Sikorski odpowiada Nawrockiemu. "Pragnę pana uspokoić"
"Pragnę uspokoić pana prezydenta, że dopóki Niemcy są w NATO i UE, a rządzą nimi chrześcijańscy lub socjaldemokraci, zagrożenie naszej zachodniej granicy jest żadne" - napisał Radosław Sikorski w mediach społecznościowych. Tymi słowami szef MSZ skomentował słowa prezydenta Karola Nawrockiego o gotowości Polski do obrony zachodniej granicy.

Szef MSZ Radosław Sikorski odniósł się do wypowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego na temat obrony zachodniej granicy Polski. Słowa te padły z ust prezydenta podczas obchodów rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego.
"Pragnę uspokoić pana prezydenta, że dopóki Niemcy są w NATO i UE, a rządzą nimi chrześcijańscy lub socjaldemokraci [CDU/CSU i SPD], zagrożenie naszej zachodniej granicy jest żadne. Powstać mogłoby dopiero, gdyby władzę za Odrą objęli eurofobiczni nacjonaliści" - napisał Sikorski w swoim wpisie na platformie X.
Sikorski odpowiada Nawrockiemu. Poszło o naszych zachodnich sąsiadów
Słowa ministra spraw zagranicznych były odpowiedzią na wypowiedź Karola Nawrockiego w Poznaniu, gdzie prezydent podkreślił, że Polska jest otwarta na Zachód, ale także "gotowa do obrony zachodniej granicy Rzeczypospolitej".
- Polska wspólnota narodowa jest otwarta na Zachód, ale też gotowa do obrony zachodniej granicy Rzeczpospolitej, o czym wiedzieli powstańcy wielkopolscy - mówił wówczas Nawrocki.
Niemcy. AfD notuje rekordowe wyniki w sondażach
Tymczasem w Niemczech skrajnie prawicowa AfD od wielu tygodni notuje rekordowe wyniki w ogólnokrajowych sondażach, a jej poparcie stabilizuje się na poziomie około 25 proc.
"Der Spiegel" informował kilka dni temu, że - poza poparciem Niemców - ugrupowanie stara się również rozbudować sieć kontaktów z amerykańską Partią Republikańską. Dziennikarze sugerują, że niemiecka frakcja może w ten sposób starać się o pomoc ze strony Donalda Trumpa w walce o władzę w Niemczech, a także ewentualnie wsparcie w obliczu groźby delegalizacji.
"Dlatego podczas najbliższej wizyty prawdopodobnie będą kontynuować działania mające na celu poróżnienie administracji Trumpa i rządu Merza, narzekać na rzekomy brak wolności słowa i na to, jak AfD jest traktowana w Niemczech" - mogliśmy przeczytać na łamach "Der Spiegel".













