Reklama

Reklama

Sąd uchylił decyzję prokuratury dot. zwolnienia z tajemnicy Fitas-Dukaczewskiej

Sąd Okręgowy w Warszawie po raz drugi uchylił decyzję prokuratury dotyczącą zwolnienia z tajemnicy tłumaczki Donalda Tuska Magdaleny Fitas-Dukaczewskiej - poinformował prok. Bartosz Biernat. Postanowienie sądu jest prawomocne, prokuraturze przysługują więc tylko nadzwyczajne środki odwoławcze.

W 2010 r. Magdalena Fitas-Dukaczewska była tłumaczką ówczesnego premiera Donalda Tuska podczas wizyty w Katyniu 7 kwietnia oraz w Smoleńsku 10 kwietnia. Pracowała podczas rozmów Tuska z premierem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem.

Prokuratura już raz wydała postanowienie o zwolnienie Fitas-Dukaczewskiej z tajemnicy, jednak zostało ono uchylone w marcu przez sąd. Drugie postanowienie o zwolnieniu z tajemnicy Magdaleny Fitas-Dukaczewskiej trafiło do jej pełnomocników pod koniec lipca. Tydzień później złożyli oni zażalenie, zaskarżając decyzję w całości.

Reklama

Jaka treść postanowienia?

Sprawę na posiedzeniu niejawnym rozpatrywał w środę warszawski Sąd Okręgowy. O tym, że uchylono decyzję prokuratury, poinformował dziennikarzy prok. Bartosz Biernat. "Na obecnym etapie stwierdzam, że zostaliśmy pozbawieni możliwości uzyskania bardzo ważnego dowodu w tym śledztwie, aczkolwiek nie zaburzy to jego dalszego toku" - dodał. Podkreślił, że do sprawy szerzej odniesie się Prokuratura Krajowa.

Prokurator podkreślił przy tym, że treść postanowienia jest odmienna niż poprzednim razem. Jak dodał, sąd argumentował swoją decyzję m.in. tym, że "przesłuchanie świadka może mieć wpływ na stosunki międzynarodowe Polski". Prok. Biernat zaznaczył jednocześnie, że śledztwo, o którym mowa, toczy się w sprawie, a nie przeciwko komuś, w związku z czym nikt nie ma przedstawionych zarzutów.

Mec. Paweł Murawski, jeden z pełnomocników Fitas-Dukaczewskiej, podkreślił, że bardzo cieszy się z rozstrzygnięcia sądu. "Sąd w zasadniczej większości podzielił stanowisko pełnomocników, stwierdzając, że prokuratura po pierwsze nie wykazała konieczności przeprowadzenia tego dowodu na tym etapie. Sąd wskazał, że są inne środki dowodowe, aby uzyskać informacje interesujące prokuraturę. Po drugie sąd stwierdził - co cieszy mnie szczególnie - że dobro wymiaru sprawiedliwości nie uzasadnia uchylenia tajemnicy prawnie chronionej tłumacza przysięgłego" - powiedział.

Dopytywany, czy faktycznie sąd argumentował swoją decyzję tym, że przesłuchanie mogłoby wpłynąć na stosunki międzynarodowe, mec. Murawski podkreślił, że nie może użyć dosłownego cytatu. "Mogę tylko powtórzyć, że sąd stwierdził, że dobro wymiaru sprawiedliwości nie uzasadnia uchylenia tajemnic prawnie chronionych, m.in. ze względu na potencjalne negatywne konsekwencje dla Rzeczypospolitej" - powiedział.

Podkreślił przy tym, że najistotniejszy jest fakt, iż postanowienie sądu tym razem jest prawomocne, co oznacza, prokuratura nie może wydać kolejnego postanowienia o zwolnieniu tłumaczki z tajemnicy. "Od tego postanowienia nie przysługują zwykłe środki odwoławcze, przysługują tylko środki nadzwyczajne" - powiedział. Jak wskazał, jednym z takich środków jest kasacja Prokuratora Generalnego.

Prokuratura: Nie zgadzamy się z tym orzeczeniem

"Prokuratura nie zgadza się z tym orzeczeniem, jednak na tym etapie postępowania jest nim związana" - poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik.

Jak wskazała, decyzja sądu pozbawia prokuraturę możliwości przesłuchania Fitas-Dukaczewskiej "jako osoby biorącej bezpośredni udział w wydarzeniach będących przedmiotem śledztwa, w tym w rozmowie premierów Polski i Rosji". "Nieuzyskanie zeznań tego świadka spowoduje, iż ustalenia faktyczne nie będą oparte na pełnym, możliwym do uzyskania materiale dowodowym" - czytamy w komunikacie.

Zdaniem PK okoliczności, o których może mieć wiedzę świadek, są "szczególnie istotne" i dotyczą "ważkich aspektów działań polskiego rządu bezpośrednio po tragedii smoleńskiej, w tym przekazania Federacji Rosyjskiej prawa do jednostronnego badania przyczyn katastrofy".

"Pani Fitas-Dukaczewska była na miejscu katastrofy smoleńskiej kilka godzin po niej, a więc miała możliwość oglądać fragmenty wraku w stanie względnie nienaruszonym, zanim rosyjskie ekipy zaczęły je usuwać. Miała też okazję wysłuchać przekazywanych na gorąco relacji strony rosyjskiej, które można uznać za bardziej obiektywne od późniejszych oficjalnych raportów. Może również dysponować wiedzą o okolicznościach, w jakich zapadały decyzje dotyczące prawnych mechanizmów wyjaśniania przyczyn tragedii" - poinformowała PK.

Jak wskazano, właśnie dlatego prokuratura uznała za niezbędne przesłuchanie Fitas-Dukaczewskiej w charakterze świadka. "Obowiązkiem prowadzących postępowanie jest bowiem wykorzystanie każdego dostępnego źródła dowodowego, aby w sposób maksymalnie rzetelny i profesjonalny wyjaśnić wszystkie kwestie będące przedmiotem śledztwa" - dodano.

Pierwsze uzasadnienie

W marcu tego roku sąd uzasadniał swoją decyzję tym, że "prokurator w wystarczającym stopniu nie uzasadnił istnienia przesłanki dobra wymiaru sprawiedliwości dla takiego zwolnienia". Prok. Bartosz Biernat przekonywał wówczas, że z argumentacji sądu wynika, że droga do przesłuchania tłumaczki "nie jest jeszcze zamknięta".

Rzeczniczka prasowa PK prok. Ewa Bialik informowała z kolei, że sąd "nie zakwestionował możliwości przesłuchania tłumaczki (...) - świadka, który odwiedził Smoleńsk w dniu katastrofy, a więc 10 kwietnia 2010 r.", a wskazywał na "konieczność szerszego uzasadnienia przesłanek przemawiających za takim przesłuchaniem dla dobra wymiaru sprawiedliwości".

Według Prokuratury Krajowej celem śledztwa, w którym świadkiem jest Fitas-Dukaczewska - prowadzonego równolegle z głównym postępowaniem, dotyczącym przyczyn katastrofy smoleńskiej - jest "możliwie dokładne ustalenie okoliczności, w jakich zapadały ważne dla jej wyjaśnienia decyzje, w tym zwłaszcza związane z przekazaniem Federacji Rosyjskiej prawa do badania przyczyn katastrofy".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy