W skrócie
- Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek poinformował, że śledztwo w sprawie afery w Warszawskim Szpitalu Południowym obejmuje ewentualne przekroczenie uprawnień oraz kwestie związane z nieprawidłowościami finansowymi.
- Posłowie PiS przedstawili nowe ustalenia dotyczące zatrudnienia Dawida Kacprzyka, który pracował zarówno w Szpitalu Południowym, jak i Bródnowskim.
- Po ujawnieniu wysokości zarobków Dawida Kacprzyka szpital rozwiązał z nim umowę, a prokuratura zajęła się wyjaśnianiem sprawy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek został zapytany na antenie Polsat News, czy afera w Warszawskim Szpitalu Południowym jest największą wizerunkową klęską tego rządu.
- Wydaje mi się, że poprzednicy w czasach rządów PiS mieli o wiele gorsze, bo ja pamiętam sprawy kiedy z Funduszu Sprawiedliwości tam, gdzie ofiary miały być finansowane, dofinansowywano jednostki, w których leczył się lider określonej partii. Widzieliśmy też członka rodziny jednej z ważnych pań posłanek, która przetrzymywała swojego męża na szpitalnym oddziale - odparł.
- Tamte przypadki były o wiele bardziej drastyczne i mnie bulwersowały i tak samo bulwersuje mnie ten przypadek, ale musimy mieć świadomość, że tam gdzie działają ludzie niestety dochodzi do takich sytuacji i do błędów - tłumaczył prokurator generalny.
- Kiedy rządzili tamci i wychodziły takie sytuacje, to włos z głowy nikomu nie spadał. (...) Tutaj są decyzje natychmiastowe. Lekarz zwolniony, zarząd odwołany - powiedział Żurek, dodając że widzi "ogromną zmianę jakości".
Śledztwo ws. afery w Szpitalu Południowym. Żurek o szczegółach
- Tutaj premier reaguje błyskawicznie, właściciel szpitala reaguje błyskawicznie, ten, który zarządza zarządzał i toczą się postępowania, które mają być obiektywne, apolityczne. więc te decyzje są szybkie - podsumował ten wątek.
Waldemar Żurek powiedział też, jak będzie wyglądało śledztwo ws. afery. Wyjaśnił, że śledczy prowadzący sprawę przyjrzą się w pierwszej kolejności ewentualnemu przekroczeniu uprawnień.
- Musimy też zobaczyć na kwestie finansowe, to znaczy czy te osoby, które miały jakieś nadzwyczajne przywileje, no czy doszło do tych nieprawidłowości finansowych - wyjaśnił.
Dodał, że prokuratura zbada tę sprawę rzetelnie i bez politycznych nacisków.
- Postępowanie już się toczy i proszę mi wierzyć, będzie na pewno pod moim nadzorem, tak, żebyśmy mogli powiedzieć, że wiemy wszystko o tej sprawie, wiemy komu stawiać zarzuty i jakie to mają być zarzuty - podkreślił prokurator generalny.
Sprawa Dawida Kacprzyka. Nowe fakty o zatrudnieniu lekarza
Posłanka PiS Józefa Szczurek-Żelazko poinformowała o wynikach kontroli przeprowadzonej w Szpitalu Bródnowskim wspólnie z posłem Dariuszem Stefaniukiem. Jak przekazała na konferencji zarząd szpitala udostępnił parlamentarzystom część dokumentów dotyczących zatrudnienia Dawida Kacprzyka.
Wynika z nich, że Szpital Południowy nie był jedyną placówką, z którą związany był młody lekarz. - Jak się okazało, ten bardzo operatywny lekarz, radny KO Dawid Kacprzyk, nadal w tym roku zarabia duże pieniądze, kontynuując pracę w kilku szpitalach, m.in. w Szpitalu Bródnowskim - przekazała.
Jak wynika z dokumentów, Kacprzyk został zatrudniony w Szpitalu Bródnowskim w lutym tego roku. Grafiki miały zawierać informację, że tylko w marcu przepracował tam 290 godzin. - To dawało łączną sumę na podstawie zawartej umowy ponad 104 tysiące złotych - poinformowała.
Parlamentarzystka zwróciła również uwagę na wynagrodzenie lekarza. - Z umowy wynika, że był wynagradzany ponadstandardowo. Dlatego, że średnia stawka lekarza zatrudnionego w szpitalnym oddziale ratunkowym w Szpitalu Bródnowskim wynosi 300 złotych, (...) a pan Dawid Kacprzyk otrzymywał wynagrodzenie 350 złotych za godzinę, a w pewnych okolicznościach nawet "nie mniej" - bo tak jest w umowie sformułowane - niż 400 złotych - przekazała Szczurek-Żelazko.
Jak dodała, Kacprzyk miał zostać zatrudniony również jako zastępca koordynatora SOR. Za tę funkcję miał otrzymywać dodatkowe wynagrodzenie, niezależnie od stawek za przepracowane godziny. - Za tę funkcję, obok tych godzin wypracowanych, otrzymywał dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 25 tysięcy złotych miesięcznie - ujawniła.
Ogromne zarobki lekarza. Sprawą Kacprzaka zajmie się prokuratura
Sprawa Dawida Kacprzyka wybuchła po ujawnieniu jego oświadczenia majątkowego, z którego wynikało, że w 2025 roku uzyskał blisko 1,6 mln zł przychodu z działalności medycznej. Media informowały, że lekarz nie miał specjalizacji, a mimo to pełnił funkcję koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym. Według doniesień miał też przepracować w placówce 3976 godzin w ciągu roku.
Po nagłośnieniu sprawy ratusz zlecił pilny audyt w Szpitalu Południowym i zapowiedział kontrolę SOR-ów we wszystkich miejskich szpitalach.
Umowa Kacprzyka została wypowiedziana, a szpital zapowiedział zawiadomienie o podejrzeniu oszustwa. Sprawą zajęła się również prokuratura, która bada doniesienia o specjalnym traktowaniu polityków KO i ich rodzin poza standardową kolejnością.
Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, a następnie zrzekł się mandatu radnego dzielnicy Ursus.
Stołeczny ratusz przekazał również, że lekarz zwrócił szpitalowi znaczną część wypłaconych mu pieniędzy. Premier Donald Tusk zapowiedział konsekwencje prawne i polityczne tam, gdzie doszło do naruszenia prawa.














