Reklama

Reklama

Schetyna ostro o decyzji Sejmu: Nie pozwolimy na gwałcenie prawa

Gość "Faktów po Faktach" Grzegorz Schetyna odniósł się do decyzji Sejmu ws. Trybunału Konstytucyjnego. "Ta sprawa skończy swój bieg w kraju i zacznie żyć w Europie - powiedział były szef MSZ.

Grzegorz Schetyna ostrzegł także prezydenta Andrzeja Dudę, który zdaniem polityka PO powinien przeciwstawić się zamiarom PiS. Jeśli tego nie zrobi "to w tej kwestii wypowie się zarówno Parlament Europejski, jak i Komisja Europejska" - zaznaczył Schetyna.

Sejm głosami PiS i ruchu Kukiz'15 przyjął w tym tygodniu uchwały, według których dokonany przez poprzedni Sejm wybór pięciu sędziów TK jest nieważny.

Zdaniem Grzegorza Schetyny decyzja partii sprawującej władzę spowoduje "wielkie zamieszanie".

Były szef MSZ wskazał także na ważną rolę prezydenta w sporze o TK.

Reklama

"To będzie wielki sprawdzian dla Polskiej demokracji, ale głównie dla prezydenta" - stwierdził Schetyna.

"Chciałbym, żeby prezydent zdystansował się od swojego środowiska politycznego i żeby w bardzo wyraźny sposób powiedział, że TK jest niezależny od większości parlamentarnej" - dodał.

"Prezydent ma stać na straży konstytucji, a nie być asystentem partii politycznych" - przekonywał.

 "Ta sprawa skończy swój bieg w kraju i zacznie żyć w Europie" - stwierdził Schetyna, pytany o to, co się stanie, jeśli prezydent Duda przyjmie ślubowanie od pięciu nowych sędziów, których w przyszłym tygodniu wybierze Sejm.

"Nie pozostawimy tej sprawy samej sobie" - zapowiedział. Były szef MSZ stwierdził, że w tej sprawie będzie musiał wypowiedzieć się zarówno Parlament Europejski, jak i Komisja Europejska.

"Będziemy uruchamiać polskich europarlamentarzystów, całą polską obecność w Europie, żeby nie pozwolić na gwałcenie prawa w taki sposób" - dodał. .

Do sprawy wyboru nowych sędziów TK odniosła się także Małgorzata Kidawa-Błońska na antenie TVP Info w programie "Dziś wieczorem". Posłanka PO, pytana o wyjście polityków Platformy podczas głosowania nad uwałami zaznaczyła, że w związku z tym, że PiS ma większość, "PO musi inaczej pokazywać, że coś jej się nie podoba".

"Wiele rzeczy można nam zarzucić, ale na pewno nie tchórzostwo. Uważam, że wyszliśmy dobrze. Są sytuacje, że nie można pozwolić na to, żeby w Sejmie padały takie słowa. Bycie na sali, udział w głosowaniu, to by oznaczało, że godzimy się na to, co się dzieje w Sejmie. To był nasz bardzo mocny akt sprzeciwu" - argumentowała. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy