Reklama

Reklama

​RPO krytycznie o projekcie tzw. ustawy antyterrorystycznej

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar ma wątpliwości wobec tzw. ustawy antyterrorystycznej. To m.in. nieuzasadnione różnicowanie sytuacji cudzoziemców i obywateli RP; swobodny dostęp ABW do rejestrów publicznych i nieostre pojęcie "zdarzenia o charakterze terrorystycznym".

W czwartek po południu w Sejmie odbędzie się pierwsze czytanie rządowego projektu tzw. ustawy antyterrorystycznej, przygotowanego przez rząd w odpowiedzi na wzrost zagrożenia terrorystycznego na świecie.

"Nieproporcjonalna ingerencja w wolności człowieka"

RPO przekazał marszałkowi Sejmu opinię w sprawie projektu. Podkreślił w niej, że samo przyznanie właściwych uprawnień służbom odpowiedzialnym za walkę z terroryzmem może wpłynąć na ograniczenie skali przestępczości i wzrost poczucia bezpieczeństwa.

"Jednak hasło walki z terroryzmem nie może jednocześnie oznaczać nieuzasadnionej i nieproporcjonalnej ingerencji w prawa i wolności człowieka - zarówno obywateli RP, jak i cudzoziemców znajdujących się pod władzą RP" - napisał. Według niego, z tego punktu widzenia projekt budzi "poważne wątpliwości".

Reklama

Dlatego - zdaniem Bodnara - konieczna jest publiczna debata ze społeczeństwem na temat proponowanych rozwiązań. "W żadnym razie nie wolno z niej zrezygnować, mimo że niektórzy twierdzą, iż nie mamy już na to czasu w związku ze zbliżającymi się wydarzeniami o charakterze międzynarodowym, które będą miały miejsce w Polsce" - podkreślił.

Zdaniem RPO projekt ustawy bez wątpienia ingeruje w prawa i wolności człowieka, a pośpieszny tryb prac nie pozwala na pogłębioną dyskusję, która przekonałaby społeczeństwo co do konieczności wprowadzanych ograniczeń. "A także doprowadziłaby do ewentualnych zmian w projekcie, które - dzięki wprowadzeniu stosownych gwarancji i zabezpieczeń proceduralnych - mogłyby w sposób zgodny z konstytucją uzasadniać tę ingerencję" - dodał.

Możliwość ograniczenia prawa do zgromadzeń

Wątpliwości RPO wzbudziły kwestie dotyczące definicji pojęcia "zdarzenie o charakterze terrorystycznym". Według niego od tego zależy możliwość stosowania instrumentów przyznanych ABW oraz możliwość ograniczenia prawa do zgromadzeń. Zdaniem RPO pojęcie to sformułowano w sposób bardzo szeroki, bez wskazania, kto i w jakich okolicznościach ma dokonywać oceny oraz w jakiej procedurze stwierdzać, że istnieje podejrzenie zaistnienia czynu, co powoduje, że nie można mieć pewności, że środki te będą wykorzystywane wyłącznie w razie faktycznej konieczności związanej z terroryzmem.

RPO zauważa, że dużą swobodę uznaniową będzie miał szef ABW przy prowadzeniu wykazu osób, wobec których istnieje "uzasadnione podejrzenie, że mogą prowadzić działania zmierzające do popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym, w tym stanowiących zagrożenie bezpieczeństwa lotnictwa cywilnego".

Traktowanie cudzoziemców

Wątpliwości Bodnara budzi również brak jakiejkolwiek - choćby nawet tylko następczej - kontroli sądowej prowadzenia przez ABW czynności operacyjno-rozpoznawczych wobec osoby niebędącej obywatelem Polski. Kwestionuje on również dopuszczalność pobierania i przetwarzania danych biometrycznych cudzoziemców (obrazu linii papilarnych lub wizerunku twarzy) przez funkcjonariuszy ABW, Policji i Straży Granicznej. Zdaniem RPO jest to "nieuzasadnione różnicowanie pozycji prawnej cudzoziemców i obywateli RP w zakresie pozyskiwania informacji o nich oraz ochrony ich danych osobowych".

Ponadto Bodnar krytycznie ocenił możliwość wydawania decyzji o natychmiastowym wydaleniu cudzoziemca (również obywatela UE), mogącego prowadzić działalność terrorystyczną lub szpiegowską albo podejrzewanego o popełnienie jednego z tych przestępstw. Decyzja ma podlegać natychmiastowemu, przymusowemu wykonaniu, a ewentualne odwołanie możliwe będzie już spoza granic RP. Według RPO rodzi to szereg wątpliwości w kontekście prawa do sądu, prawa do prywatności czy też prawa obywateli Unii do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich.

Dostęp do danych

W kwestii dostępu szefa ABW do danych zgromadzonych w rejestrach publicznych i ewidencjach projekt narusza podstawowe zasady ochrony danych osobowych - uważa Bodnar. Jego zdaniem nie tylko nie wyjaśnia on, czy dostęp do wszystkich rejestrów jest potrzebny dla realizacji wskazanych celów, ale także nie przewiduje żadnych uprawnień przysługujących podmiotowi danych; nie realizuje zasady czasowego ograniczenia przechowywania danych i nie przewiduje żadnej kontroli nad ich pozyskiwaniem.

RPO ma też wątpliwości co do możliwości blokowania danych informatycznych. Wskazał na nieprecyzyjne określenie zakresu blokady i na brak jakichkolwiek uprawnień osoby, której dane by zablokowano. Zdaniem Bondara brak jest uzasadnienia ograniczenia prawa do prywatności, jeśli chodzi o wprowadzenie obowiązku rejestrowania kart pre-paid.

"Specjalne użycie broni"

Bodnar kwestionuje także wprowadzenie możliwości aresztowania tylko na podstawie uprawdopodobnienia popełnienia, usiłowania lub przygotowania do popełnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym, gdyż - jego zdaniem - nie zapewnia to "odpowiedniego stopnia ochrony praw i wolności jednostek". Ma on też wątpliwości dotyczące kryteriów wymogu legalności wprowadzenie tzw. specjalnego użycia broni (w celu pozbawienia życia terrorysty).

Według rządu podstawowym celem rządowego projektu ustawy o działaniach antyterrorystycznych ma być podniesienie efektywności polskiego systemu antyterrorystycznego, a przede wszystkim zwiększenie bezpieczeństwa obywateli. Ustawa ma doprowadzić do lepszej koordynacji działań służb i doprecyzować zasady współpracy między nimi. Ma też zapewnić możliwość skutecznych działań w przypadku podejrzenia wystąpienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym oraz odpowiedniego reagowania w sytuacji jego popełnienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy