PSL zdecydowało w sprawie Michała Kamińskiego. W tle nocne spotkanie
Według informacji Interii, PSL nie pozbawi Michała Kamińskiego stanowiska wicemarszałka Senatu w ramach konsekwencji za zeszłotygodniowe nocne spotkanie z politykami Prawa i Sprawiedliwości. - Nie będzie żadnego odwołania. Bo niby dlaczego mamy go wymieniać? - mówi nam wprost polityk ludowców z rządu. Nieoficjalnie na pozbawienie Kamińskiego stanowiska w prezydium Senatu miała naciskać Koalicja Obywatelska.

W skrócie
- PSL nie planuje odwołania Michała Kamińskiego ze stanowiska wicemarszałka Senatu mimo nacisków ze strony Koalicji Obywatelskiej.
- Atmosfera wokół Kamińskiego pozostaje napięta po jego nocnym spotkaniu z politykami PiS, jednak kierownictwo PSL stoi za swoim kandydatem.
- Koalicja rządząca uznaje, że ważniejsze są obecnie sprawy programowe i rekonstrukcja rządu niż osobiste konsekwencje wobec Kamińskiego.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Nie będzie żadnego odwołania. Bo niby dlaczego mamy go wymieniać? - retorycznie pyta ważny polityk PSL z rządu, gdy pytamy go o polityczną przyszłość wicemarszałka Senatu. - Na razie w ogóle nie ma tematu jego usunięcia ze stanowiska. Wszyscy mamy w koalicji większe problemy niż Michał Kamiński - dodaje inny z naszych rozmówców, polityk z kierownictwa ludowców.
PSL o Kamińskim: Próżność i ego
Atmosfera wokół Michała Kamińskiego od kilku dni jest gorąca i napięta. To efekt szeroko komentowanego nocnego spotkania w mieszkaniu europosła Prawa i Sprawiedliwości Adama Bielana. Doszło do niego w nocy z 3 na 4 lipca, a brali w nim udział oprócz Kamińskiego i Bielana także prezes PiS-u Jarosław Kaczyński i marszałek Sejmu Szymon Hołownia.
W wyniku rozmów z politykami PiS-u na Hołownię i Kamińskiego spadła lawina krytyki. O ile tego pierwszego nie sposób ukarać, ponieważ jest liderem jednego z ugrupowań tworzących Koalicję 15 Października, o tyle wobec Kamińskiego politycy Koalicji Obywatelskiej nieoficjalnie domagali się wyciągnięcia konsekwencji. Jakich? Pozbawienia go stanowiska wicemarszałka Senatu, które zajmuje z rekomendacji ludowców.
Zarówno politycy KO, jak i PSL, z którymi rozmawialiśmy o Kamińskim, nie potrafią odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wziął udział we wspomnianym nocnym spotkaniu. Politycy PiS-u w nieoficjalnych rozmowach z mediami sugerowali, że reprezentował na nim Władysława Kosiniaka-Kamysza. Takiej wersji kategorycznie sprzeciwiają się politycy z władz PSL, których pytaliśmy o to, czy Kamiński taką dyspozycję od prezesa ludowców otrzymał.

Mówi jeden z liderów PSL: - "Misiek" jest dla nas jakąś wartością dodaną, Władek (Kosiniak-Kamysz - przyp. red.) go zawsze cenił, jego inny punkt widzenia, czasami nieco szalony. Tyle że to spotkanie u Bielana to działanie bez wyraźnego celu, poza własną próżnością i ego. Niestety poszedł tą ścieżką, o której mówi się: nie idź nią za daleko, bo będzie za długo wracać.
"Dywanika" u prezesa nie będzie. Bo już był
Nasz rozmówca podkreśla, że swoją wyprawą na nocną naradę do europosła Bielana Kamiński "zdenerwował sporo osób w otoczeniu Władka". Zwłaszcza że to nie pierwszy wybryk Kamińskiego w ostatnich tygodniach. Po drugiej turze wyborów prezydenckich wicemarszałek Senatu odbył tournée po mediach, w trakcie którego nie zostawił suchej nitki na premierze Donaldzie Tusku, sugerując konieczność wymiany szefa rządu dla dobra Koalicji 15 Października.
On (Michał Kamiński - przyp. red.) chyba ma świadomość, że (...) raczej kandydatem uzgodnionym w ramach paktu senackiego w przyszłych wyborach nie będzie
- Była rozmowa wychowawcza prezesa z Michałem po tym jego słynnym wywiadzie w Polsacie, gdzie się tak odpalił. Prezes poprosił "Miśka" o wyciszenie emocji, zwłaszcza jeśli chodzi o publiczne wypowiedzi. Po tamtej sytuacji całkowicie się wyciszył - mówi Interii bliski współpracownik prezesa Kosiniaka-Kamysza. - Nawet po ostatnim spotkaniu u Bielana "Misiek" siedział cicho - podkreśla nasz rozmówca.
Jak twierdzą nasze źródła w PSL, tym razem Kamiński na "dywaniku" u prezesa nie wyląduje. Nasi rozmówcy zapewniają, że nie ma takiej potrzeby. Kamiński ma się jednak nie wychylać i nie zaogniać sytuacji. Koalicja rządząca - słyszymy - ma wystarczająco dużo problemów i wyzwań, żeby zajmować się jeszcze Kamińskim. - Ważniejsze jest postawienie priorytetów programowych przed koalicją, a także czekająca nas rekonstrukcja rządu - zauważa prominentny polityk PSL.
Kara dla Kamińskiego. Co się odwlecze, to nie uciecze?
Nie jest jednak tak, że Kamińskiemu upiecze się w 100 proc., choć nasi rozmówcy podkreślają, że prezes Kosiniak-Kamysz lubi go i ceni, dzięki czemu popularny "Misiek" zawsze mógł pozwolić sobie na więcej od innych. Zmiana na stanowisku wicemarszałka Senatu może się dokonać podczas koalicyjnych przetasowań w obu izbach parlamentu na półmetku kadencji. - Pozbycie się Kamińskiego może być wtedy elementem większej układanki - przewiduje ważny poseł Koalicji Obywatelskiej.

Jest też druga opcja, o której wprost mówi jedno z naszych źródeł, starając się zrozumieć motywację Kamińskiego do udziału w nocnym spotkaniu z Kaczyńskim i Bielanem. - On chyba ma świadomość, że - jak to powiedział "Zgorzel" (Piotr Zgorzelski, wicemarszałek Sejmu z PSL - przyp. red.) - raczej kandydatem uzgodnionym w ramach paktu senackiego w przyszłych wyborach nie będzie - zastanawia się prominentny polityk PSL.
Osoba z władz ludowców: - Nawet jeżeli kiedyś dojdzie do zmiany na tym stanowisku, to będzie zmiana wyłącznie w wyniku tego, że PSL tak zadecydowało, a nie dlatego, że ktoś nam kazał.
"Wariant siłowy" ws. Kamińskiego. Politycy koalicji kreślą scenariusze
Z takiego obrotu spraw zachwyceni nie są inni koalicjanci, którzy na Michała Kamińskiego i Szymona Hołownię po spotkaniu z politykami PiS-u patrzą co najmniej mocno krytycznie. - Jest u nas dyskusja, czy powinien być dalej wicemarszałkiem Senatu, ale to już zostawiamy do decyzji senatorom i samemu PSL - mówi nam osoba z władz Platformy Obywatelskiej.
Na razie w ogóle nie ma tematu jego usunięcia ze stanowiska. Wszyscy mamy w koalicji większe problemy niż Michał Kamiński
Inny z polityków PO w rozmowie z Interią ocenia, że "Kosiniakowi Misiek urwał się ze sznurka, przecież to widać". - Nikt tu nie chce karać samego PSL, daliby innego swojego człowieka i byłby spokój. Mają jeszcze kilku senatorów, których można zrobić wicemarszałkiem. Przecież tu chodzi o to, żeby był wilk syty i owca cała - tłumaczy nasze źródło.
Najlepszej opinii Kamiński nie ma dziś też w prezydium Senatu, w którym nadal będzie pracować. - Niezależnie od tego, co prywatnie myślę, w Sejmie i Senacie nie pracujemy tylko z tymi, którymi lubimy, ale z tymi, z którymi przyszło nam współpracować w wyniku decyzji wyborców i ustaleń politycznych między koalicjantami - tłumaczy nam osoba z prezydium izby wyższej parlamentu. I dodaje: - Jeśli PSL uzna - wszystko wskazuje, że tak właśnie jest - że marszałek Kamiński ma zostać w prezydium Senatu, to będziemy adal z nim współpracować.
Nasi rozmówcy z Koalicji 15 Października w Senacie wykluczają też tzw. wariant siłowy, a więc pozbawienie Kamińskiego funkcji wbrew decyzji PSL i zaoferowanie ludowcom możliwości zastąpienia go swoim człowiekiem post factum. - Nie wyobrażam sobie takiego rozwiązania, to nie jest na tapecie i wątpię, żeby kiedykolwiek było - słyszymy.
- Podstawowym elementem współpracy w ramach koalicji jest szanowanie wzajemnych wyborów personalnych. Jesteśmy różnymi partiami, mamy różne programy, możemy się z różnych powodów nie zgadzać, ale umówiliśmy się na współpracę i ta współpraca zakłada też, że nie będziemy sobie wzajemnie meblować kwestii personalnych - podkreśla nasze źródło.
















