W skrócie
- Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki ostro skrytykował ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, zarzucając mu brak osiągnięć i określając go jako osobę, która stała się memem.
- Bogucki odpowiedział na wypowiedź Żurka, w której ten stwierdził, że rząd „ogrywa” prezydenta Karola Nawrockiego zgodnie z prawem, podkreślając przy tym mandat prezydenta.
- Waldemar Żurek ocenił, że w związku ze zmianami dotyczącymi Krajowej Rady Sądownictwa rząd zrealizował swój plan B i uznał to za sukces, podkreślając sposób wyłonienia nowej Rady.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Zbigniew Bogucki zareagował na poniedziałkowy wywiad Waldemara Żurka dla "Rzeczpospolitej". Minister sprawiedliwości mówił w nim o działaniach rządu w sprawie wymiaru sprawiedliwości i relacjach z prezydentem Karolem Nawrockim. - To my ogrywamy prezydenta, tylko metodami zgodnymi z prawem - stwierdził Żurek.
Zbigniew Bogucki odpowiada Waldemarowi Żurkowi. "Tragifarsa"
Słowa te spotkały się z ostrą odpowiedzią szefa Kancelarii Prezydenta. Bogucki określił wypowiedź ministra jako "kolejną odsłonę tragifarsy, którą odgrywa od początku swojego urzędowania ten człowiek".
We wpisie na platformie X dodał, że "nie wie, czy płakać, czy śmiać się z tego kabotyństwa". Nazwał również Żurka "najsłabszym ministrem w rządzie, potykającym się o własne nogi, który nie ma żadnych osiągnięć".
"To tragedia dlatego, że minister, który nigdy nie został zweryfikowany w demokratycznych wyborach politycznych, chełpi się tym, że jego ambicją jest ogrywać prezydenta Polski, który ma najsilniejszy mandat narodu z powszechnych wyborów" - napisał Bogucki.
Na koniec przedstawiciel Pałacu Prezydenckiego jeszcze zaostrzył swoją wypowiedź.
"Można być najsłabszym w historii ministrem sprawiedliwości, nawet ministrem niesprawiedliwości, ale jednak ministrem, i można być memem. Pan Żurek wybrał to ostatnie" - podsumował.
Waldemar Żurek: To my ogrywamy prezydenta
Wypowiedź, która wywołała reakcję Boguckiego, padła w wywiadzie Żurka dla "Rzeczpospolitej". Minister był pytany o plany dotyczące zmian w wymiarze sprawiedliwości w kontekście decyzji podejmowanych przez Karola Nawrockiego, w tym wetowania ustaw. Żurek jako przykład wskazał ustawę dotyczącą Krajowej Rady Sądownictwa.
- Jego ekipa pomyślała: koniec, będzie bojkot, nie wybiorą przecież nowej KRS na bazie starej ustawy, którą sami kwestionowali. I pani Dagmara Pawełczyk-Woicka będzie pełniła obowiązki przewodniczącej Rady do końca świata i o jeden dzień dłużej. Ale sędziowie uwierzyli demokratycznym politykom - mówił minister.
Żurek ocenił, że w sprawie przywrócenia - jak to określił - zgodnego z konstytucją składu i funkcjonowania KRS realizowany jest obecnie "plan B". - To nasz wielki sukces - stwierdził.
Piebiak w nowej KRS. "W każdym koszu trafiają się śliwki robaczywki"
W rozmowie pojawił się również temat składu Krajowej Rady Sądownictwa. Minister został zapytany o członkostwo w niej Łukasza Piebiaka, byłego wiceministra sprawiedliwości z czasów rządów PiS. - W każdym koszu trafiają się śliwki robaczywki - odpowiedział Żurek.
Minister podkreślał, że za najważniejsze uważa sposób wyłonienia Rady. - Najważniejsze, że mamy Radę wyłonioną zgodnie z Konstytucją i europejskimi standardami, to znaczy z częścią sędziowską wyłonioną w większości niezależnie przez samych sędziów - powiedział.
Jak dodał, stowarzyszenia sędziowskie spotykały się z przedstawicielami sądów, a kandydatury zostały wypracowane oddolnie. Wskazywał też, że w obecnej KRS znaleźli się sędziowie różnych szczebli z całego kraju. - Jeszcze raz podkreślę: to wielki sukces - podsumował Żurek.















