Reklama

Reklama

Rzecznik rządu o wniosku KE do TSUE: Nie jest niczym nowym

"Wniosek złożony przez Komisję Europejska do TSUE nie jest niczym nowym, był wcześniej zapowiadany; jako rząd podtrzymujemy stanowisko, że kwestie regulacji wymiaru sprawiedliwości są domeną krajową, a nie elementem regulacji unijnych" - mówi rzecznik rządu Piotr Müller.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej poinformował w piątek o wpłynięciu wniosku Komisji Europejskiej o zastosowanie środków tymczasowych przeciw Polsce w odniesieniu do systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

Rzecznik rządu zwrócił uwagę, że wniosek był już zapowiadany wcześniej przez Komisję - zdecydowała ona o wystąpienie o środki tymczasowe 14 stycznia br. "Pamiętajmy też, że ten wniosek nie jest niczym nowym. To jest wniosek zapowiedziany wcześniej przez Komisję Europejską. To nie jest wniosek, który pojawił się po czwartkowej uchwale trzech izb Sądu Najwyższego. Wniosek KE dotyczy sprawy z października 2019 roku" - stwierdził Müller.

Reklama

"My jako rząd podtrzymujemy swoje stanowisko, że kwestie regulacji wymiaru sprawiedliwości są domeną krajową, tak w Polsce, jak i w innych krajach unijnych" - oświadczył.

Müller pytany czy w związku z wpłynięciem wniosku do TSUE polski rząd zamierza podejmować jakieś działania, odparł, że rząd czeka, aż wniosek się pojawi. "Wówczas się z nim zapoznamy i przedstawimy argumenty, które mówią, że to nie jest regulacja traktatowa, unijna" - zapowiedział rzecznik rządu.

Wystąpienie o środki tymczasowe

KE zdecydowała 14 stycznia, że wystąpi do TSUE o środki tymczasowe. Wniosek do Trybunału wpłynął w piątek.

O środkach tymczasowych będzie w pierwszej kolejności decydowała wiceprezes TSUE Rosario Silva de Lapuerta, co wynika ze statutu Trybunału. Hiszpanka nie będzie miała określonego terminu na wydanie decyzji, jednak zwykle dzieje się to w ciągu kilku do kilkunastu dni od wpłynięcia wniosku. Środki tymczasowe, jeśli zostaną orzeczone, zaczną obowiązywać natychmiast. Następnie wyznaczony zostanie termin rozprawy, podczas której strony, w tym wypadku polski rząd oraz Komisja Europejska, będą mogły zaprezentować swoje argumenty.

Potem zostanie wyznaczona data ostatecznego postanowienia. W tym przypadku sprawa dotyczy Sądu Najwyższego państwa członkowskiego, więc można się spodziewać, że TSUE wyda go w składzie orzekającym wielkiej izby.

Jeśli środki tymczasowe zostaną zasądzone, a Polska zdaniem Komisji nie podda im się, to KE będzie mogła wystąpić do TSUE o zasądzenie kar pieniężnych. W przypadku sprawy dotyczącej Puszczy Białowieskiej kara grożąca za niestosowanie się do zakazu wynosiła minimum 100 tys. euro dziennie. Ostatecznie wycinkę wstrzymano i kar nie naliczano.

Skarga KE do TSUE

10 października 2019 r. KE zdecydowała o skierowaniu skargi do TSUE w sprawie systemu dyscyplinarnego dla sędziów w Polsce, "aby chronić sędziów przed kontrolą polityczną". Jak uzasadniała, nowy system środków dyscyplinarnych nie zapewnia niezależności i bezstronności Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, w skład której wchodzą wyłącznie sędziowie wybrani przez Krajową Radę Sądownictwa, którą z kolei powołuje Sejm w procedurze o charakterze politycznym. Komisja wystąpiła wówczas do TSUE o zajęcie się sprawą w trybie przyspieszonym, ale jej wniosek dotychczas nie został uwzględniony. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy