Reklama

Reklama

Sondaż: 90 proc. wyborców PiS dalej będzie głosować na partię, nawet bez Kaczyńskiego

Czy PiS przetrwa bez Jarosława Kaczyńskiego? Z sondażu wynika, że dziewięciu na dziesięciu wyborców PiS jest gotowych głosować na partię, nawet bez obecnego prezesa.

Sondaż został przeprowadzony przez Instytutu Badań Pollster na zlecenie "Super Expressu". Ankietowanych zapytano, czy zagłosowaliby na PiS, gdyby Jarosław Kaczyński odszedł z polityki. 91 proc. odpowiedziało, że tak, 3 proc., że nie, a 6 proc., że nie wie.

"Zapotrzebowanie na partie socjalne jest na całym świecie"

"Ci wszyscy, którzy mówią, że dalej będą głosowali na PiS, nie mówią tego dlatego, że jest to partia prawicy. Głosowaliby na PiS dlatego, że jest to partia o profilu socjalnym. I to zapotrzebowanie na partie socjalne jest na całym świecie" - ocenia w "SE" politolog prof. Kazimierz Kik.

Sondaż przeprowadzono 21-22 czerwca na reprezentatywnej grupie 1011 dorosłych Polaków.

Reklama

Informacja o dymisji

Kaczyński o swojej dymisji poinformował we wtorek. - Nie jestem już w rządzie. Premier Mateusz Morawiecki oraz - z tego co wiem - prezydent Andrzej Duda przyjęli moją rezygnację - przekazał.

Poinformował także o tym, kto zastąpi go w KPRM. - Moim następcą w randze wicepremiera będzie szef MON Mariusz Błaszczak - podkreślił prezes PiS i były wicepremier ds. bezpieczeństwa.

Jarosław Kaczyński: To naturalna decyzja

- To jest całkowicie naturalna decyzja. Mamy wojnę, a on jest ministrem obrony, więc w tej szczególnej sytuacji, w jakiej jesteśmy, takie połączenie ma bardzo duże zalety - dodał Jarosław Kaczyński.

W środę, podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim, Andrzej Duda powołał szefa MON Mariusza Błaszczaka na urząd wicepremiera.

"Mariusz Błaszczak to najlepszy minister"

Jarosław Kaczyński w późniejszej rozmowie z "Polska Times" nawiązał do wywiadu udzielonego TVP, w którym mówił, że Mariusz Błaszczak to najlepszy minister i zastąpi go we wszystkim. - W kierowaniu komitetem ds. bezpieczeństwa narodowego i spraw obronnych ma bardzo dobre kwalifikacje - przekonywał prezes PiS.

Na uwagę dziennikarzy, że zabrzmiało to tak, jakby wskazał Błaszczaka jako spadkobiercę wszystkiego, prezes PiS odpowiedział, że "w sprawach kierownictwa partii, jeśli będzie wszystko zgodnie z planem i nie zdarzy się nic nadzwyczajnego, decyzje zapadną za trzy lata". - Wówczas odbędzie się kongres partii, na którym ja już nie planuję kandydowania na szefa partii, w związku z tym odłóżmy tę sprawę, bo moja wypowiedź odnosiła się do funkcji Mariusza Błaszczaka w rządzie - przekazał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy