Reklama

RMF24: Seria wypadków w Tatrach. Zginęło pięć osób

Polscy TOPR-owcy i słowaccy ratownicy pomogli dwóm turystom, którzy spadli ze szlaku na Przełęcz pod Chłopkiem w rejonie Morskiego Oka. Trzeci z mężczyzn zmarł. Była to dziesiąta akcja ratunkowa w środę. Po polskiej i słowackiej stronie Tatr zginęło wczoraj pięć osób.

Do wypadku w rejonie Kazalnicy doszło wieczorem. Jak ustalił reporter RMF FM, Maciej Pałahicki, jeden z turystów prawdopodobnie poślizgnął się i zaczął spadać. Mężczyzna był związany liną ze swoimi towarzyszami, ale nie byli w stanie go zatrzymać. Wszyscy trzej zsunęli się aż do ściany Kazalnicy - tam zawiśli na wystającej skale.

TOPR-owcy na pomoc wyruszyli pieszo. Przed godziną 21:00 udało im się dotrzeć do poszkodowanych. Akcję utrudniały bardzo trudne warunki panujące obecnie w Tatrach. Przed północą dwóch turystów było sprowadzanych do schroniska nad Morskim Okiem. Są już bezpieczni.

Reklama

Ratownicy dotarli też do najbardziej poszkodowanego, który przez kilka godzin wisiał na linie w ścianie Kazalnicy. Mężczyzna doznał obrażeń głowy. W akcji sprowadzania go na dół pomogli ratownicy ze Słowacji. Po godzinie 4:00 słowacki helikopter zabrał poszkodowanego do zakopiańskiego szpitala. Tam zajęli się nim lekarze z Krakowa, specjalizujący się w leczeniu hipotermii. Niestety, mężczyzna zmarł. 

Seria wypadków w Tatrach

W ciągu dnia w Tatrach zginęło wczoraj aż pięć osób. Po słowackiej stronie życie stracił turysta z Czech i trzech wspinaczy, których narodowości nie ujawniono. Rano na Kozim Wierchu, po polskiej stronie, zginęła zaś młoda kobieta.

Dzień wcześniej życie straciła ciężarna turystka, która spadła Żlebem Kulczyńskiego w rejonie Orlej Perci.

Ratownicy TOPR-u wzywani byli w środę wielokrotnie. Pomagali m.in. rannemu turyście, który w okolicach Koziego Wierchu spadł z kilkudziesięciu metrów - miał jednak szczęście i został tylko niegroźnie ranny. Inny uszkodził staw skokowy pod Grzesiem. TOPR-owcy musieli ratować również kobietę, która w czasie wspinaczki w okolicy Doliny Kościeliskiej poślizgnęła się, uderzyła głową i straciła przytomność.

Trudne warunki

Ratownicy ostrzegają, że na tatrzańskich trasach panują trudne warunki: szlaki są bardzo śliskie, śniegu jest niewiele i wystają spod niego kamienie. Zastępca naczelnika TOPR-u Edward Lichota podkreśla, że problemy z wyhamowaniem mogą mieć nawet turyści wyposażeni w raki i czekan.

- Jeżeli nie zatrzymamy się w pierwszym momencie, w metrze lub dwóch, to niestety zazwyczaj kończy się to tragicznie - przyznaje.

Maciej Pałahicki

RMF FM

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy