Reklama

Reklama

"Sam miałem być uczestnikiem pielgrzymki". Organizator wyjazdu o tragedii

- Autokar, którym jechali pielgrzymi do Medjugorie był sprawny, a przed wyjazdem odbył badanie techniczne - zapewnił Jarosław Miłkowski z biura "U Brata Józefa", które pośredniczyło w zorganizowaniu wyjazdu do Bośni i Hercegowiny. - Sam miałem być uczestnikiem pielgrzymki - przyznał w rozmowie z "Faktem". W wypadku do którego doszło w Chorwacji zginęło 12 osób, a ponad 30 zostało rannych.

Do wypadku polskiego autokaru z pielgrzymami doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4, na północ od Zagrzebia między miejscowościami Jarek Bisaszki i Podvorec. Autobus jechał w kierunku Zagrzebia. Celem podróży było położone w Bośni i Hercegowinie sanktuarium w Medjugorie.

W wypadku zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne. Wszystkie ofiary wypadku to Polacy.

Miejscowa policja poinformowała, że jadący w kierunku Zagrzebia autobus zjechał z drogi i wpadł do rowu przy autostradzie. Chorwacka telewizja publiczna HRT podała, że najbardziej prawdopodobną przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy. 

Reklama

W wyjeździe uczestniczyły 44 osoby

Jarosław Miłkowski z biura "U Brata Józefa", które pośredniczyło w zorganizowaniu wyjazdu wyjaśnił, że w wyjeździe do Medjugorie uczestniczyły 44 osoby - 42 pielgrzymów oraz dwóch kierowców. Uczestnicy wyjazdu pochodzili z Sokołowa Podlaskiego, Konina i Jedlni k. Radomia.

Przedstawiciel biura wyjaśnił, że wyjazd do Medjugorie był organizowany przez jedną z sióstr zakonnych, która tam też jechała. - Ja im tylko pośredniczyłem w tym zorganizowaniu - dodał.

Mężczyzna zapewnił, że jest w stałym kontakcie ze służbami m.in. ambasadą RP w Chorwacji i z policją. - Cały czas udzielam niezbędnych informacji. Przesłałem też niezbędne dokumenty, które były potrzebne do odbycia się tego wyjazdu - przekazał.

"Przed wyjazdem było badanie techniczne"

Jarosław Miłkowski wyjaśnił, że autokar, którym podróżowali pielgrzymi był wynajęty z zewnętrznej, sprawdzonej firmy z Płońska. - Autokar był sprawny. Przed wyjazdem było badanie techniczne, które odbywa się za każdym razem przed wyjazdem. Była to firma, z która od kilku lat współpracujemy - powiedział.

Przedstawiciel biura w rozmowie z "Faktem" dodał, że sam miał być uczestnikiem pielgrzymki. Odwołał jednak swój wyjazd ze względu na śmierć i pogrzeb swojej mamy.

To dla mnie bardzo bolesna sprawa, ale nieznane są wyroki pana Boga, których doświadczamy. Proszę o modlitwę za uczestników pielgrzymki - dodał pan Jarosław.

Medjugorie, dokąd zmierzali polscy pielgrzymi, to mała miejscowość od 1981 roku znana wśród wiernych jako miejsce domniemanych, powtarzających się objawień maryjnych, nieuznanych dotąd przez Watykan. Osada stała się dużym ośrodkiem pielgrzymkowym, rocznie przybywa tam około 2,5 miliona osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy