Reklama

Reklama

Resort kultury odpowiada na publikację "Gazety Wyborczej" ws. Grzegorza Gaudena

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego opublikowało specjalny komunikat, który ma być odpowiedzią na zamieszczony wczoraj na łamach "Gazety Wyborczej" list pisarzy, protestujących przeciwko zwolnieniu Grzegorza Gaudena ze stanowiska dyrektora Instytutu Książki.

Swój sprzeciw w liście otwartym, opublikowanym w "GW", wyrazili pisarze i poeci, m.in. Wiesław Myśliwski, Olga Tokarczuk, Adam Zagajewski, Dorota Masłowska, a także Julian Kornhauser, ojciec pierwszej damy, Agaty Kornhauser-Dudy.

Resort kierowany przez ministra Piotra Glińskiego odpowiedział na tę publikację. Ministerstwo zwraca uwagę, że Gauden przekroczył budżet o blisko 600 tys. zł i już w kwietniu zeszłego roku, jeszcze za czasów Małgorzaty Omilanowskiej - minister kultury w rządzie PO-PSL, z zarządzonej kontroli wyniknęło, że "działalność Instytutu należy ocenić bardzo negatywnie".

Reklama

Przytaczamy całość komunikatu MKiDN:

"Odnosząc się do treści listu otwartego pisarzy, kolegów i współpracowników byłego dyrektora Instytutu Książki pragniemy zauważyć, że o odwołaniu pana Grzegorza Gaudena decydowały czynniki, których sygnatariusze listu zdają się nie dostrzegać.

Instytut na realizację swoich celów statutowych dysponował określonym budżetem, który pan Gauden przekroczył o blisko 600 tys. zł. Złamanie dyscypliny finansowej zostało stwierdzone w wyniku kontroli zarządzonej w kwietniu ubiegłego roku przez minister Małgorzatę Omilanowską. Z wystąpienia pokontrolnego z września 2015 r. wynika, że:

<Działalność Instytutu w kontrolowanym zakresie należy ocenić negatywnie, z uwagi na przekroczenie planu finansowego na wynagrodzenia osobowe i bezosobowe (...) plan na wynagrodzenia został przekroczony o kwotę 589.462, 36 zł.> w związku z czym Zastępca Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych skierował <wniosek o ukaranie do Międzyresortowej Komisji Orzekającej w sprawach o naruszenie dyscypliny finansów publicznych przy Ministrze Finansów>.

Pragniemy dodatkowo zwrócić uwagę sygnatariuszom listu na fakt, iż statutowym celem Instytutu Książki jest popularyzacja czytelnictwa, tymczasem w 2015 r. tylko 37% Polaków przeczytało co najwyżej jedną książkę, podczas gdy dane za rok poprzedni wynosiły 43%.

Trudno więc bronić tezy, że Pan Gauden miał na swoim koncie same sukcesy.

Doszukiwanie się innych, niż merytoryczne, powodów odwołania dyrektora Instytutu Książki wobec powyższych argumentów jest bezzasadne".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy