Reklama

Reklama

Robert Mazurek wyszedł ze studia podczas rozmowy z Kamilem Bortniczukiem

Robert Mazurek podczas Porannej rozmowy w RMF FM opuścił studio. Prowadzący audycję stwierdził, że jego gość, poseł Kamil Bortniczuk z Porozumienia, nie odpowiada na zadawane pytania, dlatego zakończył rozmowę. Niezrażony tą sytuacją polityk kontynuował swoją wypowiedź.

Poniedziałkowa Poranna rozmowa w RMF FM miała nietypowy przebieg. Gościem Roberta Mazurka był poseł Porozumienia Kamil Bortniczuk, który razem z Adamem Bielanem został wyrzucony z partii. Polityk opowiadał o kulisach konfliktu w ugrupowaniu Jarosława Gowina. 

Pod koniec audycji Mazurek chciał zadać Borniczukowi pytanie, ale poseł mu przerwał.

- A nie jest przypadkiem tak, że po prostu przegraliście wybory wewnątrz partii i... - zaczął pytać Mazurek.

Reklama

- Wygraliśmy wybory wewnątrz partii - przerwał mu nagle Bortniczuk.

- Czy mogę jednak dokończyć pytanie? - kontynuował Mazurek, ale polityk nie przestawał mówić.

Po tym, jak poseł nie pozwolił na dokończenie pytania, dziennikarz zareagował ostrzej.

- Skoro ja nie mogę dokończyć pytania, to ja już sobie pójdę, a pan będzie mówił - powiedział prowadzący audycję. - Bardzo serdecznie państwu dziękuję, to była próba rozmowy z Kamilem Bortniczukiem, posłem Porozumienia, który nie pozwala sobie zadać pytania, ale za to chętnie wygłosi monolog. Więc ja państwa zostawiam z Kamilem Bortniczukiem, jeśli pan poseł będzie jeszcze chciał coś poopowiadać, to damy mu tę szansę, dobrze? Dziękuję serdecznie, do widzenia - zakończył dziennikarz.

Po tych słowach Mazurek ukłonił się, wyjął z ucha słuchawkę, zamknął komputer i opuścił studio RMF FM. Tymczasem niezrażony poseł Bortniczuk kontynuował swoją wypowiedź. Jeszcze przez około 1,5 minuty opowiadał o meandrach konfliktu w Porozumieniu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje