Reklama

Siemoniak: Sojusz nie może tworzyć rankingu zagrożeń

​Zagrożenia na wschodzie Europy są trwałe, zatem decyzje przyszłorocznego szczytu NATO w Warszawie powinny być strategiczne - powiedział w czwartek wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak, przemawiając na Warsaw Security Forum. Podkreślił, że Sojusz nie może tworzyć rankingu zagrożeń.

​Zagrożenia na wschodzie Europy są trwałe, zatem decyzje przyszłorocznego szczytu NATO w Warszawie powinny być strategiczne - powiedział w czwartek wicepremier, szef MON Tomasz Siemoniak, przemawiając na Warsaw Security Forum. Podkreślił, że Sojusz nie może tworzyć rankingu zagrożeń.

Szef MON zaznaczył, że w Polsce pozytywnie są oceniane decyzje ubiegłorocznego szczytu NATO w Newport w Walii, dotyczące doraźnej adaptacji do zagrożeń wynikających z agresywnej polityki Rosji: ciągłej, rotacyjnej obecności wojsk sojuszniczych w Europie Środkowo-Wschodniej, wzmocnienia Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód w Szczecinie i utworzenia jednostek integracji NATO w krajach członkowskich.

- Niemniej jednak nasza polska ocena jest taka, że zagrożenia, które się pojawiły na wschodzie Europy, nie są zagrożeniami, które łatwo przeminą, że mamy do czynienia z tendencją bardzo trwałą. W związku z tym decyzje szczytu warszawskiego powinny adaptować NATO do tych nowych zagrożeń w sposób strategiczny - powiedział Siemoniak, przypominając tzw. warszawską inicjatywę adaptacji strategicznej.

Reklama

Powtórzył opinię, że sojusz nie może układać rankingu zagrożeń, lecz musi uwzględniać wyzwania ze wszystkich kierunków, zgodnie z koncepcją "NATO 360 stopni".

"Polska musi być gotowa do odpowiedzi na wszelkie zagrożenia"

- Zależy nam, by decyzje warszawskiego szczytu były całościowe, strategiczne; by uwzględniały całość zagrożeń, które wokół sojuszu się nagromadziły. Jesteśmy otwarci w Polsce także na dyskusję o zagrożeniach z Południa. Nie możemy tworzyć rankingu zagrożeń, musimy być gotowi do odpowiedzi na wszelkie zagrożenia - mówił.

O konieczności uwzględnienia problemów bezpieczeństwa nie tylko na Wschodzie, ale i na Południu, wspomniał także szef BBN Paweł Soloch. Dziękował swojemu poprzednikowi Stanisławowi Koziejowi za współpracę z Fundacją Pułaskiego, która po raz drugi zorganizowała warszawskie Forum.

Siemoniak przyznał, że osiągnięcie zgody 28 państw, różniących się w ocenach zagrożeń i gotowości do ponoszenia wydatków obronnych, nie jest łatwe.

Wyraził przekonanie, że warszawski szczyt NATO będzie najważniejszy od zakończenie zimnej wojny, a na pewno od czasu przystąpienia Polski do sojuszu w 1999 r. Zapewnił, że przygotowania polityczne i organizacyjne przebiegają bez zakłóceń.

Szef MON podkreślił znaczenie więzi z USA i utrzymania ich obecności, także wojskowej, w Europie, wskazując, że przez kilka dekad zapewniła ona bezpieczeństwo znacznej części kontynentu. Wyraził uznanie za ciągłą obecność amerykańskich żołnierzy ćwiczących w Polsce; ocenił, że planowane ulokowanie bazy amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej w Redzikowie zwiększy bezpieczeństwo Polski.

"To pokazuje, jaka jest waga stanowiska szefa MON"

Siemoniak podkreślił także znaczenie dwustronnych relacji z europejskimi sojusznikami - Francją, Niemcami i Wielką Brytanią, podkreślając ich zaangażowanie we wspólne ćwiczenia czy wzmacnianie szczecińskiego korpusu.

Zwrócił też uwagę na relacje regionalne - w tym w ramach Grupy Wyszehradzkiej, z krajami bałtyckimi, Rumunią i Bułgarią. Podkreślił zaangażowanie prezydenta Andrzeja Dudy, który był współinicjatorem środowego spotkania przywódców państw regionu w Bukareszcie. Wyraził przekonanie, że rezultaty tego spotkania będą widoczne na szczycie NATO w Warszawie.

Minister obrony podkreślił także aktywność Polski w Azji - strategiczne partnerstwo z Chinami, kontakty z Koreą Południową, Japonią i Wietnamem. Przypomniał, że MON otworzyło ataszaty w Arabii Saudyjskiej i Etiopii.

Za potrzebne uznał utrzymanie zgody wokół polskiej polityki bezpieczeństwa. - Odkąd odzyskaliśmy niepodległość w 1989 roku, główne siły polityczne zawsze widziały interes w zakorzenieniu Polski na Zachodzie, w NATO i UE. Liczę, że po wyborach ten kierunek zostanie utrzymany, liczę na mocną rolę prezydenta Andrzeja Dudy, który dał się poznać jako promotor spraw bezpieczeństwa i w budowaniu konsensusu w sprawach bezpieczeństwa - mówił Siemoniak.

W imieniu największej partii opozycyjnej deklaruję współpracę w tym obszarze" - dodał. Wyraził nadzieję, że jego następca będzie się wypowiadał w sprawach bezpieczeństwa i obronności "w sposób wyważony".

Wicepremier zauważył, że sprawy bezpieczeństwa i obronności zajmują nie tylko specjalistów, ale są przedmiotem rozmów zwykłych ludzi, którzy w ciągu ostatnich dwóch lat przekonali się, że zagrożenia - także działania zbrojne - nie są czymś odległym, lecz zdarzają się w sąsiednich krajach. - Jednym z głównych tematów debaty publicznej w Polsce jest to, kto będzie ministrem obrony. To pokazuje, jaka jest waga tego stanowiska - zaznaczył.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama