Reklama

Reklama

Spór o rysia dla jednostek specjalnych

Żołnierze jednostek specjalnych z Mińska za własne pieniądze kupili rysia. Dziki kot, który jest symbolem tych wojsk, jest trzymany w klatce w koszarach. Zdaniem ekologów trzymanie w klatce "dla zabawy" zwierzęcia objętego ochroną jest niehumanitarne.

Ryś Feniks zamieszkał w mińskiej jednostce wojsk wewnętrznych nr 3214 - podał portal Biełorusskije Nowosti, powołując się na milicyjne pismo branżowe "Na straży".

Do ubiegłego roku na terenie jednostki mieszkał nie jeden, a dwa rysie, samiec i samica. Pojawiły się w jednostce kilkanaście lat temu i - według oficjalnych informacji - pochodziły z mińskiego zoo.

Gdy w ubiegłym roku rysie, będące już w mocno zaawansowanym wieku, padły, wojsko postanowiło zwrócić się do władz o zgodę na odłowienie dwóch kotów w Puszczy Białowieskiej i Nalibockiej. W styczniu minister leśnictwa wyraził zgodę, zaś żołnierze obiecali, że odremontują klatkę dla zwierząt.

Reklama

Wywołało to - jak twierdzą Biełorusskije Nowosti - protesty obywateli, którzy wysłali liczne skargi do ministerstwa środowiska. Ryś jest na Białorusi pod ochroną i figuruje w Czerwonej Księdze gatunków zagrożonych.

W efekcie wojsko odżegnało się od pomysłu odławiania dzikich zwierząt i zapowiedziało, że rysie zostaną nabyte w jednym z białoruskich ogrodów zoologicznych.

Ryś symbol specnazu

Ostatecznie - jak wynika z publikacji w gazecie "Na straży" - ryś został zakupiony w Rosji za prywatne pieniądze żołnierzy. Zamieszkał w odnowionej budce i ma do dyspozycji betonowy wybieg.

Sytuacja wciąż jednak nie zadowala ekologów i obrońców zwierząt, którzy uważają, że zamiast trzymać kota w klatce na terenie jednostki, należałoby wziąć pod opiekę dziko żyjące rysie.

"Wszyscy wiedzą, że symbolem specnazu jest ryś, ale można ten symbol uwiecznić w inny sposób. Ostatecznie inne instytucje też wykorzystują w swoich symbolach wizerunki zwierząt czy roślin, ale nie oznacza to, że przy wejściu do budynków administracji powinny się znajdować ogrody zoologiczne" - komentował na łamach Biełorusskich Nowosti ekolog Kanstancin Czykałau.

Aktywista przytoczył także niedawną historię z Brześcia, gdzie w Święto Wojsk Powietrzno-Desantowych żołnierze wojsk specjalnych w czasie pokazów umiejętności kładli się na gwoździach, rozbijali cegłówki i odrywali głowy żabom i wężom.

Z Mińska Justyna Prus

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy