Reklama

Reklama

Sędzia Tuleya podejmuje kroki w sprawie prezesów warszawskiej apelacji

Sędzia Igor Tuleya zawiadomił prokuraturę o możliwości przekroczenia uprawnień przez dwóch prezesów Sądu Apelacyjnego w Warszawie - Piotra Schaba i Przemysława Radzika - oraz w sprawie prezes warszawskiego sądu okręgowego Joanny Przanowskiej-Tomaszek. Tuleya, mimo korzystnej dla niego decyzji sądu pracy, wciąż nie został dopuszczony do orzekania.

Warszawski sędzia Igor Tuleya został odsunięty od orzekania po uchyleniu mu immunitetu przez Izbę Dyscyplinarną w listopadzie 2020 roku. W marcu tego roku sąd pracy orzekł o przywróceniu sędziego do orzekania. Prezes sądu, w którym pracuje Tuleya, na początku sierpnia wydała zarządzenie o zezwoleniu na jego powrót do pracy. Jednak kilka dni później decyzję tę uchylił nowy prezes Sądu Apelacyjnego w Warszawie. W konsekwencji sędzia Tuleya nadal nie orzeka.

Pełnomocnik Tuleyi mec. Michał Romanowski jeszcze tego samego dnia ponownie wezwał prezes stołecznego sądu okręgowego do dopuszczenia sędziego do orzekania. 

Reklama

- Argumentowałem, że zarządzenie uchylające jej decyzję o dopuszczeniu nie wywiera skutków prawnych i nie zwalnia jej z odpowiedzialności za wykonanie orzeczenia sądu pracy - powiedział adwokat. Poinformował też, że w przyszłym tygodniu prawdopodobnie złoży w imieniu sędziego Tuleyi pozwy w sprawie mobbingu i o zaległe wynagrodzenie.

- Złożyliśmy też zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez trzy osoby w tym prezesa sądu apelacyjnego Piotra Schaba i wiceprezesa Przemysława Radzika w związku z tym, że wydali zarządzenie uchylające decyzję prezes sądu okręgowego. Zawiadomienie obejmuje też samą prezes Przanowską-Tomaszek, która nie może uwolnić się od odpowiedzialności za wykonanie orzeczenia sądu powołując się na wewnętrzne zarządzenie - wyjaśnił.

Zawiadomienie to dotyczy art. 231 Kodeksu karnego, czyli nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego polegającego na niedopełnieniu obowiązków oraz art. 218 Kodeksu pracy, tj. uporczywego i złośliwego nękania pracownika przez pracodawcę.

Sprawa sędziego Tuleyi. "Pierwsza taka sytuacja po 1989 roku"

- Dalej zdecydowanie walczymy o sprawiedliwość w tej sprawie. Myślę, że to jest kwestia czasu, aby środki, które podejmujemy, odniosły skutek. To jest pierwsza sytuacja w historii Polski po 1989 roku, że prezesi sądów odmawiają wykonywania prawomocnych orzeczeń - dodał mec. Romanowski.

W listopadzie 2020 roku na wniosek prokuratury Izba Dyscyplinarna prawomocnie uchyliła immunitet sędziemu Tuleyi, zawiesiła go w obowiązkach służbowych i obniżyła mu wynagrodzenie. Powodem wniosku prokuratury w sprawie uchylenia immunitetu sędziego było podejrzenie ujawnienia informacji ze śledztwa oraz danych i zeznań świadka, które miały narazić bieg postępowania. 

Chodziło o śledztwo w sprawie obrad Sejmu w Sali Kolumnowej z 16 grudnia 2016 roku, które zostało dwukrotnie umorzone przez prokuraturę. W grudniu 2017 roku Sąd Okręgowy w Warszawie pod przewodnictwem sędziego Tuleyi uchylił decyzję prokuratury o pierwszym umorzeniu śledztwa. Sędzia zezwolił wówczas mediom na rejestrację ustnego uzasadnienia postanowienia sądu.

Po decyzji Izby Dyscyplinarnej Tuleya został odsunięty od orzekania przez prezesa warszawskiego sądu okręgowego Piotra Schaba. Sędzia Tuleya nie usłyszał zarzutów. Konsekwentnie odmawiał stawienia się w prokuraturze. Podkreślał, że nie uznaje Izby Dyscyplinarnej jako sądu oraz ważności decyzji podjętych przez tę izbę. W kwietniu ubiegłego roku Izba Dyscyplinarna nie wyraziła zgody na zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego do prokuratury, o co wnioskowali śledczy.

W marcu tego roku orzeczenie o przywróceniu sędziego Tuleyi do pracy wydał Sąd Okręgowy Warszawa-Praga. Sąd podjął tę decyzję w ramach tzw. zabezpieczenia, nakazując w niej Sądowi Okręgowemu w Warszawie dopuszczenie sędziego do wykonywania obowiązków służbowych na czas procesu dotyczącego pozwu o przywrócenie do pracy.

Reklama

Reklama

Reklama