Reklama

Reklama

RMF: NIK ostro krytykuje sztandarowy program Patryka Jakiego

We wtorek Najwyższa Izba Kontroli ma ogłosić raport dotyczący programu "Praca dla więźniów" - dowiedzieli się nieoficjalnie reporterzy RMF FM Krzysztof Zasada i Krzysztof Berenda. Rozpoczęty w 2016 r. program to jeden ze sztandarowych pomysłów byłego wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego.

Z ustaleń RMF FM wynika, że w raporcie NIK znajdzie się bardzo krytyczna ocena części inwestycji związanych z wdrażaniem programu. Polegał on na tworzeniu miejsc pracy dla więźniów przez budowę hal produkcyjnych w zakładach karnych. Kontrolerzy mieli wykryć nieprawidłowości w przetargach na te inwestycje. Z ustaleń radia wynika, że w raporcie są zawiadomienia do prokuratury.

Raportu nie będzie jednak prezentował prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś. W konferencji mają wziąć udział dyrektorzy, bardzo prawdopodobny jest nawet brak na niej któregoś z wiceprezesów.

Reklama

Marian Banaś w ogóle nie chce występować publicznie - poza oświadczeniem z zeszłego tygodnia, że jego "osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej". Dlatego też we wtorek na godz. 12 nie przyjdzie na posiedzenie senackiej Komisji Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Opozycyjni senatorowie chcieli go zapytać o wszystkie nieprawidłowości.

Marian Banaś przechodzi do ofensywy

W piątek "Dziennik Gazeta Prawna" podał na swojej stronie internetowej, że jeszcze przed świętami mają być opublikowane dwa raporty Najwyższej Izby Kontroli: jeden o aferze GetBacku, a drugi związany z działalnością Krajowej Administracji Skarbowej.

"Oba mogą być niewygodne dla PiS. Pierwszy z nich może ujawnić niedociągnięcia po stronie nadzoru finansowego. Drugi raport może być korzystny dla Banasia, jeśli wykaże zasługi KAS w uszczelnianiu systemu podatkowego" - czytamy.

Politycy PiS chcą dymisji Banasia

Od ubiegłego tygodnia dymisji od prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia domagają się prominentni politycy PiS.

We wrześniu TVN w programie "Superwizjer" podał, że Marian Banaś wpisał do oświadczenia majątkowego m.in. kamienicę w Krakowie, gdzie mieścił się pensjonat oferujący pokoje na godziny, i że wynajem kamienicy o powierzchni 400 metrów kwadratowych i dwóch mniejszych miał przynosić rocznie 65,7 tys. zł dochodu. 

Według "Superwizjera", Banaś zaniżył w oświadczeniach dochody z wynajmu kamienicy w Krakowie, mowa była także o powiązaniach ze stręczycielami.

CBA kontrolowało oświadczenie majątkowe Banasia

W połowie października Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało, że zakończyło trwającą od kwietnia kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia, szczegółów jednak nie ujawniło. 16 października Banaś wrócił do pracy. Pod koniec października jego pismo z uwagami do zastrzeżeń CBA po kontroli jego oświadczeń majątkowych trafiło do Biura. W ubiegły piątek CBA skierowało do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez szefa NIK.

Po tym gdy CBA skierowało zawiadomienie do prokuratury, Banaś oświadczył, że "to dobrze, iż prokuratura oraz - ewentualnie - niezawisły sąd zajmą się sprawą i skrupulatnie wyjaśnią wszystkie wątpliwości".

- Już dzisiaj jednak muszę kategorycznie zaprzeczyć zarzutom, że zatajałem swój stan majątkowy i mam nieudokumentowane źródła dochodów - zapewnił Banaś. Zadeklarował, że jest gotowy do składania wszelkich wyjaśnień i ze spokojem czeka na finał sprawy.

Prokuratura bada sprawę

Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła we wtorek śledztwo w sprawie m.in. podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych Mariana Banasia. Podstawą wszczęcia śledztwa są trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, które wpłynęły do białostockiej prokuratury: od grupy posłów opozycji, m.in. posła Jana Grabca (KO), Generalnego Inspektora Informacji Finansowej i z CBA, które przeprowadziło kontrolę oświadczeń majątkowych Banasia.

W zamieszczonym w środę na stronie NIK oświadczeniu wideo Banaś powiedział, że był gotów złożyć rezygnację, ale stał się przedmiotem brutalnej gry politycznej. Oświadczył, że NIK jest jednym z najważniejszych urzędów państwowych a on jako prezes Izby nie może pozwolić, by "stała się ona przedmiotem politycznych rozgrywek i targów". Zapowiedział, że będzie kontynuował misję prezesa NIK w poczuciu odpowiedzialności. Zadeklarował zarazem, że jest gotów odpowiedzieć na każde pytanie śledczych, a jeśli zajdzie potrzeba, zrzec się immunitetu przysługującego prezesowi NIK.

Krzysztof Zasada

Krzysztof Berenda

Opracowanie: Joanna Potocka

Czytaj na RMF24.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy