Reklama

Reklama

Spotkanie z marszałek Sejmu w sprawie "żeńskich końcówek". Posłanki Lewicy chcą zmian

Posłanki klubu Lewicy spotkają się w środę z marszałek Sejmu Elżbietą Witek ws. tzw. "żeńskich końcówek", czyli stosowania feminatywów w odniesieniu do parlamentarzystek, które w dokumentach i na tabliczkach chciałby być tytułowane "posłankami", a nie "posłami".

Przed pierwszym posiedzeniem Sejmu posłanki Lewicy złożyły w Kancelarii Sejmu pismo, w którym domagają się, aby na drukach sejmowych i tabliczkach przy miejscach w sali plenarnej były "żeńskie końcówki", czyli aby zamiast słowa "poseł" stosowano wobec nich sformułowania "posłanka".

W ubiegłym tygodniu w dniu inauguracji prac IX kadencji Sejmu Wanda Nowicka (Lewica) poinformowała na Twitterze, że Kancelaria Sejmu nie uwzględniła takiego postulatu posłanek Lewicy. Oświadczyła, że to niemiła niespodzianka i wraz z koleżankami będzie walczyła dalej o zmianę tabliczek. "W Sejmie RP VII kadencji byłam posłanką, w Sejmie IX kadencji jestem posłem. To jeszcze nie koniec" - napisała Nowicka.

Reklama

W środę posłanki Lewicy spotkają się z marszałek Sejmu Elżbietą Witek. "Chcemy porozmawiać o naszym wniosku o uwzględnienie prośby, żeby na tabliczkach funkcjonowało określenie 'posłanka', a nie 'poseł'. Chcemy poznać uzasadnienie decyzji o jej odrzuceniu i porozmawiać o tym, że język ma znaczenie i jest jednak możliwa zmiana tej decyzji" - powiedziała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

"Nasza wola powinna zostać uszanowana"

"Język jest ważny, ponieważ kształtuje rzeczywistość" - podkreśliła posłanka. "Mamy wciąż Sejm, w którym kobiet jest mniej. Mamy system władzy, w którym kobiet jest rażąco mniej. Nowy rząd powołany przez premiera Mateusza Morawieckiego jest skrajnie nieproporcjonalny, jeżeli chodzi o płeć. Tym bardziej, jeżeli w Sejmie są posłanki, które chcą podkreślać, że są właśnie posłankami - uważamy, że nasza wola powinna zostać uszanowana. Nie narzucamy naszej woli innym paniom poseł, jeżeli chcą się tak tytułować, szanujemy taki wybór, ale nie do końca rozumiemy, czemu nasz wybór może nie być uszanowany" - dodała.

W ocenie Dziemianowicz-Bąk, sprawa "żeńskich końcówek" zajęła zbyt dużo uwagi opinii publicznej.

PAP pytała w ubiegłym tygodniu, czy Kancelaria Sejmu przychyli się do postulatu Lewicy ws. zmiany tabliczek. "Nie można wykluczyć, że sprawa będzie dyskutowana na jednym z kolejnych Prezydiów Sejmu. Jednocześnie na razie przyjęta forma pozostaje obowiązująca" - przekazał dyrektor CIS Andrzej Grzegrzółka.

W liczącym 49 osób klubie Lewicy (SLD, Wiosna, Lewica Razem) jest 21 kobiet. Najwięcej z nich, bo aż 12, weszło do Sejmu z rekomendacji Wiosny. Pięć posłanek zostało wybranych z rekomendacji SLD, w sześcioosobowej reprezentacji Lewicy Razem są cztery kobiety.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne