Reklama

Reklama

RMF: Sejm jak twierdza, dziennikarze zostali odcięci od kontaktu z protestującymi

Sejm zamienił się w twierdzę w dniu rozpoczęcia Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. Dziennikarze zostali odcięci od kontaktu z protestującymi od 38 dni niepełnosprawnymi i ich opiekunami - informuje dziennikarz RMF FM Patryk Michalski.

Dziennikarze mogą przebywać w centrum medialnym, które znajduje się w innym budynku - kilkaset metrów od protestujących.

Funkcjonariusze Straży Marszałkowskiej informują, że dostęp do głównego hallu i stolików dziennikarskich, przy których pracują dziennikarze, nie będzie możliwy przez cały dzień.

Jeszcze wczoraj dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka deklarował, że będzie zupełnie inaczej.

"Podczas poprzednich szczytów wówczas pracowaliśmy na galerii sejmowej, pracowaliśmy tam, tam była strefa dla mediów, i tam też będzie to tym razem" - mówił. 

Reklama

Wbrew zapowiedziom dostęp doi sejmowej galerii jest ograniczony, w związku z czym dziennikarze nie mogą relacjonować, co dzieje się u protestujących, ani obserwować jak wyglądają przygotowania do szczytu parlamentarnego NATO. 

38. dzień protestu w Sejmie. Dziś rusza Zgromadzenie Parlamentarne NATO

Protestujący w Sejmie od 38 dni opiekunowie osób niepełnosprawnych liczą na spotkanie z uczestnikami rozpoczynającego się Zgromadzenia Parlamentarnego NATO. 

Przygotowali setki ulotek, które zamierzają rozrzucić na sejmowych korytarzach. Liczą też na pomoc posłów w rozdawania informatorów na temat ich sytuacji. Mają też przyklejać bannery z informacjami w języku angielskim na okna.

Wszystko po to, by ktoś z zagranicznych gości przyszedł do nich i wysłuchał, o co walczą.

"Będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, żeby ci goście, którzy przyjadą, nas tutaj zauważyli" - podkreśla pani Marzena.

Dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka zapewnia, że nie będzie ingerował w takie działania protestujących.

Protestujący liczą też na spotkanie z prezydentem i premierem, którzy będą brali udział w Zgromadzeniu.

Awantura w Sejmie. "To jest wstyd, że walczy się z niepełnosprawnymi"

Wczoraj protestującym nie udało się wywiesić transparentu w języku angielskim przez sejmowe okno. Doszło do interwencji Straży Marszałkowskiej.

Protestujące kobiety otworzyły jedno z okien znajdujących się na pierwszym piętrze w holu głównym Sejmu. Hartwich trzymała w rękach plakat.

Wówczas podeszła do nich Straż Marszałkowska. Strażnicy chcieli, by zamknięto okno. Argumentowali, że chodzi o bezpieczeństwo kobiet; tłumaczyli, że Iwona Hartwich wychylała się przez okno, próbując wywiesić baner. Wówczas doszło do przepychanek i wzajemnych oskarżeń. Ostatecznie strażnicy zamknęli okno. 

"Pan mi krzywdę robi, proszę pana! Niech pan mnie nie dotyka!- krzyczała jedna z protestujących. Proszę państwa, w jakim my kraju żyjemy? To jest wstyd, że walczy się z niepełnosprawnymi, z najsłabszą grupą społeczną" - dodała.

Po całej sytuacji na miejscu pojawili się ratownicy medyczni, którzy zajęli się protestującymi. Na szczęście, nikomu nic poważnego się nie stało.

"Polskie niepełnosprawne dzieci błagają o godne życie", "Niepełnosprawni w Polsce dostają straszliwie niskie dodatki - 174 euro renty socjalnej i 36 euro dodatku opiekuńczego" - takie transparenty w języku angielskim wiszą już od trzech dni w Sejmie. 

(ph)




Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy