Rosyjskie pociągi wjeżdżają do Polski. "Kontakt rzetelny i uprzejmy"
Mimo wojny w Ukrainie na polskich torach można zobaczyć lokomotywy Rosyjskich Kolei Żelaznych. Jak ustaliła Interia, od stycznia 22 pociągi przekroczyły polsko-rosyjskie przejścia graniczne. Sprawdziliśmy, w jakim trybie i co mogą przewozić.

22 pociągi pokonały granicę polsko-rosyjską w okresie od 1 stycznia do 22 marca tego roku. Zazwyczaj wykorzystywały przejście Braniewo-Mamonowo, a czterokrotnie pojawiły się w punkcie kontrolnym Skandawa-Żeleznodorożnyj - wynika z danych, jakie Interia uzyskała od PKP Polskich Linii Kolejowych. Oba te miejsca leżą w Warmińsko-Mazurskiem, jedynym województwie graniczącym z obwodem królewieckim.
Jak uściślił państwowy zarządca infrastruktury, 16 razy granicę przekroczyła lokomotywa z towarowymi wagonami, a sześciokrotnie zarejestrowano sam spalinowóz. Co istotne, jeśli coś wjechało do Polski, a później wróciło do Rosji, PKP PLK liczą to jako dwa osobne przejazdy.
Jeśli te liczby komuś wydają się małe, to ma rację. Wpływ na skalę przewozów mają oczywiście bardzo napięte stosunki dyplomatyczne między Warszawą a Moskwą, jak i liczne sankcje.
Z Federacji Rosyjskiej do Unii Europejskiej nie sprowadzimy koleją m.in. węgla, koksu, ropy, hutniczych surowców, drewna... Długo by wymieniać. Ponadto Kreml nie pozwala na tranzyt - przykładowo z Chin - produktów podwójnego zastosowania (cywilnego oraz wojskowego) i zdarzało się już ich rekwirowanie, co jeszcze bardziej utrudnia logistykę. Dlaczego więc, mimo tylu przeszkód, jakikolwiek ruch pociągów między Polską a obwodem królewieckim wciąż istnieje?
Co wozi się z obwodu królewieckiego do Polski? Towary jadą tranzytem
PKP PLK zapytane, jakie ładunki transportowane są przez polsko-rosyjskie przejścia, ucinają temat.
- Informacje o przewożonych towarach posiadają licencjonowani przewoźnicy kolejowi - wyjaśnia Tomasz Łotowski z zespołu prasowego spółki. Jak nadmienia, "z kolejowych przejść granicznych mogą korzystać wszyscy licencjonowani przewoźnicy", nie precyzując, czy do obwodu królewieckiego wjeżdżają także polscy operatorzy. Niegdyś tak było, a wśród nich znajdowało się PKP Cargo.
Rąbka tajemnicy uchyla za to nasz rozmówca z branży przewozów towarowych, który chce zachować anonimowość. Podkreśla, że widok lokomotywy Rosyjskich Kolei Żelaznych na naszych torach wciąż jest możliwy, bo w ciągniętych przez nią wagonach, niekiedy cysternach, są towary jedynie tranzytem przejeżdżające przez terytorium Federacji. Bywa, iż w ich wnętrzu znajdują się na przykład nawozy, płynny gaz LPG albo olej. I po prostu za ich transport po ziemiach Rosji oraz przygranicznym kawałku trasy w Polsce odpowiada rosyjski przewoźnik. Często zachodzi potrzeba, aby dysponował on taborem dostosowanym do szerokotorowych szlaków, którymi charakteryzuje się kolej na Wschodzie.

- Do naszego kraju importuje się ładunki chociażby z Kazachstanu. Szuka się wówczas drogi, jak można przewieźć to koleją i niekiedy firmy próbują wykorzystać przejścia w Braniewie lub Skandawie. Na koniec jednak często ten wariant odpada, bo koszty takiej operacji są za wysokie i opłaca się inna trasa. Opcją jest wykorzystanie granicy polsko-białoruskiej - wyjaśnia rozmówca Interii.
Jak kontynuuje, na styku województwa warmińsko-mazurskiego i obwodu królewieckiego regularności w ruchu kolejowym nie ma i normą stały się wielodniowe przerwy w kursowaniu składów.
Liczba pociągów Rosja - Polska spadła lawinowo
Jak zwiędnął szynowy transport między Polską a Rosją, widać w dalszej części statystyk, jakie otrzymaliśmy od PKP PLK. W 2021 roku - ostatnim przed pełnoskalową agresją Kremla na Ukrainę - granicę pokonało 4113 pociągów, czyli średnio 11,3 na dobę. Tylko w Braniewie było to 3264 kolejowych przekroczeń granicy, a resztę, 849 przejazdów, dołożyła Skandawa.
Tąpnięcie nastąpiło w krytycznym 2022 roku, gdy suma pociągów spadła do 1848 (z czego 1291 to przypadki z Braniewa). Rok później z Polski do Rosji lub na odwrót pojechało 789 pociągów, w 2024 roku - 434, a rok temu zaledwie 177. To ostatnie daje przeciętnie "pół pociągu" na dobę.

Jadąc z Rosji, towarowe pociągi korzystają z torów o standardowym rozstawie szyn (1435 milimetrów) albo szerokim (1520 mm) i są bacznie pilnowane przez funkcjonariuszy Straży Granicznej. Na przejściu w Braniewie "popularniejszy" jest szerszy szlak, a w Skandawie odwrotnie - ten węższy.
A co ze składami pasażerskimi? Ich brak nie jest skutkiem wojny w Ukrainie, ani nawet pandemii koronawirusa. Wykreślono je z rozkładów kilkanaście lat temu i jedynie w 2018 roku ówczesnym Przewozom Regionalnym udało się wznowić je testowo na jeden dzień.
Wielkiej presji na uruchomienie stałego, szynowego połączenia raczej nie było, ponieważ już 16 lat temu PKP Intercity przyznawało, że poza wakacjami w przedziałach wozi do Kaliningradu głównie powietrze. Moskwa miała jednak nadzieję na rozwój transportu ładunków, dlatego w 2020 roku Rosyjskie Koleje Żelazne zamówiły pięć lokomotyw, aby ekspediować towary przez granicę Polski z eksklawą. Tamtejsi kolejarze argumentowali zakup wzrastającą skalą przewozów między oboma państwami i koniecznością wymiany starszych spalinowozów.
Problem w Braniewie
Wynikającą z wojennej polityki Władimira Putina zapaść w handlu między naszym krajem a Rosją odczuwają mieszkańcy Braniewa i okolic. Wielu z nich pracuje na kolei, a także w terminalach przeładunkowych. Liczne embarga, a tym samym istotnie ograniczony ruch pociągów, wywołują obawę o rozrost bezrobocia. Odczuć ją można w Pieniężnie czy Fromborku, liczących po dwa tysiące mieszkańców.
Rozmowy, aby "przywrócić gospodarczą wartość Braniewa", podjął pod koniec marca w Ministerstwie Infrastruktury burmistrz tego miasta Tomasz Sielicki. W siedzibie resortu zjawili się też właściciele i szefowie lokalnych terminali przeładunkowych.
"Jest realna szansa, by usługi przeładunku uruchomić ponownie, tym razem w oparciu o transport surowców z Dalekiego Wschodu. To oznacza miejsca pracy, ruch gospodarczy i konkretne pieniądze dla naszego miasta" - napisał włodarz na Facebooku.
Interia zapytała również PKP PLK, jak układa się współpraca naszych kolejarzy z ich rosyjskimi odpowiednikami. Tomasz Łotowski zapewnił, iż przebiega ona poprawnie. - Dyżurni ruchu po stronie rosyjskiej przekazują wszystkie informacje, niezbędne do zapewnienia prawidłowego ruchu pociągów. Codzienne, robocze kontakty można ocenić jako rzetelne i uprzejme - podsumował.
Lata temu funkcjonowało jeszcze jedno, trzecie polsko-rosyjskie przejście graniczne dla pociągów: Głomno-Bagrationowsk. Nieopodal znajdują się magazyny zbożowe w Bartoszycach. Prowadzący tam szlak na końcowym odcinku istnieje jednak wyłącznie na papierze, nie licząc elementów całkowicie zdewastowanej infrastruktury, na której PKP PLK wprowadziły "ograniczenie prędkości" do... 0 km/h. Ostatni pociąg wjechał tamtędy do obwodu królewieckiego około 2001 roku.
Wiktor Kazanecki
Kontakt do autora: wiktor.kazanecki@firma.interia.pl











