W skrócie
- Władimir Putin ogłosił, że Rosja odpowie atakiem na europejskie państwa, jeśli z ich terytorium zostaną wystrzelone drony w kierunku Rosji.
- Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, otwiera się w nowym oknie ocenił, że zapowiedź Putina może być sygnałem do prowokacji.
- Sikorski przypomniał o prowokacji gliwickiej z 1939 roku jako przykład podobnych działań w historii.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
- Zachód nie odważy się jeszcze przeprowadzić ataków na Rosję ze swojego terytorium, ponieważ zdaje sobie sprawę, że spotka się to z odpowiedzią Moskwy - powiedział Władimir Putin podczas wtorkowego posiedzenia rządu.
Natomiast podczas spotkania z absolwentami uczelni wojskowych Putin wprost zapowiedział, że w razie ataku z terytorium państw Europejskich "nastąpi atak odwetowy". Zaznaczył jednocześnie, że państwa bałtyckie nie chcą eskalować konfliktu z Rosją w sytuacjach naruszenia przestrzeni powietrznej.
- Nie wskazują palcem na Moskwę. Mówią, że to ukraińskie drony. To błąd, awaria systemu walki radioelektronicznej albo coś jeszcze innego - stwierdził.
Sikorski komentuje słowa Putina. Szef MSZ ostrzega przed prowokacją
Wypowiedzi Putina skomentował minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski. "To brzmi jak zapowiedź prowokacji" - stwierdził we wpisie na platformie X. "Spodziewam się ataku na terytorium Rosji pod fałszywą flagą, na który Putin 'odpowie'" - dodał szef MSZ.
Jednocześnie Sikorski przypomniał, że do podobnej prowokacji doszło przed wybuchem II wojny światowej. "W sierpniu 1939 roku Abwehra zaaranżowała 'polski' atak na radiostację w Gliwicach, aby dać sobie pretekst do wojny" - napisał.
Minister odniósł się do tzw. prowokacji gliwickiej z 31 sierpnia 1939 roku, gdy III Rzesza przeprowadziła operację dywersyjną pod fałszywą flagą na niemiecką radiostację w Gliwicach, oskarżając o atak Polaków. Wydarzenie to miało dać Niemcom pretekst do rozpoczęcia inwazji na Polskę.














