Reklama

Reklama

"Rz": Kariera asystenta Glińskiego. Z fast foodu do rządu

Bliskim współpracownikiem wicepremiera Piotra Glińskiego został 25-latek, który doświadczenia zawodowe zdobywał w barze szybkiej obsługi - informuje "Rzeczpospolita".

25-letni Krzysztof Przekwas, który 2 września został współpracownikiem Piotra Glińskiego, pracował w KFC przy ul. Puławskiej w Warszawie - czytamy w "Rzeczpospolitej".

Członkowie rządu na stanowiskach politycznych często zatrudniają osoby w jego wieku. Jednak zazwyczaj mają bogate CV. Na przykład szefem gabinetu Glińskiego jest 26-letni Piotr Mazurek, warszawski radny, dziennikarz i były wiceszef Stowarzyszenia KoLiber.

Reklama

Natomiast Krzysztof Przekwas w rubryce "miejsce zatrudnienia w trzyletnim okresie poprzedzającym dzień zatrudnienia w KPRM" wpisał tylko "KFC Puławska". W dodatku jest pracownikiem Glińskiego nie jako ministra kultury, lecz konkretnie wicepremiera, a pensję wypłaca mu KPRM. Na jego stanowisku wymagane jest wykształcenie wyższe i minimum dwa lata stażu pracy, choć można z tego zrezygnować w "szczególnie uzasadnionych przypadkach".

"O zatrudnieniu pana Przekwasa zadecydowały kwalifikacje w postaci wykształcenia wyższego magisterskiego z zakresu nauk politycznych ze specjalizacją administracja publiczna, uzyskanego w najlepszym ośrodku w Polsce, kształcącym politologów (Instytut Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego), a także doświadczenia zawodowego, społecznego, wolontariackiego, uzyskanej wiedzy i doświadczenia w postaci dodatkowych szkoleń, kursów i programów edukacyjno-formacyjnych" - informuje Piotr Mazurek, szef gabinetu Glińskiego. Jednak szczegółów wspomnianych szkoleń, kursów i programów nie podaje.

Senatora KO Krzysztofa Brejzy te argumenty nie przekonują.

- To niedopełnienie standardów. W gabinecie politycznym wicepremiera nie powinno być człowieka z gołym CV - komentuje. - Swoje gabinety polityczne utajnia obecnie wielu ministrów. Być może nie chwalą się pracownikami, bo są podobnie niedoświadczeni? - cytuje senatora "Rzeczpospolita".

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama