W skrócie
- Policja przeszukała mieszkanie dziennikarza Telewizji Republika po otrzymaniu zgłoszeń dotyczących jego niepokojącego zachowania oraz otwartych drzwi do mieszkania i nieporządku w lokalu.
- Dziennikarz wcześniej zachowywał się w niepokojący sposób w jednym z warszawskich kościołów, skąd po interwencji straży miejskiej został przetransportowany do szpitala.
- KSP zapewnia, że funkcjonariusze dokonali przeszukania zgodnie z przepisami, uwzględniając informacje od świadków i zabezpieczając pozostawione mienie, a materiał z przeszukania przekazano do prokuratury.
- Komenda Stołeczna Policji podkreśliła, że czynności nie były związane z działalnością zawodową dziennikarza, lecz wynikały z podejrzenia zagrożenia życia i zdrowia.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak podała Komenda Stołeczna Policji, do przeszukania doszło po otrzymaniu zgłoszenia drogą elektroniczną. Dziennikarz Telewizji Republika zamieścił w serwisie X nagranie, w którym prosił o pomoc medyczną.
Kolejne zgłoszenie policja otrzymała od świadka, który poinformował, że drzwi do mieszkania dziennikarza są otwarte, a w środku panuje bałagan. Zgłaszający wskazał ponadto na "nieracjonalne zachowanie" dziennikarza.
"W związku z informacją o otwartym mieszkaniu oraz pozostawionym bez opieki zwierzęciu na miejsce udali się policjanci. Ich działania miały na celu ustalenie, czy w lokalu nie doszło do przestępstwa, oraz zabezpieczenie pozostawionego mienia" - podała KSP.
Przeszukanie w mieszkaniu dziennikarza Telewizji Republika. Policja: Nie dotyczyło działalności zawodowej
Policjanci ustalili, że tego samego dnia wobec dziennikarza Telewizji Republika interweniowała warszawska straż miejska. Interwencja dotyczyła jego zachowania w jednym z kościołów na terenie Żoliborza.
- Strażnicy miejscy o godzinie 14.15 zastali mężczyznę bez koszulki, który zachowywał się irracjonalnie. Kontakt z nim był utrudniony - tak interwencję w kościele opisała straż miejska w rozmowie z serwisem wirtualnemedia.pl. Funkcjonariusze wezwali na miejsce karetkę, która przewiozła dziennikarza do Szpitala Bielańskiego.
"Informacje uzyskane od świadków, a także okoliczności zdarzenia zostały uwzględnione przy podejmowaniu decyzji o wejściu do lokalu i przeprowadzeniu dalszych czynności, zgodnie z obowiązującymi przepisami" - wyjaśniła policja.
Podczas przeszukania funkcjonariuszom towarzyszył świadek, cała procedura była ponadto filmowana. Materiały zostały przekazane do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz.
"Podkreślamy raz jeszcze, że podjęte przez funkcjonariuszy czynności nie dotyczyły działalności zawodowej mężczyzny. Ich przyczyną były okoliczności związane z podejrzeniem zagrożenia życia i zdrowia oraz koniecznością podjęcia działań przewidzianych prawem" - podała KSP.
Sam dziennikarz oświadczył w środę wieczorem w mediach społecznościowych, że jego zachowanie wynikało z choroby i że poszukiwał pomocy. Zasugerował też, że policja celowo udostępniła mediom informacje na jego temat.

















