Reklama

Reklama

Siemoniak o sprawie Jacka K: Oczerniono niewinnego człowieka

B. wiceminister finansów w rządzie PO-PSL i b. szef Służby Celnej Jacek K. był wzorem uczciwego urzędnika; oczerniono niewinnego człowieka - powiedział w piątek w radiu TOK FM wiceszef PO Tomasz Siemoniak.

Zdaniem Siemoniaka, Jacek K. "był takim symbolem dobrego, uczciwego urzędnika - wczoraj stał się od rana "Jackiem K.". W ocenie wiceszefa PO, "oczerniono Bogu ducha winnego człowieka".

Według polityka PO, Jacek K. "miał być taką przykrywką, deserem do ogłaszania, że będzie komisja śledcza w sprawie VAT". Dopytywany, czy obawia się komisji śledczej, odpowiedział: "Zdechła komisja do spraw Amber Gold, to teraz nowej zabawki potrzeba".

Siemoniak był również pytany o słowa prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro w sprawie Jacka K. W czwartek na konferencji prasowej Ziobro powiedział, że nie wyklucza, "że na pana wiceministra rządu PO były wywierane naciski, aby w taki sposób postępował, aby wycofywał się z pewnych decyzji racjonalnych, które w tym czasie podejmował, wskazujących na to, że on chciał właściwie zareagować na tę patologię wyprowadzania pieniędzy na ogromną skalę kosztem polskiego budżetu państwa".

Reklama

"Niech nie idzie tą drogą"

Zdaniem Siemoniaka, ta sprawa pokazuje, że "tradycyjny arsenał PiS-u jest na wyczerpaniu - (dlatego, jak) mamy kłopoty, to kogoś zatrzymajmy, najlepiej jeszcze blisko Świąt". "Jak prokurator generalny może mówić "nie można wykluczyć"?, "być może były naciski?" - pytał wiceszef PO. "Apeluje do polityków PiS, do ministra Ziobry - niech nie idzie tą drogą" - podkreślił.

B. wiceminister finansów w rządzie PO-PSL i b. szef Służby Celnej został w czwartek wczesnym popołudniem dowieziony do prokuratury w Białymstoku, gdzie usłyszał dwa zarzuty - jak podano w wydanym po zakończeniu przesłuchania komunikacie - "niedopełnienia obowiązków służbowych w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dla innych osób, w łącznej kwocie ponad 21 mld zł".

Obejmują one okres od 2008 do 2015 roku, zaś związane są z rejestrowaniem automatów do gry o niskich wygranych, tzw. jednorękich bandytów. "Maszyny te w rzeczywistości pozwalały na grę o wysokie stawki, mimo że - zgodnie z prawem dopuszczalne były jednorazowe wygrane o wartości kilkudziesięciu złotych. Straty z tego tytułu ponosił Skarb Państwa - użytkownicy automatów odprowadzali miesięczny ryczałt w kwotach od 80 do 180 euro, podczas gdy winni byli płacić podatek w wysokości 45 proc. przychodów" - podała prokuratura.

Prokuratura: "Ignorował" pojawiające się informacje

Prokurator uznał, biorąc pod uwagę upływ czasu oraz zgromadzony w sprawie, obszerny materiał dowodowy, że nie ma potrzeby wnioskowania o areszt tymczasowy podejrzanego. Zastosował wobec niego m.in. 500 tys. zł poręczenia majątkowego oraz nakaz powstrzymania się od działalności związanej z udzielaniem porad i konsultacji w zakresie urządzania i prowadzenia gier hazardowych oraz zakładów wzajemnych.

Prokuratura podała, że z ustaleń śledztwa wynika, iż Jacek K., pełniąc funkcję wiceministra finansów i szefa Służby Celnej "ignorował" pojawiające się informacje o nierzetelności badań technicznych wymaganych przy rejestracji automatów do gry. "Nie zlecił podległym mu urzędnikom kontroli prawidłowości tych badań, co prowadziło do legalizacji automatów, które nie powinny zostać zarejestrowane, wstrzymał też badania automatów wytypowanych do kontroli" - wynika z komunikatu.

Reklama

Reklama

Reklama