Reklama

Reklama

Schetyna: Prezydent Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu

Prezydent Andrzej Duda powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za podpisanie nielegalnie przyjętego budżetu - ocenił szef PO Grzegorz Schetyna. - Nie będzie świętych krów w polskiej polityce", a osoby, które łamią prawo muszą wiedzieć, że za to odpowiedzą - powiedział.

Schetyna pytany we wtorek w Radiu Zet, czy postawiłby przed Trybunałem Stanu prezydenta Andrzeja Dudę za podpisanie budżetu na 2017 r., powiedział: "W tej sprawie absolutnie tak, w tej sprawie, kiedy zaakceptował i podpisał nielegalnie przyjęty budżet - tak".

- Nie będzie świętych krów w polskiej polityce, nie może tak być, nie możemy tego zaakceptować, dlatego, jeśli będzie łamane prawo, ci, którzy je łamią muszą wiedzieć, że odpowiedzą za to - oświadczył szef PO.

Jak podkreślił, Polska powinna przyjąć budżet w sposób legalny. - To nie jest tak, że wszystko jest skończone, wszystko jest w porządku, ta sprawa wróci. Wszyscy, którzy podejmowali te decyzje - wiedząc, że robią to w sposób wadliwy i niezgodny z prawem - za to odpowiedzą - powiedział Schetyna. Dopytywany, czy przed Trybunałem Stanu odparł: "Tak".

Reklama

Pytany, czy Platforma będzie robiła wszystko w Brukseli, aby PiS poniósł konsekwencje przyjęcia budżetu, Schetyna powiedział: "To jest wielkie wyzwanie i będziemy mieli tutaj z tym problem, jeżeli sygnały z Komisji Europejskiej będą się powtarzać". Powtórzył, że budżet został przyjęty nielegalnie. Dopytywany, czy możliwe są konsekwencje polegające na obcięciu funduszy unijnych dla Polski, szef PO powiedział: "To trzeba zrobić większością głosów, wszyscy muszą głosować za tym, to jest niemożliwe, żeby nazwać sprawę po imieniu".

"Na pewno (bitwę) wygrały wolne media i ich obecność w Sejmie"

- Polska po raz kolejny jest wskazywana jako "trouble maker", jako ci którzy robią kłopoty i po raz kolejny dostarczają je do Brukseli. Tak samo będzie z tym budżetem, ten opis nielegalności, czy wadliwości przyjęcia budżetu będzie pokazywany, jako przykład, który ma Polskę zaatakować, czy postawić w złym świetle. To jest efekt aktywności (Jarosława) Kaczyńskiego i PiS - ocenił szef PO.

Schetyna powiedział też, że nie ma przekonania, iż "bitwę w Sejmie" wygrał prezes PiS Jarosław Kaczyński. - Na pewno (bitwę) wygrały wolne media i ich obecność w Sejmie  - podkreślił. - Nie przegraliśmy tej bitwy, jako Platforma, ona była długa i wyczerpująca, ale podjęliśmy wyzwanie - dodał szef PO.

- Przez 27 nocy ludzie, posłowie i senatorowie Platformy, także posłowie Nowoczesnej spali na sali posiedzeń Sejmu, żeby dziennikarze mieli nieskrępowany dostęp do informacji w Sejmie. Proszę to docenić - apelował Schetyna.

Szef PO przyznał też, że jest "skazany" na współpracę z liderem Nowoczesnej Ryszardem Petru. - Nie jestem zwolennikiem tego, żeby zbyt wcześnie narzucać, być przekonanym, że opozycja już jest zjednoczona - zastrzegł. Jak dodał, Platforma musi współpracować z przedstawicielami Nowoczesnej - jak mówił  - "ciekawego programu politycznego, bardzo bliskiego programowo Platformie".

- Petru prowadził pewną polityczną grę, zrobił wszystko to, co mógł zrobić i będziemy dalej współpracować, musimy ze sobą współpracować, żeby wykorzystać potencjał obu ugrupowań" - zadeklarował szef PO.

Zdaniem Schetyny, z prezesem PiS mogą rozmawiać tylko silni. "Albo będę silny, jako szef PO, Platforma będzie silna, będzie partnerem i podmiotem w tej grze, albo PiS wygra następne wybory" - powiedział. Zadeklarował też, że nie chce być liderem opozycji, ale chce wygrać wybory parlamentarne.

Reklama

Reklama

Reklama