Reklama

Reklama

Radosław Fogiel: Słowa Ziobry o "miękiszonie" nie odnosiły się do premiera

- "Miękiszonem" minister Zbigniew Ziobro określał tych, którzy gotowi są godzić się na wszystko, co zaproponują partnerzy, podchodząc nieasertywnie do negocjacji - powiedział wicerzecznik PiS Radosław Fogiel w programie "Graffiti" w Polsat News. Zapewnił, że słowa prokuratora generalnego nie odnoszą się do negocjacji budżetowych w UE prowadzonych przez premiera Mateusza Morawieckiego.

Przypomnijmy, co powiedział Zbigniew Ziobro w kontekście negocjacji unijnego budżetu: - To są negocjacje. W negocjacjach nie można być, za przeproszeniem, "miękiszonem". Trzeba być twardym, trzeba potrafić dbać o interesy własnego kraju - stwierdził.

I do tych słów odniósł się w Polsat News Radosław Fogiel.

- Myślę, że ten trop (powiązania premiera z określeniem użytym przez Zbigniewa Ziobrę - red.) jest błędny, bo nie zgadza się z podstawowymi faktami. Wiem, że niektórzy publicyści próbują tak do tego podchodzić. W lipcu ustalenia rady dotyczyły wyłącznie ochrony budżetu przed malwersacjami finansowymi - mówił wicerzecznik PiS.

Reklama

- Temat praworządności, czyli uzależnienia budżetu od kwestii politycznych, pojawił się na etapie na etapie negocjacji między Parlamentem Europejskim a Komisją Europejską. To jest temat nowy i tu jest twarde stanowisko Polski - dodawał Fogiel.

Dlaczego inne kraje nie mają problemu z tym mechanizmem?

Wicerzecznik PiS zapewnił, że choć negocjacje trwają, Polska nie zgodzi się na żaden mechanizm, który pozwalałby używać "kryteriów uznaniowych", które będą decydować o wypłacie, bądź braku wypłaty pieniędzy. - To byłoby zgodą na to, by za pomocą zakręcania lub odkręcania kurka, decydować o tym, jakie ma być w Polsce prawo i jakie decyzje ma podejmować polski parlament - mówił.

Gość Marcina Fijołka ocenił, że inne kraje poza Polską i Węgrami godzą się na mechanizm praworządności, bo "nie znajdują się na celowniku brukselskich urzędników". 

- Polska twardo stoi przy swoim zdaniu. Rzeczywiście może być tu wola wielu krajów, by jak najszybciej, niezależnie od tego, czym to będzie budowane, ten budżet przyjąć. Polska i Węgry stoją tutaj na stanowisku obrony nie tylko swojego własnego zdania, ale także obrony zasad, na jakich funkcjonuje Unia Europejska - dodawał Fogiel.

Fogiel: Przypomnę, co było powodem brexitu...

Fogiel zapewnił, że negocjacje prowadzone przez Polskę to nie walka o reformę sądownictwa, ale o to "by Polska przetrwała i mogła funkcjonować". 

- Jeżeli dziś zgodzimy się na to, by wprowadzać rozwiązania pozatraktatowe, żeby zmieniać zapisy traktatów aktami prawnymi niższego rzędu, to będzie to bardzo niebezpieczny precedens. Za jakiś czas będzie można wprowadzać rozwiązania niekorzystne też dla innych krajów. Tak naprawdę stoimy na straży spoistości Unii Europejskiej - dodawał wicerzecznik PiS.

- Przypomnę, co było powodem brexitu - to, że Brytyjczycy uznali, że stracili kontrolę nad własnym krajem. Przecież hasłem kampanii probrexitowej było "take back control" - odzyskaj kontrolę. My musimy dbać o to, żeby tej kontroli nie stracić - kontynuował, jednocześnie zapewniając, że temat "polexitu" nie istnieje. 

- Jedynym politykiem, który cokolwiek na ten temat poważnie mówił, był Grzegorz Schetyna, który proponował referendum na temat członkostwa w Unii Europejskiej. Właśnie żeby uniknąć tego, żeby komukolwiek w przyszłości przyszły do głowy takie pomysły, trzeba dbać o to, by Unia funkcjonowała w sposób jasny - dodawał.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy