Reklama

Reklama

Rzeczniczka stołecznego ratusza: Na świątecznym plakacie nie ma żadnego ukrytego przekazu

- Jest to bardzo pozytywny, neutralny plakat. Nie ma żadnego ukrytego przekazu. Jeżeli ktoś dopatruje się na nim negatywnych i złych znaczeń, to bardziej świadczy to o nim, niż o plakacie - przekonuje w rozmowie z Interią rzeczniczka stołecznego ratusza Monika Beuth-Lutyk. Świąteczny plakat i grafiki, które promują miasto, wywołały w weekend falę komentarzy, m.in ze względu na brak symboli religijnych. Zaprojektowała je zatrudniona w ratuszu Aleksandra Jasionowska, która jest także autorką symbolu Strajku Kobiet.

Dyskusję wokół plakatu wywołał swoim wpisem na Twitterze poseł Konfederacji Krzysztof Bosak

Świąteczny plakat Warszawy? "Symbole bez treści"

"Ponury i złowrogi. Mimo postaci ludzkich bije z niego samotność. Postaci nie mają twarzy. Choć są na łyżwach, to nie bawią się. Jadą przed siebie jak w transie. Chłód zimy nie jest zrównoważony ciepłym światłem gwiazd tylko upiorną czerwienią. Symbole bez treści. Życzenia wysilone" - ocenił Bosak. 

"Widzę, że do Pańskich bogatych kompetencji doszła jeszcze krytyka sztuki plakatu. Gratuluję!" - ironizowała posłanka Lewicy Anna Maria-Żukowska

Reklama

Osiem gwiazdek na plakacie Warszawy

Niektórzy zwracali uwagę na brak symboli religijnych, jeszcze inni przekonywali, że plakat im się podoba, ponieważ kolorystyka i stylistyka nawiązują do polskich plakatów z ubiegłego wieku.

Część komentujących dostrzegła na plakacie osiem gwiazdek, czyli antyrządowe hasło "J... PiS". 

"Wszystko można, ale żeby ze Świąt Bożego Narodzenia zrobić J... PiS, to trzeba być barbarzyńcą. Upadek kultury i polskości w opozycji trwa w najlepsze" - stwierdził europoseł PiS Patryk Jaki

Ratusz: To neutralny plakat

O komentarz poprosiliśmy stołeczny ratusz. - Jest to bardzo pozytywny, neutralny plakat. Nie ma żadnego ukrytego przekazu. Jeżeli ktoś dopatruje się na nim negatywnych i złych znaczeń, to bardziej świadczy to o nim, niż o plakacie - mówi w rozmowie z Interią rzeczniczka stołecznego ratusza Monika Beuth-Lutyk. - Naszym celem nie jest żaden negatywny przekaz czy obrażanie kogokolwiek, wręcz przeciwnie - dążymy, żeby on był dla wszystkich - zawarliśmy to w haśle na plakacie - dodaje. 

- Nie ma nim symboli religijnych, ponieważ jesteśmy administracją samorządową. Szopek z Jezusem oczekiwałabym raczej w przekazie instytucji związanych z religią i kościołem, a nie jednostek administracji, które powinny być neutralne światopoglądowo - przekonuje. Rzeczniczka podkreśla, że święta obchodzą "na swój sposób" także osoby niewierzące. 

Beuth-Lutyk potwierdza w rozmowie z Interią, że plakat zaprojektowała zatrudniona w ratuszu Aleksandra Jasionowska i że miasto akceptowało grafiki przed ich rozpowszechnieniem. - Każdy z nas realizuje swoją pracę, która jest nadzorowana przez przełożonych. To nie jest tak, że ktoś sam podejmuje jakieś inicjatywy, jest cała ścieżka akceptacji - tłumaczy i podkreśla: - Nie ma sytuacji, w której osoba o określonych poglądach, z którymi mniej lub bardziej się uzewnętrznia może je w jakiś sposób przekładać na swoją pracę. 

- My nie pytamy pracowników o poglądy, oceniamy ich pracę - deklaruje. 

Autorka plakatu: Trochę to śmieszne

Jasionowska jest także autorką zeszłorocznego plakatu, który również był szeroko komentowany - ze względu na brak symboli religijnych. Jasionowska opracowała także logo Strajku Kobiet (czerwona błyskawica). 

Odpowiedziała ona na krytykę w komentarzach na Facebooku. "To bardzo przykre, że gwiazdki kojarzą się pani z polityką. Rok temu kojarzył się tak księżyc. Myślę, że idąc tym tokiem myślenia, powinniśmy ocenzurować noc i zjawiska atmosferyczne. To trochę śmieszny fikołek logiczny, żeby mi przypisywać obsesję. Miłego adwentu, amen!" - napisała. 

W innym komentarzu przekonuje: "(...) jest różnica między symboliką a manią prześladowczą i poszukiwaniu spisku przez osoby, które, jak pani, doszukują się znaczenia w ułożeniu rąk dziecka na ilustracji. Trochę to śmieszne, a trochę upierdliwe". 

Grafiki zaprojektowane przez Jasionowską umieszczono m.in. na plakatach, które zamieszczono w środkach komunikacji publicznej i na przystankach, a także wyklejono nimi kilka pociągów metra. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy