Reklama

Reklama

Rocznica powstania warszawskiego: Wybiła godzina "W"

O godzinie 17 Warszawa zamarła. Zatrzymali się przechodnie, zatrzymali się kierowcy. Syreny zawyły nie tylko w stolicy, ale i wielu innych miastach Polski. W ten sposób uczczono 72. rocznicę wybuchu powstania warszawskiego. Przedstawiciele władz i warszawiacy, tłumnie zgromadzili się przed pomnikiem Gloria Victis na Wojskowych Powązkach. W uroczystości wzięli udział m.in. prezydent Andrzej Duda i premier Beata Szydło.

Powstanie warszawskie wybuchło we wtorek, 1 sierpnia 1944 roku, o godzinie 17, określanej godziną "W" - jak walka, wybuch, wystąpienie. I jak Warszawa.

W godzinę "W" włączono na minutę syreny alarmowe miejskiego i wojewódzkiego systemu alarmowania. Dodatkowo uruchomiono syreny ręczne na Mokotowie, Ursynowie, Pradze Północ i Południe, Powązkach, w Śródmieściu oraz w Wilanowie i we Włochach.

O to, aby jak co roku 1 sierpnia, w godzinę "W" warszawiacy uczcili minutą ciszy pamięć o zrywie apelowali przedstawiciele Związku Powstańców Warszawskich, Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej oraz władze stolicy.

Reklama

"Powstańcy warszawscy przeszli wiele prób. Pierwszą była walka, za którą tak wielu zapłaciło cenę najwyższą. Kolejnymi - lata powojenne, gdy prześladowani, upokarzani i więzieni zmuszani byli do zaprzeczania prawdzie historycznej dla korzyści ówcześnie rządzących. W wolnej Polsce przywrócono im należny szacunek i cześć" - głosi apel.

Jak zaznaczono w nim, 1 sierpnia to święto powstańców, które pozwala im na zadumę nad przebytą drogą, "a nam na wyrażenie wdzięczności za wartości, które dla nas ocalili". "1 sierpnia, o godz. 17.00, w stolicy rozlegną się syreny - zatrzymajmy się wtedy na chwilę i skierujmy myśli ku tym, którzy 72 lat temu, przez 63 dni, walczyli za nasze miasto, za wolność. Uczcijmy wspólnie pamięć o bohaterach w zgodzie i pojednaniu" - napisano w apelu.

Mieszkańcy stolicy odpowiedzieli na niego pozytywnie - na dźwięk syren przystawali zarówno przechodnie, jak i liczne o tej porze na ulicach samochody. Swoje pojazdy zatrzymali również motorniczowie tramwajów i kierowcy autobusów. Uruchomili także sygnały dźwiękowe.

Kulminacyjny punkt obchodów

Zgromadzeni przed pomnikiem Gloria Victis stali na baczność, następnie minutą ciszy uczcili pamięć powstańców. Odegrano Mazurka Dąbrowskiego.Przed uroczystością lektor poprosił zebranych o skupienie w czasie uroczystości. "Jak co roku zebraliśmy się pod pomnikiem Gloria Victis wśród grobów powstańców warszawskich - państwa przyjaciół, kolegów, rodzin. Zebraliśmy się tu, aby złożyć hołd poległym, przywołać ich pamięć i przekazać naszym dzieciom i wnukom wartości, za które walczyli państwo razem z nimi, za które oni zapłacili najwyższą cenę - cenę życia. Pochylmy się nad ich grobami w ciszy i zadumie, przekażmy pamięć o tamtych bohaterskich dniach i ludziach tym, którzy przyjdą po nas. Bo póki pamięć trwa, oni żyć będą" - mówił lektor.

W czasie uroczystości przed pomnikiem Gloria Victis w poprzednich latach dochodziło do incydentów - wchodzących polityków część zgromadzonych witała oklaskami, innych buczeniem. W tym roku ceremonia przebiegła bez żadnych zakłóceń.

Zgromadzeni oklaskami witali prezydenta Andrzeja Dudę, prezes Rady Ministrów Beatę Szydło, członków jej gabinetu: wicepremiera i ministra rozwoju Mateusza Morawieckiego, wicepremiera i ministra kultury Piotra Glińskiego, ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza i szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka, a także marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego i marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oraz prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Obecni byli także m.in. wicemarszałkowie Sejmu Ryszard Terlecki, Małgorzata Kidawa-Błońska, Barbara Dolniak, a także Anna Maria Anders, pełnomocnik premier ds. dialogu międzynarodowego, córka gen. Władysława Andersa.

W dalszej części uroczystości biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek zmówił modlitwę w intencji poległych powstańców. Przypomniał o przesłaniu papieża Franciszka wzywającego do pojednania i wzajemnego szacunku. 

"Pójdźmy za tym śladem, obejmijmy więc modlitwą wszystkich, którzy polegli latem 1944 r. za wolność naszej ojczyzny. Słowa ludzkie nie wystarczą, dlatego módlmy się" - mówił biskup, po czym odmówił "Ojcze Nasz". Po modlitwie oddano salwę honorową.Przy brawach zgromadzonych wieńce składali: prezydent Duda, prezydent stolicy Gronkiewicz-Waltz, marszałkowie: Sejmu Kuchciński i Senatu Karczewski, premier Szydło w towarzystwie Morawieckiego i Glińskiego. 

W skład delegacji wchodzili kombatanci.Wśród zgromadzonych powiewały polskie flagi z wymalowaną na nich powstańczą "kotwicą". Obecna była także liczna reprezentacja harcerzy.

Po zakończeniu oficjalnej uroczystości i opuszczeniu cmentarza przez przedstawicieli władz, w atmosferze skupienia i refleksji warszawiacy oddawali hołd powstańcom odwiedzając groby i paląc znicze. Do ożywionych dyskusji doszło jedynie przed transparentem z podobizną Władysława Bartoszewskiego, na którym widniał napis "Warto być przyzwoitym". Transparent opatrzony był znakiem Komitetu Obrony Demokracji. Osoby trzymające transparent prowadziły zaognioną wymianę zdań z częścią podchodzących do nich uczestników uroczystości.

Uroczystość przed pomnikiem Gloria Victis jest kulminacyjnym momentem obchodów rocznicy warszawskiego zrywu. Tradycja oddawania hołdu poległym w rocznicę powstania na Wojskowych Powązkach sięga czasów PRL, gdy ówczesne władze nie pozwalały na oficjalne uroczystości. Pomimo tego warszawiacy całymi rodzinami gromadzili się 1 sierpnia każdego roku wokół pomnika Gloria Victis i grobów poległych.

Przed rozpoczęciem uroczystości premier Szydło na Wojskowych Powązkach złożyła wieniec na grobie jednego z dowódców powstania Antoniego Chruściela "Montera". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy