Reklama

Reklama

​Schetyna: W 2005 roku nie było odważnych, by odebrać stopnie generalskie

Dziwię się, że stopni generalskich Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi nie odebrano w 2005 r., gdy rządził PiS - mówił szef PO Grzegorz Schetyna. Wtedy trzeba było spojrzeć w oczy tym, którzy żyli i powiedzieć, że odbiera się im stopnie generalskie; wtedy nie było odważnych - dodał.

We wtorek minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zapowiedział, że Wojciechowi Jaruzelskiemu i Czesławowi Kiszczakowi zostaną odebrane stopnie generalskie.

"Podejmujemy w tej sprawie kroki prawne mające na celu odebranie stopni wojskowych zarówno panu Jaruzelskiemu, jak i panu Kiszczakowi. Zbrodniarze odpowiedzialni za działanie zbrojne przeciwko własnemu narodowymi nie zasłużyli na to, by nosić te stopnie wojskowe" - dodał Macierewicz podczas wtorkowej prezentacji dokumentów dot. krwawych wydarzeń grudnia 1970 r.

Odnosząc się do tej zapowiedzi Schetyna powiedział na konferencji prasowej w Sejmie: "Ja się dziwię, że nie zrobiono tego w roku 2005, kiedy PiS rządził". "Dlaczego wtedy nie, a teraz tak?" - pytał. "Wtedy trzeba było spojrzeć w oczy tym, którzy żyli i powiedzieć, że odbiera się im stopnie generalskie" - podkreślił Schetyna. "Wtedy nie było odważnych" - zaznaczył. 

Reklama

"13 grudnia to szczególny dzień"


"13 grudnia to szczególny dzień, 35 lat temu wprowadzono stan wojenny. Rozmawialiśmy o historii, o teraźniejszości, rozmawialiśmy też o przyszłości, o wielkich wyzwaniach. Rozmawialiśmy też o tym, że nie wolno zakłamać historii, nie można jej pisać w fałszywy sposób. Nie pozwolimy na to" - zadeklarował Schetyna.

Jak dodał, nie można "wyczyścić" historii poprzez wyrzucenie "wielkich nazwisk tamtych czasów". "Zawsze będziemy o tym mówić, w parlamencie i wszystkich możliwych miejscach" - podkreślił Schetyna.

"Trzeba dzisiaj bronić prawdy, przed tymi, którzy chcą ją zakłamać i sfałszować" - przekonywał lider Platformy.

Wałęsa: Wykonałem swoje zadanie

Wykonałem swoje zadanie, doprowadziłem do wolności i oddałem wolność narodowi - powiedział we wtorek 13 grudnia b. prezydent Lech Wałęsa na konferencji prasowej w Sejmie po spotkaniu z klubem PO.

Wałęsa, historyczny przywódca Solidarności, był gościem posiedzenia klubu parlamentarnego PO we wtorek, w 35. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. 

"Uważam, że zrobiłem swoje, cieszę się, że los mi dał przewodzenia w tamtym trudnym czasie, gdybym miał powtórzyć życie, powtórzyć tamtą sytuację zrobiłbym tak samo nci bym właściwie nie zmienił" - powiedział Wałęsa.

Jak podkreślił inni mogą patrzeć na inaczej, ponieważ nie musieli podejmować decyzji i "nie musieli brać odpowiedzialności za naród". "Dożyliśmy czasów, kiedy możemy teraz w sposób demokratyczny decydować o rozwoju Polski" - zaznaczył Wałęsa.

"Ja wykonałem swoje zadanie, doprowadziłem do wolności, oddałem wolność demokracji i narodowi, a naród robi to, co robi" - powiedział b.prezydent.

Wałęsa: Odebranie stopni generalskich to dobry kierunek

Kierunek jest dobry, ale zostawiłbym to na spokojniejsze czasy, kiedy będzie większe porozumienie, kiedy w porozumieniu to zrobimy - powiedział Lech Wałęsa komentując zapowiedzi MON, iż Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak stracą stopnie generalskie.

"Kierunek jest dobry. Ale czy zrobimy sprawiedliwość teraz, kiedy są takie emocje, kiedy jest podzielone społeczeństwo? Czy to jest właściwe działanie? Ja bym postawił jednak na twórczą pracę, a to zostawił jeszcze na spokojniejsze czasy, kiedy będzie większe porozumienie, kiedy w porozumieniu to zrobimy" - podkreślił Wałęsa.

Pytany, czy stopni Jaruzelskiemu i Kiszczakowi nie należało odebrać już wcześniej Wałęsa powiedział: "Zrobiłbym wcześniej, gdybym miał siły i mądrości więcej. Nie miałem więcej siły, nie miałem zaplecza, nie miałem partii, byłem sam tylko z moją Danutą. Więc zrobiłem maksymalnie dużo, więcej nie mogłem".

"Nic więcej nie można było zrobić, bo byłoby to nieodpowiedzialne i mogłoby się skończyć bardzo tragicznie" - dodał b. prezydent. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy