mejzy z funkcji wiceministra sportu.

W związku z publikacją Mejza zapowiedział, że treść artykułu będzie przedmiotem postępowań sądowych, oraz że podjął kroki prawne, mające na celu "ochronę jego dobrego imienia i reputacji".

Łukasz Mejza objął mandat po zmarłej posłance

Mejza zasiada w Sejmie od marca tego roku, kiedy to objął mandat po zmarłej posłance KP-PSL Jolancie Fedak. Po wejściu do Sejmu Mejza nie przystąpił do klubu Koalicji Polskiej-PSL i pozostał niezrzeszony. Wiceministrem sportu jest od października - objął funkcję z rekomendacji Partii Republikańskiej.

W sierpniu, jeszcze jako poseł niezrzeszony, Mejza został przez Prezydium Sejmu ukarany naganą za niezłożenie oświadczenia majątkowego. - Nie ma w regulaminie takiej możliwości, żeby zdyscyplinować posła, żeby złożył to oświadczenie - mówił wtedy wicemarszałek Ryszard Terlecki (PiS). Ostatnie oświadczenie majątkowe Mejza złożył 27 sierpnia 2021 r., wpisując tam stan posiadania na 16 marca 2021 r., kiedy to został posłem.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn mówił w piątek, że służby specjalne znają doniesienia medialne w sprawie interesów wiceministra Mejzy i wypełniają swoje obowiązki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy