Reklama

Reklama

Schetyna o wypadku szefa MON: Kompromitacja i wstyd

​Pycha kroczy przed upadkiem; to skandal, kompromitacja i wstyd, że urzędujący minister wykorzystuje służbowe samochody w prywatnej podróży - tak środowy wypadek auta, którym jechał szef MON Antoni Macierewicz, skomentował w czwartek lider PO Grzegorz Schetyna. - Minister Antoni Macierewicz ma jakieś specjalne traktowanie, to jest chore w tym państwie - dodał Ryszard Petru, szef Nowoczesnej. Z kolei poseł PiS Jacek Sasin ocenił, że to był "normalny incydent, których się pewnie wiele zdarza każdego dnia".

W środę po południu na drodze krajowej nr 10 w Lubiczu Dolnym koło Torunia doszło do wypadku z udziałem samochodu, w którym jechał szef MON. W kolizji uczestniczyło osiem pojazdów, w tym dwa z kolumny Żandarmerii Wojskowej. Macierewicz, który wracał z sympozjum "Oblicza dumy Polaków", zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ucierpiał. Minister przesiadł się do innego samochodu i wrócił do Warszawy. W środę wieczorem wziął udział w gali przyznania prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika "wSieci".

Reklama

- To jest totalny skandal i kompromitacja. To wstyd, że na prywatne spotkanie urzędujący minister wykorzystuje samochody służbowe i robi to w tak ordynarny sposób - powiedział Schetyna na czwartkowej konferencji prasowej.

"Pycha kroczy przed upadkiem"

Jak mówił, to, co zdarzyło się w środę, nie dość, że ma swoje konsekwencje, bo jest po prostu niebezpieczne dla użytkowników wszystkich dróg, po których porusza się "w tak nieprzemyślany sposób minister Macierewicz, to jeszcze ktoś będzie musiał zapłacić za szkody, które wywołała taka jazda". - Pycha kroczy przed upadkiem - dodał. 

Petru: Minister Macierewicz ma jakieś specjalne traktowanie

Petru komentując tę sprawę podczas konferencji prasowej w Sejmie, powiedział, że "to bardzo ciekawy przypadek". - Minister Macierewicz ma jakieś specjalne traktowanie - ocenił.

- Wszyscy dobrze wiemy, że Macierewicz jest drugi po (Jarosławie) Kaczyńskim i nikt mu nie może nic zrobić. To jest chore w tym państwie - podkreślił Petru.

Szef Nowoczesnej oświadczył też, że rząd nie wyciągnął wniosków z tego, co się wydarzyło przed rokiem. Wskazał na wypadek prezydenta Andrzeja Dudy, do którego doszło na autostradzie A4. Wówczas w trakcie przejazdu kolumny specjalnej BOR, w jednym z pojazdów, którym jechał prezydent, uszkodzeniu uległa opona, auto zjechało na pobocze.

Sasin: To normalny incydent

Z kolei poseł PiS Jacek Sasin rozmowie z dziennikarzami w Sejmie ocenił, że to był "normalny incydent, których się pewnie wiele zdarza każdego dnia".

- Niestety również samochody, którymi się poruszają najważniejsi urzędnicy polskiego państwa czasami w tego typu zdarzeniach uczestniczą. Nie widzę w tym nic nadzwyczajnego  - podkreślił Sasin.

Poseł pytany przez dziennikarzy, czy nie uważa, że Macierewicz ma specjalne względy, poruszając się w kolumnie Żandarmerii Wojskowej w celach prywatnych, odpowiedział: "Z tego, co wiem, to ci wszyscy urzędnicy państwowi, którzy są chronieni przez funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, poruszają się kolumną". Ocenił, że to są decyzje BOR, które "w ramach posiadanych kompetencji i przepisów decyduje, jak chroni osoby, które są takiej ochronie poddane".

Poseł PiS podkreślił również, że "twierdzenie, że to były jakieś prywatne podróże, jest całkowicie nieuzasadnione". Sasin przekonywał, że "wysoki urzędnik państwowy jest zobowiązany do tego, żeby informować w różnych gremiach o działaniach, jakie podejmuje rząd, o kierunkach politycznych".

Sprawę przejęła Żandarmeria Wojskowa

- To jest normalna działalność, która się mieści w ramach prowadzenia działalności publicznej - stwierdził Sasin.

Sprawę wypadku z udziałem samochodu, którym podróżował Macierewicz, przejęła Żandarmeria Wojskowa, gdyż to także jej pojazdy uczestniczyły w kolizji. Według wstępnych ustaleń prokuratury, jeden z samochodów w kolumnie, z uwagi na trudne warunki drogowe, stracił przyczepność z nawierzchnią. Uderzył w tył poprzedzającego go pojazdu, następnie oba pojazdy, wytracając prędkość, uderzyły w samochody stojące przed skrzyżowaniem.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy