Reklama

Reklama

"Rejestr ciąż" wejdzie w życie. Niedzielski podpisał rozporządzenie

Minister zdrowia Adam Niedzielski podpisał rozporządzenie, według zapisów którego w Systemie Informacji Medycznej znajdą się m.in. zapisy o tym, czy pacjentka jest w ciąży. Zapisy zyskały nieprzychylną nazwę "rejestru ciąż". Nowe prawo budzi kontrowersje i oburzenie ze strony polityków opozycji. "Rejestr ciąż w kraju z niemal całkowitym zakazem aborcji przeraża" - pisze m.in. posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

Rozporządzenie zostało podpisane przez ministra Adama Niedzielskiego w piątek 3 czerwca. Nowe przepisy poszerzają m.in. katalog danych zbieranych przez personel medyczny. 

"Rejestr ciąż" wejdzie w życie. Jest data

- Został poszerzony o alergie, ciała obce, grupę krwi oraz o fakt bycia w ciąży. Należy podkreślić, że rozporządzenie nie tworzy żadnych rejestrów, a jedynie poszerza system raportowania - mówił w rozmowie z portalem Puls Medycyny rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. 

Jak dodał, nowy system raportowania to efekt prac zespołu powołanego przez Komisję Europejską. Dane mają być zbierane od października 2022 roku

Reklama

Projekt rozporządzenia ministra zdrowia, nazywany też "rejestrem ciąż", od początku budził liczne kontrowersje. Zarzuty ze strony polityków opozycji odpierał m.in. Adam Niedzielski. - Pomysł został w przedziwny sposób zinterpretowany. Standardem prowadzenia dokumentacji o pacjencie jest zapisywanie informacji o stanie jego zdrowia - tłumaczył w listopadzie 2021 roku. 

- Mamy do czynienia z sytuacją, że przechodzimy z informacji zapisanej na papierze w tradycyjnej karcie pacjenta, do rozwiązań informatycznych, cyfrowych, które zapisują dokładnie te same informacje w wersji elektronicznej - podkreślał Niedzielski.

Opozycja krytykuje zmiany w prawie

Głosów krytyki wobec rozporządzenia nie brakuje i dzisiaj. W sieci rozburzała dyskusja na temat "rejestru ciąż" i nowego prawa. "Rejestr ciąż wchodzi w życie. Będą zbierane informacje o ciążach, nawet gdy wizyta lekarska nie dotyczy ciąży, co narusza dotychczasowe przepisy prawa. Zawarte w systemie dane będą mogły być udostępnione prokuraturze oraz sądom 'na określonych przepisach' - pisze posłanka Wanda Nowicka z Lewicy.

Wtóruje jej partyjna koleżanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. "Prokurator po poronieniu? Tropienie, czy kobieta wyjechała przerwać ciążę za granicą (...). Rejestr ciąż w kraju z niemal całkowitym zakazem aborcji przeraża" - czytamy we wpisie na Twitterze. 

Sceptycyzmu co do nowego prawa nie kryje też senator Krzysztof Brejza z KO. "Rząd zamiast elektronicznym monitorowaniem ciąż powinien się zająć monitorowaniem cen paliw" - pisze polityk.

Do sprawy odniosły się także aktywistki z Aborcyjnego Dream Teamu. "Najważniejsza rzecz, która się nie zmienia, to FAKT, że osoby w ciąży nie są karane za przerwanie własnej ciąży i nie ma żadnych propozycji w Sejmie, które miałyby to zmienić" - piszą we wpisie na Instagramie. 

Jak dodają, "fajnie byłoby usłyszeć uspokajający głos środowiska medycznego". W opinii aktywistek lekarze i personel medyczny powinni jednoznacnzie podkreślić, że dane zapisywane w Systemie Informacji Medycznej "nie powinno się i nie będzie wykorzystywać przeciwko pacjentkom". 

"Rejestr ciąż". Co zakłada nowe prawo?

W zakresie nowych danych, które pojawią się w SIM, są m.in.: dane służące identyfikacji podmiotu medycznego, dane dotyczące wyrobów medycznych, informacje o alergiach, implantach, grupie krwi, informacja o rozpoczęciu i zakończeniu hospitalizacji, kod ICF w zakresie rehabilitacji leczniczej oraz informacja o ciąży. 

Zdaniem Ministerstwa Zdrowia zmiany przełożą na zwiększenie dostępności i przejrzystości informacji przekazywanych do Systemu Informacji Medycznej, co usprawni pracę personelu medycznego, ułatwi obieg dokumentacji medycznej i ograniczy koszty jej udostępniania.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy