Reklama

Reklama

​Siemoniak zapowiada tworzenie "frontu obrony konstytucji"

Wiceszef klubu PO i kandydat na szefa tej partii Tomasz Siemoniak zapowiedział w poniedziałek tworzenie "frontu obrony konstytucji", tak by uniemożliwić jej zmianę w parlamencie. Do współpracy chciałby zaprosić kluby Nowoczesnej i PSL.

Inicjatywa Siemoniaka to odpowiedź na podpisanie przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o TK, która - w ocenie polityków PO, PSL i Nowoczesnej, także wielu ekspertów - spowoduje paraliż Trybunału.

Siemoniak przekonywał na poniedziałkowym briefingu w Sejmie, że najważniejszą sprawą jest teraz obrona konstytucji w parlamencie. "Platforma Obywatelska, Nowoczesna i PSL są w stanie zagwarantować to, że parlament nie zmieni konstytucji. Potrzeba do tego oczywiście czujności, bo można się spodziewać wrzutek, można się spodziewać działań w nocy, czy takiego tego przeprowadzenia, że opozycja nie będzie w stanie protestować i zabrać głosu" - mówił wiceszef klubu PO.

Reklama

Zapowiedział, że posłowie Platformy będą rozmawiać z przedstawicielami Nowoczesnej i PSL na temat powołania w parlamencie "frontu obrony konstytucji". "Myślę, że ani Ryszard Petru, ani Władysław Kosiniak-Kamysz nie mają wątpliwości, że to jest dzisiaj najważniejsza rzecz. Ostatnie tygodnie bardzo skonsolidowały opozycję, wydaje mi się, że to nie jest już czas na jakieś rywalizacje w opozycji. Sytuacja się stała zbyt poważna, więc wydaje mi się, że naturalna jest współpraca" - zaznaczył Siemoniak.

Odnosząc się do prezydenckiego podpisu pod nowelą ustawy o TK, Siemoniak ocenił, że poniedziałek to krytyczny dzień dla demokracji. "Wbrew nadziejom wielu osób, także moim, prezydent Andrzej Duda nie czekał, nie konsultował, nie sprawdzał, tylko podpisał to, co mu przysłano" - powiedział polityk.

Jego zdaniem, po podpisaniu przez prezydenta nowelizacji ustawy o TK, sytuacja staje się krytyczna, ponieważ do Sejmu trafiają kolejne projekty ustaw, które budzą wątpliwości. "Rozmawiałem przed chwilą z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, panem Adamem Bodnarem, który słusznie na jednym z profili społecznościowych wskazuje na pułapkę w ustawie o policji zastawioną na internautów, która - jeśli tak będzie przeprowadzona przez parlament - może prowadzić do sprawdzania tego, co kto w swoim komputerze w internecie ogląda" - przestrzegał Siemoniak.

Chodzi o projekt PiS nowelizacji ustawy o policji. Ma on zrealizować wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r., który zakwestionował dotychczasowe zasady pracy operacyjnej służb i dotyczące billingów telefonicznych.

Według Siemoniaka, zapisu, który miałby być "pułapką na internautów" nie było w projekcie zmian w ustawie o policji, który latem przygotowali senatorowie PO. Również ten projekt miał dostosować ustawę do ubiegłorocznego orzeczenia TK. "To zupełnie nowy zapis" - powiedział Siemoniak.

"Jest pytanie o intencje - czy obok zamachu na służbę cywilną, na niezależność prokuratury, za chwilę zamachu na niezależne media nie chodzi o wzmocnienie inwigilacji i kontroli nad obywatelami. To są bardzo poważne rzeczy" - przekonywał wiceszef klubu PO. Polityk wyraził przy tym zdziwienie opiniami polityków PiS, że Trybunał Konstytucyjny mógłby zakwestionować 500-złotowy dodatek na dzieci. "Wydawałoby się bardzo dziwne, że Trybunał miałby się akurat czymś takim zajmować" - powiedział Siemoniak.

Projekt PiS nowelizacji ustawy o policji zakłada, że 7 lutego miałyby wejść w życie zasady kontroli operacyjnej prowadzonej przez policję i służby specjalne oraz dostępu do bilingów. 6 lutego przestaną obowiązywać przepisy, które zakwestionował TK.

W projekcie określono m.in. zamknięty katalog danych innych niż dane telekomunikacyjne, które uprawnione służby mogą uzyskiwać od operatorów w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw. Wskazano też, że dane telekomunikacyjne, pocztowe oraz internetowe mogą być udostępniane tylko w celu realizacji konkretnych zadań określonych w ustawie regulującej działalność uprawnionej służby. Zakres tych zadań został dostosowany do specyfiki działania konkretnej służby - podkreślono w uzasadnieniu projektu.

Propozycje PiS skrytykowała w niedzielę Fundacja Panoptykon. Jej zdaniem projekt jest niezgodny zarówno z konstytucją, jak i prawem Unii Europejskiej; nie wprowadza skutecznej kontroli nad sięganiem przez policję i inne służby po dane telekomunikacyjne.

Podpisana w poniedziałek przez Dudę nowelizacja ustawy o TK stanowi, że TK co do zasady ma orzekać w pełnym składzie liczącym co najmniej 13 na 15 sędziów TK (obecnie pełny skład to co najmniej 9 sędziów). W składzie siedmiu sędziów będą zaś badane m.in. skargi konstytucyjne i pytania prawne sądów. Orzeczenia pełnego składu będą zapadać większością 2/3 głosów, a nie - jak obecnie - zwykłą. Ponadto, terminy rozpatrywania wniosków wyznaczane będą w TK według kolejności ich wpływania.

Zgodnie z konstytucją, ustawę o zmianie konstytucji uchwala Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Projekt ustawy o zmianie Konstytucji może przedłożyć co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senat lub Prezydent Rzeczypospolitej. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje