Reklama

Przemysław Gerschmann: Bat inflacji zmusza inwestorów do działania

- Dzisiaj inwestowanie jest bardziej intuicyjne, ale to nie oznacza, że pieniądze na giełdzie zarabia się łatwiej niż 20 lat temu - powiedział Interii Przemysław Gerschmann, który w videocaście Piotra Witwickiego opowiadał o kulisach finansów, gospodarki i inwestycji właśnie. Doradca zarządu GPW nawiązał do miliardera Warrena Buffetta: - Każdy chce być jak on, ale nikt nie chce zrobić tego co on.

Piotr Witwicki w najnowszym odcinku swojego videocastu rozmawiał z Przemysławem Gerschmannem, doradcą zarządu Giełdy Papierów Wartościowych oraz autorem książki "Śladami Warrena Buffetta". Panowie rozmawiali o finansach, gospodarce i inwestowaniu, które zdaniem eksperta "stało się dziś prostsze, ale nie łatwiejsze". 

- Inwestowanie jest dzisiaj bardziej intuicyjne, ale to nie znaczy, że pieniądze na giełdzie zarabia się łatwiej niż 20 lat temu - powiedział Przemysław Gerschmann. Wyjaśnił, że obecnie dostęp do rynków i giełdy jest dużo prostszy, a co za tym idzie, inwestować możemy z każdego miejsca na ziemi. Wystarczy do tego smartfon. 

Reklama

Gerschmann powiedział też, że "dostęp do rynku może stać się jednak przekleństwem". - Nie możemy dać się wciągnąć w to, żeby spędzać cały czas przed monitorem - mówił. 

Przywołał przy tym przykład Warrena Buffetta, inwestora, którego majątek przekracza obecnie 80 miliardów dolarów. 

- Jedna z lekcji, jaką niesie ze sobą przypadek Buffetta jest taka, że ceną za specjalizację jest to, że nie poznamy innych etapów życia. On nie zna się na sporcie, nie zna się na sztuce, ma słabe relacje z rodziną. To wszystko jest opisane w jego biografii - mówił Gerschmann. 

Ekspert ocenił, że "każdy chciałby być jak Warren Buffett". - Ale nikt nie chce zrobić tego, co on zrobił. A tym bardziej nikt nie chce czekać tak wielu lat, żeby to osiągnąć, bo, jak pokazują statystyki, Buffett większość swoich pieniędzy zarobił po 60. roku życia, czyli w czasie, gdy większość ludzi myśli już o spokojnej starości - wyjaśnił. 

Wracając do tematu współczesnych inwestycji, Gerschmann powiedział, że "to właśnie podoba mu się dzisiaj w inwestowaniu". - Jest ono tak intuicyjne, że nie musimy zawężać się do tego, że "teraz zostaję inwestorem, rzucam swoją pracę na etacie, zaniedbuję kontakty z dziećmi, bo ja teraz będę inwestorem i będę się ciągle patrzył w ekran" - mówił.

Ekspert o rynku kryptowalut: Jest jak z kupnem nowego samochodu

Jedną z dróg we współczesnym inwestowaniu są kryptowaluty. Przemysław Gerschmann stwierdził, że "rozwiązania, które daje ten rynek, są mocno tożsame z tym, w jakim kierunku idzie świat finansów".

- Chodzi chociażby o zabezpieczenie naszych transakcji, tak, żeby one przechodziły szybko i były tanie. Świat krypto oferuje to na wyższym poziomie technologicznym niż tradycyjny przelew bankowy, który jeśli wyślemy z Polski do USA, to będzie szedł dobry tydzień - mówił. 

Ekspert dodał, że "jest tam też dużo rozwiązań dotyczących weryfikacji tożsamości". - Chodzi o branżę zero knowledge, czyli firmy wiedzą coś o tobie, ale nie mają tego zapisanego. Nie ma pliku, który dałoby się ukraść albo powielić - wyjaśnił. 

- Ja lubię używać takiego porównania, że rynek krypto jest jak nowy samochód. Jak go kupimy i przyjedziemy do domu pokazać go rodzinie, to nie jest tak, że ta pierwsza podróż jest zaplanowana i przemyślana. Jeździmy sobie po okolicy, gazujemy na autostradzie itd. Tak właśnie jest z tym pierwszym etapem krypto, który obecnie trwa. Ludzie sprawdzają co to jest, i co można z tym zrobić. Niektórzy się rozbijają i giną, ale inni używają tego do czegoś zupełnie innego - powiedział.

"Dobry moment na inwestycje"

Zdaniem Gerchmanna "styczeń 2023 roku to dobry moment na inwestycje". - Nie ma na co czekać, teraz mamy wytyczony scenariusz, wiemy w jakim kierunku idzie świat - powiedział. 

- Dzisiaj jesteśmy na etapie jasno wytyczonego kursu w dół. Teraz tylko szukamy dna - wyjaśnił. Dodał, że "jesteśmy po pierwszym roku dużych spadków, zwłaszcza w obszarze technologicznym". - Wszystkie te firmy amerykańskie spółki, które znamy, i z których usług korzystamy, straciły 30, 40, a nawet 50 proc. To jest bardzo dużo - mówił.

Ekspert powiedział też, że "bat w postaci inflacji zmusza przeciętnego inwestora do tego, żeby zrobił coś ze swoimi pieniędzmi, bo okazuje się, że 50 tys. trzymane w banku po roku jest już warte 40 tys.". - Jeszcze kilka lat temu tego nie było, jeżeli trzymaliśmy pieniądze w banku, to w skali roku w zasadzie nic się nie stało - dodał. 

- To jest z jednej strony niekorzystne, (...) a z drugiej strony, wiele osób, które trzymało te pieniądze, będzie szukało drogi do tego, żeby coś z nimi zrobić - powiedział. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: inwestowanie | rynek | kryptowaluta | Przemysław Gerschmann

Reklama

Reklama

Reklama