Reklama

Reklama

Senat przyjął rezolucję ws. Unii Europejskiej: "Będziemy stać na straży interesu narodowego"

Senat RP deklaruje, że będzie stał na straży interesu narodowego, którym jest dalsza obecność Polski w Unii Europejskiej - napisano w przyjętej w piątek rezolucji Senatu. "Obecny kryzys w stosunkach z Unią Europejską wywołany jest jedynie próbami polityków ugrupowań rządzących, w tym zwłaszcza kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości, podporządkowania sobie niezależnych sądów i niezawisłych sędziów, z Sądem Najwyższym włącznie" - napisano.

Za przyjęciem rezolucji - pod którą podpisało się ponad 30 senatorów z KO, Lewicy, PSL, Polski2050 i niezależnych - było 51 senatorów, przeciw było 47, nikt nie wstrzymał się od głosu. Bezskutecznie o odrzucenie rezolucji wnosił Marek Pęk (PiS).

Senatorowie PiS w toku debaty przekonywali, że politycy, którzy zgłosili projekt rezolucji i krytykują ostatnie orzeczenie TK, kompromitują izbę wyższą i działają wbrew interesowi państwa. Senatorowie KO mówili, że rezolucja powstała w trosce o dalsze losy kraju i członkostwo w UE.

Rezolucja powstała po tym jak w czwartek Trybunał Konstytucyjny uznał, że przepisy europejskie w zakresie, w jakim organy Unii Europejskiej działają poza granicami kompetencji przekazanych przez Polskę, są niezgodne z polską konstytucją. Niezgodny z konstytucją jest także przepis europejski uprawniający sądy krajowe do pomijania przepisów konstytucji lub orzekania na podstawie uchylonych norm, a także przepisy Traktatu o UE uprawniające sądy krajowe do kontroli legalności powołania sędziego przez prezydenta oraz uchwał Krajowej Rady Sądownictwa ws. powołania sędziów.

Reklama

"Prawny wstęp do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej"

W rezolucji napisano, że "Senat Rzeczypospolitej Polskiej uznaje orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego za niezgodne z podstawowymi zasadami Konstytucji RP i sprzeczne z wymogami polskiej racji stanu". "Senat wyraża obawę, że orzeczenie to, wydane przez Trybunał kontrolowany przez partię rządzącą, stanowi prawny wstęp do wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej" - głosi rezolucja.

Senat wyraził w niej przekonanie, że polska konstytucja i prawo UE nie stoją w sprzeczności. "Przeciwnie, odnosząc się do tych samych wartości: wolności, godności jednostki, solidarności społecznej i rządów prawa - uzupełniają się. Tak długo, jak Rzeczpospolita Polska, z woli Narodu wyrażonej w referendum, jest członkiem Unii Europejskiej, prawo europejskie winno być w naszym kraju przestrzegane" - głosi rezolucja.

Senatorowie napisali, że "nieuznawanie orzeczeń Trybunału Sprawiedliwości UE oznacza otwarcie drogi do opuszczenia Unii przez Polskę". "Taki krok, zapowiadany przez niektórych przedstawicieli obozu rządzącego, Senat uznaje za jednoznacznie sprzeczny z polską racją stanu" - oświadczyli.

"Członkostwo w Unii Europejskiej zwiększa dobrobyt i bezpieczeństwo Polski"

"Obecny kryzys w stosunkach z Unią Europejską wywołany jest jedynie próbami polityków ugrupowań rządzących, w tym zwłaszcza kierownictwa Ministerstwa Sprawiedliwości, podporządkowania sobie niezależnych sądów i niezawisłych sędziów, z Sądem Najwyższym włącznie. Próby poddania sądów kontroli władzy politycznej są sprzeczne zarówno z Konstytucją Rzeczypospolitej, jak i Kartą Praw Podstawowych Unii Europejskiej" - głosi rezolucja.

Jak napisali senatorowie, "taka polityka już spowodowała zachwianie poczuciem bezpieczeństwa gospodarczego i społecznego Polaków i opóźnienie w przekazaniu Polsce miliardów z Funduszu Odbudowy UE". W konsekwencji - jak czytamy w rezolucji - może to doprowadzić do całkowitego wstrzymania wypłaty ogromnych środków z budżetu UE, w tym dopłat dla rolników i środków dla samorządów.

"Senat podkreśla, że członkostwo w Unii Europejskiej zwiększa dobrobyt i bezpieczeństwo Polski, a w interesie obywateli Rzeczypospolitej jest korzystanie z praw i wolności zapisanych w traktatach europejskich. Tych praw trzeba wspólnie bronić" - głosi rezolucja.

"Senat RP deklaruje, że będzie stał na straży interesu narodowego, którym jest dalsza obecność Polski w Unii Europejskiej" - podkreślono w rezolucji.

Senator PiS: kompromitacja Senatu RP


W toku senackiej debaty Bogdan Klich (KO) odnosząc się do orzeczenia TK, zarzucał obecnej władzy, że chce, aby "polski sędzia był sędzią zależnym, żeby nikt nie był w stanie kontrolować działalności tych, którzy Polskę rozkradają, wprowadzają mechanizmy korupcji politycznej i działają niezgodnie zobowiązującym prawem".

Klich mówił, że orzeczenie TK służy temu, aby "sędziom polskim ostatecznie zamknąć usta" i żeby nie mieli prawa powoływać się na wyroki TSUE. - Dlatego jako grupa senatorów przedłożyliśmy (...) projekt rezolucji Senatu, który jest odpowiedzią na wczorajszą próbę podważenia zgodności polskiej konstytucji z prawem europejskim i próbą dania władzy możliwości kwestionowania niektórych wyroków TSUE - powiedział Klich.

Marcin Bosacki (KO) mówił, że projekt rezolucji powstał z troski o losy Polski i członkostwo w UE.

Marek Pęk (PiS) przekonywał zaś, że orzeczenie TK jest fundamentalne dla podkreślenia suwerenności państwa polskiego i dla uporządkowania relacji między prawem europejskim i polską konstytucją. Dodał, że orzeczenie TK jest zgodne z wieloletnią linią orzeczniczą TK, również wtedy, kiedy trybunałem kierował Marek Safjan.

Pęk ocenił, że autorzy rezolucji "po raz kolejny kompromitują Senat RP" i jest oburzony działaniem wnioskodawców.

Wyrok TK

Premier Mateusz Morawiecki skierował wniosek do TK po wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z początku marca odnoszący się do możliwości kontroli przez sądy prawidłowości procesu powołania sędziego. Jak argumentowała wówczas KPRM, wniosek dotyczy kompleksowego rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa europejskiego z konstytucją oraz potwierdzenia dotychczasowego orzecznictwa w tym zakresie.

Premier zwrócił się do TK o zbadanie zgodności z konstytucją trzech przepisów Traktatu o UE - zarzuty sprowadzają się m.in. do pytania o zgodność z konstytucją zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy Unii i państw członkowskich.

Przepisy, których kontroli chciał premier, w zaskarżonym rozumieniu m.in. uprawniają lub zobowiązują krajowy organ do odstąpienia od stosowania polskiej konstytucji lub nakazują stosować przepisy prawa w sposób z nią niezgodny. Jak podkreślono we wniosku, takie rozumienie przepisu budzi "daleko idące i uzasadnione wątpliwości konstytucyjne, nie znajdując żadnego potwierdzenia w tekście traktatów będących przedmiotem kontroli TK". Premier zaskarżył też m.in. normę Traktatu w rozumieniu, w którym uprawnia lub zobowiązuje organ do stosowania przepisu, który na mocy orzeczenia TK utracił moc obowiązującą. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy