Adam Bielan i Tobiasz Bocheński - wieloletni spin doktor PiS-u i jeden z najbliższych doradców Jarosława Kaczyńskiego oraz wiceprezes PiS-u i polityk nazywany dzisiaj na Nowogrodzkiej partyjnym "złotym dzieckiem". Obaj są europosłami PiS-u, obaj mają rozległe wpływy w partii i stały dostęp do ucha prezesa.
To jeden z nich już niedługo zastąpi Mateusza Morawieckiego na czele Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Były premier zrezygnował z pełnionej funkcji wobec konfliktu wewnątrz PiS-u, który ostatecznie zakończył się odejściem z partii Morawieckiego, 39 posłów i posłanek, jednego senatora oraz trzech europosłów.
O tym, że to właśnie Bielan i Bocheński prowadzą w wyścigu po funkcję szefa EKR - według wewnątrzpartyjnych ustaleń, stanowisko to przynależy PiS-owi i rezygnacja Morawieckiego nic w tym względzie nie zmienia - jako pierwsze, 29 lipca, poinformowały Politico oraz Euractiv, powołując się na swoje źródła w EKR. Nie udało im się jednak uzyskać komentarzy samych zainteresowanych, żeby potwierdzić bądź zdementować krążące w brukselskich kuluarach informacje.
Nie potwierdzam, nie zaprzeczam. Czyli piłka w grze
Interia skontaktowała się zarówno z Bielanem, jak i Bocheńskim. Chociaż obaj byli oszczędni w komentowaniu sprawy, to żaden z nich nie zdementował najnowszych informacji krążących po Brukseli. - Nie chcę uprzedzać faktów. Prowadzimy rozmowy z naszymi partnerami w EKR - dyplomatycznie skwitował temat Bielan.
Bocheński był nieco bardziej wylewny. "Zakładam, że fakt pojawienia się mojego nazwiska wśród kandydatów branych pod uwagę na stanowisko przewodniczącego EKR stanowi uznanie dla mojej pracy i zaangażowania, w szczególności w odniesieniu do kompromisu w sprawie Omnibus I" - stwierdził w odpowiedzi przesłanej na nasze pytania. "Niemniej jednak szczera i konstruktywna debata na temat nowego przewodniczącego EKR jest wciąż przed nami" - zaznaczył.

Podkreślił też, że "reprezentuje nowoczesny konserwatyzm głęboko zakorzeniony w europejskiej tożsamości i historii, który stoi w wyraźnej sprzeczności z obecnym klimatem politycznym w Brukseli". Wyraził przy tym "głęboką nadzieję", że następny szef EKR "będzie walczył o suwerenność państw europejskich oraz ideały, które ukształtowały naszą cywilizację".
Spin doktor vs. "Złote dziecko" partii (i prezesa)
Porozmawialiśmy jednak nie tylko z samymi zainteresowanymi. O wyścig po fotel szefa EKR zapytaliśmy także kilku innych wtajemniczonych w sprawę polityków PiS-u. Oni również potwierdzili nam, że właśnie między Bielanem i Bocheńskim zdecyduje się los kluczowego stanowiska w partii europejskich konserwatystów.
Rywalizacja obu polityków ma też wymiar symboliczny. I to na wielu płaszczyznach. 51-letni Bielan to jeden z najbliższych doradców Jarosława Kaczyńskiego. W PiS-ie przeszedł niejedno, włącznie z opuszczeniem partii pod koniec 2010 roku i oficjalnym powrotem w jej szeregi 13 lat później. Na Nowogrodzkiej cieszy się opinią polityka niezwykle sprawnego, który zawsze "dowozi" tematy, i mającego rozległe kontakty zarówno wśród europejskich, jak i amerykańskich konserwatystów.
Na razie tej decyzji jeszcze nie ma, ale jeśli miałbym się zakładać, to na chwilę obecną przewidywałbym, że będzie to Tobiasz. Tylko to nie jest wyraźna przewaga, szanse ta powiedzmy 60 do 40
- Spekulacje o jego kandydaturze są naturalne, bo i jego kandydatura na to stanowisko jest najzupełniej naturalna - mówi nam polityk doskonale zorientowany w wydarzeniach wewnątrz EKR. Przypomina, że Bielan to ostatni aktywny politycznie założyciel tej formacji, a także sekretarz ds. międzynarodowych PiS-u i szef delegacji tej partii w Parlamencie Europejskim.
To również on pomagał w 2025 roku Mateuszowi Morawieckiemu zdobyć stanowisko szefa EKR, na które teraz sam ma duże szanse. Tajemnicą poliszynela w partii jest też to, że Bielan nie był zwolennikiem wyrzucenia Morawieckiego i jego frakcji, przestrzegał przed poważnymi konsekwencjami takiego posunięcia i do końca próbował załagodzić konflikt w partii.
38-letni Bocheński to zupełnie inna historia. Do wielkiej, pierwszoligowej polityki wszedł dopiero w czerwcu 2024 roku, zdobywając mandat europosła. Wcześniej był samorządowcem - najpierw urzędnikiem w Łódzkim Urzędzie Wojewódzkim, a od kwietnia 2023 roku wojewodą mazowieckim. Był także kandydatem PiS-u na prezydenta Warszawy w 2024 roku, ale dotkliwie przegrał starcie z Rafałem Trzaskowskim już w pierwszej turze (23,1 do 57,41 proc.).
Jest politycznym wychowankiem i protegowanym byłego szefa MSZ Zbigniewa Raua. To właśnie "frakcji profesorskiej" PiS-u w dużej mierze zawdzięcza swoje wysokie notowania u prezesa Kaczyńskiego. Politycy PiS-u, z którymi rozmawiamy o Bocheńskim, mówią jednak o nim jako "złotym dziecku" partii (a nawet samego prezesa) i człowieku z rzadko spotykanym talentem do polityki.
- Jestem bardzo pozytywnie zaskoczony Tobiaszem. Jest wyjątkowo sprawnym politykiem, wręcz nieprawdopodobnie sprawnym jak na kogoś z tak krótkim stażem. Wykazuje się zaskakująco dobrym rozumieniem procesów politycznych, dalece wykraczającym poza jego doświadczenie polityczne i życiowe - komplementuje Bocheńskiego jeden z posłów PiS-u.

Faktem jest, że Bocheński to dzisiaj zaufany człowiek prezesa Kaczyńskiego. Jako czołowa postać frakcji "maślarzy" był jednym z ojców operacji usunięcia Morawieckiego z PiS-u. Jak słyszymy na Nowogrodzkiej, Bocheński jest na fali, jego notowania w partii szybko idą w górę, a on sam ma niemal nieograniczony dostęp do ucha prezesa. Zresztą obaj są doktorami prawa, a w PiS-ie krążą już prawdziwe legendy o ich długich rozmowach na prawnicze (i nie tylko) tematy.
Bielan vs. Bocheński, czyli stary PiS vs. nowy PiS
Wybór między Bielanem a Bocheńskim to kwestia najbliższych kilku tygodni. Ten pierwszy ma dużo lepsze notowania wewnątrz EKR, ale to nie europartia zdecyduje o obsadzie stanowiska. Decyzję podejmie Jarosław Kaczyński.
- Prezes to sobie układa, kandydatów wielu nie ma, to bardzo wąskie grono. Decyzji jeszcze nie ma, to kwestia sierpnia, może września - tłumaczy nam doświadczony polityk PiS-u, dobrze znający prezesa Kaczyńskiego.
Nie chcę uprzedzać faktów. Prowadzimy rozmowy z naszymi partnerami w EKR
Jak słyszymy na Nowogrodzkiej, jeśli prezes wybierze Bielana, postawi na sprawczość, rozległe kontakty i skuteczność w polityce międzynarodowej. Powierzyłby też prestiżową funkcję jednemu ze swoich najbliższych doradców.
Jeśli natomiast wybierze Bocheńskiego, wyróżni swojego nowego partyjnego ulubieńca, dowartościuje frakcję "maślarzy", która dopiero co pozbyła się z partii Morawieckiego, i siłą rzeczy wskaże kierunek, w którym PiS będzie podążać w najbliższej przyszłości.
Mówi jeden z zaufanych ludzi prezesa Kaczyńskiego: - Decyzja zostanie podjęta dość szybko, bo tu nie ma na co czekać. Na razie tej decyzji jeszcze nie ma, ale jeśli miałbym się zakładać, to na chwilę obecną przewidywałbym, że będzie to Tobiasz. Tylko to nie jest wyraźna przewaga, szanse oceniam tak, powiedzmy, 60 do 40.
Łukasz Rogojsz














