Reklama

Reklama

Ryzyko powodzi. Morawiecki przesuwa dodatkowe siły na południe kraju

"Na południe kraju udają się dodatkowe siły, które mają na celu ewentualne wsparcie" - powiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki. Podkreślił, że służby będą czuwać nad bezpieczeństwem mieszkańców. W ostatnich dniach w wielu regionach kraju, w tym w Małopolsce, wystąpiły ulewne opady deszczu, skutkujące m.in. podtopieniami.

Szef rządu uczestniczył we wspólnej konferencji prasowej z ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim.

"Będziemy czuwali nad tym, żeby mieszkańcom nie stała się krzywda. I w miarę możliwości, żeby eliminować skutki i zapobiegać tym skutkom powodzi, które tam na południu Polski dają się we znaki" - mówił premier Morawiecki. Zaznaczył, że jest w stałym kontakcie ze służbami.

"W nocy rozmawiałem z ministrem spraw wewnętrznych Joachimem Brudzińskim, który cały czas trzyma rękę na pulsie w kontekście ryzyka powodzi, zalania, podtopień na południu Polski" - powiedział. Dodał, że Dunajec i południe Małopolski jest szczególnie zagrożone.

Reklama

Jak powiedział premier, dzisiaj sytuacja wydaje się nieco lepsza. Dodał, że o sytuacji jest informowany na bieżąco przez wojewodę oraz przez ministra spraw wewnętrznych. "Udają się tam dodatkowe siły, które mają na celu ewentualne wsparcie" - podkreślił.

1600 interwencji

Jak poinformowało w czwartek Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, od środy w związku z usuwaniem skutków silnego wiatru, opadami deszczu i podtopieniami straż pożarna w całym kraju interweniowała 1600 razy. Najpoważniejsza sytuacja jest w Małopolsce, gdzie strażacy wyjeżdżali 414 razy.

"W związku z tą sytuacją Joachim Brudziński, minister spraw wewnętrznych i administracji, jest w stałym kontakcie z wojewodami z zagrożonych regionów. Osoby poszkodowane otrzymają niezbędną pomoc. W pierwszej kolejności samorządy ocenią sytuację i prześlą informacje do wojewodów. Później trafią one do MSWiA, które podejmuje decyzję o ewentualnym uruchomieniu pomocy finansowej" - czytamy w komunikacie.

Dodano, że ze względu na warunki atmosferyczne, prewencyjnie ewakuowano pięć obozów harcerskich, na których przebywało 427 osób. Uszkodzonych zostało 21 budynków mieszkalnych.

W środę w działaniach uczestniczyło ponad 8,5 tys. strażaków zawodowych i ochotników.

W czwartek od rana z tych samych powodów zanotowano 176 interwencji, przy których pracowało 1054 strażaków.

Źle w powiecie limanowskim

Przez intensywne opady deszczu i uszkodzenia dróg, 71 domów w gminie Kamienica w pow. limanowskim zostało odciętych od świata w środę wieczorem. W czwartek sytuacja się nie zmieniła. Alarm przeciwpowodziowy obowiązuje w całym powiecie limanowskim, tu woda wyrządziła najwięcej szkód w Małopolsce.

"Najtrudniejsza sytuacja jest w gminie Kamienica, gdzie część dróg jest nieprzejezdnych. Podmyta jest między innymi droga krajowa nr 28 w miejscowości Dobra i droga wojewódzka nr 986 w Lubomierzu koło Mszany Dolnej. Część osiedli w gminie Kamienica jest odcięta od świata z powodu uszkodzenia dróg i mostów. W sumie 71 budynków nie ma połączenia drogowego" - powiedział PAP rzecznik PSP w Limanowej Tomasz Pawlik.

Do godz. 11. limanowscy strażacy interweniowali 180 razy.

Strażacy ewakuowali z podtopionych domów 16 osób w różnych miejscowościach powiatu limanowskiego. Sześć osób strażacy ewakuowali z samochodów, które utknęły na zalanej drodze wojewódzkiej nr między Kamienicą a Szczawą.

Sytuacja poważna, ale stabilna

"Sytuacja jest poważna, ale stabilna. Mamy do czynienia z wylewaniem lokalnych cieków wodnych i te sytuacje są zawsze bardzo nieprzewidywalne" - powiedział dziennikarzom wojewoda małopolski Piotr Ćwik.

"Jesteśmy na etapie oceniania i analizowania strat, które powstały, ale też mamy świadomość tego, że przed nami prognozowane są dalsze duże opady. W związku z tym musimy mieć świadomość, że ta trudna sytuacja, może się spotęgować" - zauważył Ćwik.

Wojewoda zapewnił o stałym kontakcie z premierem i ministrem spraw wewnętrznych, którym przekazuje informacje na temat sytuacji na terenie województwa małopolskiego.

Leżąca nad Dunajcem Harklowa to jedna z podhalańskich wsi dotkniętych przez ulewne deszcze. Przez całą noc w Harklowej pracowało 200 strażaków walcząc z wdzierającą się do wsi wodą.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy