Reklama

Reklama

"Rz": Kolejne zmiany w sądach. "Ścierają się dwa poglądy"

Sędzia powinien sam sięgać po dowody z publicznych rejestrów, jeśli mogą zbliżyć go do prawdy - pisze w czwartkowym wydaniu "Rzeczpospolita".

Sąd Najwyższy w jednym z najnowszych wyroków wskazał, że sąd powinien skorzystać z elektronicznego systemu ksiąg wieczystych, by rozwiać wątpliwości. Może to oznaczać odwrót od widocznego w sądach w ostatnich latach formalizmu. To dobra zmiana, bo liczba publicznych rejestrów ułatwiających ustalenie prawdy z roku na rok rośnie.

Podstawą prawną dla takiej aktywności sędziego może stanowić art. 228 kodeksu postępowania cywilnego. Zgodnie z nim nie wymagają dowodu fakty powszechnie znane, a za takie można uznać dane z publicznego rejestru.

Reklama

Co o takim aktywnym sądzeniu sądzą sędziowie?

"Nie dalej, niż w zeszłym tygodniu w jednej ze spraw istotne było dla obliczenia odsetek, kiedy pozwany odebrał pismo, a pełnomocnik tego nie wyjaśnił. Zarządziliśmy więc kilkuminutową przerwę i w systemie Poczty Polskiej ustaliliśmy datę doręczenia" - mówi Marcin Łochowski, sędzia cywilny Sądu Apelacyjnego w Warszawie. "Nie raz, nie dwa korzystam z takich danych, choć rozumiem, że ścierają się tutaj dwa poglądy o trendy. Z jednej strony formalizm procesowy, z drugiej potrzeba ustalenia prawdy, w czym niewątpliwie rozwój nowych technik i nowych rejestrów pomaga" - dodaje.

"Sięgam nieraz po dane z komputera, z rejestru np. elektronicznych ksiąg wieczystych czy KRS. Uważam, że sędziowie powinni mieć jeszcze szerzy dostęp do nich, np. do historii wpisów, gdyż mogą być istotne dla sprawy" - wskazuje Bartłomiej Przymusiński, sędzia gospodarczy z Poznania.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy