Reklama

Reklama

Sejmowa komisja poparła wniosek Lichockiej o uchylenie immunitetu Budce

Sejmowa komisja regulaminowa pozytywnie zaopiniowała wniosek Joanny Lichockiej (PiS) o uchylenie immunitetu Borysowi Budce (KO). Chodzi o prywatny akt oskarżenia posłanki w sprawie zniesławienia, jakiego poseł miał się dopuścić w związku ze sprawą głosowania nad finansowaniem mediów publicznych.

W lutym 2020 roku Sejm opowiedział się przeciwko uchwale Senatu o odrzucenie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy abonamentowej, która zakładała rekompensatę w wysokości 1,95 mld zł w 2020 roku dla TVP i Polskiego Radia. Po tym głosowaniu media społecznościowe obiegło zdjęcie posłanki Joanny Lichockiej, na którym widać, jak trzyma wyciągnięty w górę środkowy palec. Lichocka zapewniała wówczas, że nie wykonała wulgarnego gestu. 

Posłanka przeprosiła wszystkich, którzy poczuli się urażeni tymi wydarzeniami. Stwierdziła też, że przy użyciu stopklatek wprowadza się opinię publiczną w błąd i zarzuciła PO uruchomienie "machiny propagandowej". Po tych wydarzeniach na ulicach polskich miast pojawiły się billboardy i plakaty z posłanką Lichocką.

Reklama

Budka oskarżony o zniesławienie

Joanna Lichocka skierowała do marszałek Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu Borysowi Budce, którego oskarżyła o zniesławienie w listopadzie 2020 roku.

 

We wtorek członkowie komisji regulaminowej opowiedzieli się za tym wnioskiem. Poparło go dziewięciu posłów, a sześciu było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu. Teraz wniosek trafi do Sejmu, który ostatecznie zdecyduje o uchyleniu, bądź nie immunitetu szefowi klubu KO.

Pełnomocnik posłanki Lichockiej, mec. Andrzej Lew-Mirski, mówił na posiedzeniu komisji, że wniosek o uchylenie Budce immunitetu wpłynął do marszałek Sejmu w 2020 roku, a on skierował w tym samym czasie do Sądu Rejonowego w Warszawie prywatny akt oskarżenia. Lew-Mirski zarzucił Budce naruszenie art. 212 Kodeksu karnego, który dotyczy zniesławienia.

Mec. Lew-Mirski mówił, że po tym, jak Lichocka zagłosowała w 2020 roku za dofinansowaniem dla TVP, "została potraktowana bardzo brutalnie". W ocenie mecenasa rozpoczęła się wtedy "kampania prasowo-telewizyjno-billboardowa, w której próbowano przekonywać społeczeństwo, że Lichocka odebrała poprzez swój akt wyborczy (głosowanie w Sejmie) ludziom chorym na raka (...) 2 mld zł, które można było przeznaczyć na inne godniejsze cele".

Mecenas dodał, że odbieranie człowiekowi godności, czci i innych dóbr osobistych nie może spotkać się z brakiem reakcji.

Były lider PO odpiera zarzuty

Reprezentujący Budkę poseł KO Arkadiusz Myrcha przekazał, że nie zgadza się w całości z twierdzeniami i żądaniami zawartymi w oskarżeniach pod adresem Budki. 

- Największą ironią tej sprawy jest, że to poseł Lichocka, która zachowała się w sposób, mówiąc najdelikatniej, niewłaściwy na sali sejmowej, domaga się ochrony prawnej i przedstawia się jako ofiara - powiedział Myrcha, nawiązując do gestu wykonanego przez Lichocką po głosowaniu dotyczącym dofinansowania TVP.

Myrcha dodał, że gest ten powszechnie uznawany jest za obraźliwy i wulgarny. Poseł KO zwrócił uwagę, że Lichocka przeprosiła za ten gest, tym samym uznając swoją odpowiedzialność za ten czyn.

- To nie politycy byli najbardziej aktywni, to społeczeństwo odpowiedziało będąc oburzonym tym, co się wydarzyło na sali sejmowej. To szeroko zakrojona kampania społeczna tworzona przez obywateli spowodowała, że następnego dnia rano ten temat był numerem jeden. I dopiero działania polityków, partii politycznych były następstwem tego, jakie zdanie w tej sprawie wypowiedzieli obywatele - mówił Myrcha.

Argumentował, ze to nie jest tak, że to partia polityczna narzucała pewną narrację, czy wykreowała jakieś zjawisko, a tylko odpowiedziała na reakcję obywateli.

Art 212. Kk stanowi, że kto zniesławia inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Reklama

Reklama

Reklama