Rząd może liczyć na wsparcie prezydenta. "Sprawa absolutnie priorytetowa"
- Rząd absolutnie może liczyć na wsparcie pana prezydenta, bo to jest sprawa priorytetowa, kwestia polskiego bezpieczeństwa - podkreślił szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz odnosząc się do wstrzymania rotacji amerykańskiej brygady. Jednocześnie zaapelował do Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego o "powstrzymanie się od antyamerykańskich narracji", które "nie pomagają sprawie".

W skrócie
- Rząd otrzymał zapewnienie wsparcia prezydenta w sprawie wstrzymania rotacji amerykańskiej brygady, uznając to za kwestię bezpieczeństwa Polski.
- Prezydencki minister zwrócił się do Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego o powstrzymanie się od narracji uznawanych za antyamerykańskie.
- Wiceszef MON Paweł Zalewski określił decyzję o wstrzymaniu jako incydent i zapowiedział jej wyjaśnienie podczas wizyty w Waszyngtonie.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Prezydencki minister Marcin Przydacz podczas konferencji prasowej był pytany przez dziennikarzy o najnowsze doniesienia na temat obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. Przypomnijmy, że wstrzymano planowaną rotację brygady pancernej. Według CNN decyzja została podjęta przez szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha i jest to część serii ruchów mających zredukować liczbę sił USA w Europie.
W środę wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz spotka się z gen. Danem Caine'm, przewodniczącym Kolegium Połączonych Szefów Sztabów wojsk USA. Dzień wcześniej szef Sztabu Generalnego gen. Wiesław Kukuła spotka się z dowódcą wojsk USA i NATO w Europie gen. Alexusem Grynkewichem.
- To dla nas rzecz niezwykle ważna. Obecność sojusznicza, amerykańska w ogóle Europie, ale już tym bardziej na wschodniej flance, a tym bardziej w Polsce jest sprawą absolutnie kluczową (...) . Obecność sojusznicza wzmacnia nasze bezpieczeństwo - podkreślał Przydacz. Podkreślał, że współpraca była rozwijana za czasów Andrzeja Dudy i rządów Zjednoczonej Prawicy zarówno z Barakiem Obamą, Donaldem Trumpem, jak i Joe Bidenem.
- Oczywiście słyszymy te głosy, które płyną z Pentagonu, ale nie są to głosy na poziomie politycznym. Pan prezydent Karol Nawrocki nie tak dawno rozmawiał z prezydentem Trumpem i te ustalenia z tamtej rozmowy absolutnie pozostają w mocy - zapewnił.
Zamieszanie z amerykańską brygadą. Jasne stanowiska Kancelarii Prezydenta
Prezydencki minister dodał, że Karol Nawrocki jest też w bezpośrednim kontakcie z Ministerstwem Obrony Narodowej, gen. Kukułą i występuje "pełna koordynacja działań".
- Rząd absolutnie może liczyć na wsparcie pana prezydenta, bo to jest sprawa priorytetowa, kwestia polskiego bezpieczeństwa. Natomiast mam tutaj przekonanie, że pewne działania amerykańskie niestety wynikają nie tylko z ich własnych decyzji, ale też z pewnej narracji, którą sączono przez ostatnie tygodnie i miesiące - mówił Przydacz, oceniając, że niektóre wypowiedzi wobec USA były "nieprzemyślne i niepotrzebne".
- Dają asumpt tym, którzy chcieliby ograniczania wojsk amerykańskich w Europie, bo są takie siły w USA, które mówią, że skoro Europa i tak nie okazuje swojej solidarności i tak nie wykazuje swojej proaktywnej postawy, to być może amerykańskie wojska nie są tam potrzebne. Są takie siły w Stanach Zjednoczonych, trzeba mieć co do tego świadomość. Pan prezydent, my jako jego administracja staramy się przekonywać co do wartości obecności w Polsce i na wschodniej flance, natomiast wypowiedzi nieprzemyślane, niepotrzebne, które wynikają raczej z chęci zdobywania malutkich punkcików wewnątrz polskiej debaty publicznej, nie służą bezpieczeństwu - dodawał.
- Apeluję by pan premier i pan marszałek Czarzasty powstrzymali się od fałszywych, niepotrzebnych i antyamerykańskich narracji, bo one nie pomagają sprawie - podkreślił prezydencki minister.
Marcin Przydacz o "zamieszaniu". Wskazuje na MON
Szef BPM zapewnił, że Pałac Prezydencki jest w stałym kontakcie m.in. z Departamentem Stanu. Zapewnił jednak, że kluczowe zadanie stoi przed polskim resortem obrony, który według Przydacza, nie zawsze brał aktywny udział w dyskusji. Efektem było "zaskoczenie" decyzją o wstrzymaniu rotacji.
- Będziemy na pewno współdziałać wspólnie natomiast liczymy, że w pierwszej kolejności to zamieszanie i chaos komunikacyjny zostaną w odpowiedni sposób przecięte i wyjaśnione na poziomie Ministerstwa Obrony Narodowej. Jeśli to nie przyniesie pozytywnego skutku, to z całą pewnością pan prezydent, jak i my jako jego zaplecze będziemy się intensywnie w to angażować.
Amerykańska brygada wstrzymana. Paweł Zalewski: Incydent, który będziemy wyjaśniali
Wiceszef MON Paweł Zalewski powiedział w poniedziałek w radiu TOK FM, że - poza zapowiedzianymi spotkaniami szefa MON i gen. Kukuły - on również będzie wyjaśniał decyzję Amerykanów podczas swojej wizyty w Waszyngtonie w tym tygodniu. - Tak, że w tym tygodniu będziemy mieli więcej odpowiedzi na pytania, które zawisły i które są całkowicie słuszne - dodał.
Przypomniał, że do tej pory strona amerykańska informowała o zamiarze ograniczenia swoich sił wojskowych w Niemczech, a nie w Polsce. - To jest istotna kwestia, która wymaga wyjaśnienia. A poza tym rzeczywiście cała ta sprawa wydaje się być procedowana przez Pentagon dosyć nagle w bardzo jakiejś szybkiej procedurze - ocenił.
Pytany, czy jest zaskoczony tym, że "nikt w Polsce nie wiedział o tym, że rotacja amerykańskiej brygady zostanie wstrzymana", przyznał, że jest zaskoczony, gdyż do tej pory zarówno USA, jak i Polska działały całkowicie transparentnie.
- Informowaliśmy się o różnego rodzaju działaniach z odpowiednim wyprzedzeniem. Gdyby nie ta zaskakująca decyzja i sposób jej wprowadzenia, mógłbym powiedzieć, że nasze relacje są absolutnie wzorowe - stwierdził. Zastrzegł przy tym, że nie można oceniać całokształtu polsko-amerykańskiej współpracy w kontekście tylko tej jednej decyzji.
- Traktujemy to jako incydent, który będziemy wyjaśniali w tym tygodniu - dodał.














