Reklama

Reklama

Przemysław Czarnek: Kościół w Polsce podlega brutalnemu atakowi

W wielu częściach Europy Kościoła już nie ma. W Polsce on jest, dlatego podlega brutalnemu atakowi i musimy go bronić - powiedział w czwartek minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Dodał, że jest to "atak, który ma na celu dechrystianizację Polski na wzór europejski".

Zdaniem ministra edukacji mamy do czynienia z "potężnym atakiem na Kościół w Polsce".

- Jak państwo otworzycie sobie te tak zwane wolne media, otworzycie sobie różne portale internetowe, których nazwy przez litość nie będę wymieniał, to codziennie macie państwo jakieś obrzydliwy hejt na seminaria, na Kościół, na księży, na duchowieństwo, na krzyż, na symbole religijne, na wszystko, co jest związane z chrześcijaństwem - mówił Czarnek w TVP Info.

Dodał, że jest to "atak, który ma na celu jedną rzecz - dechrystianizację Polski na wzór europejski". - To się nie uda, ale efekty tego widzimy. Te pobicia księży na schodach przed kościołem. (...) To jest brutalny atak na nasze wartości i na fundament czegoś, co nazywamy polskością, a który jest oparty na chrześcijaństwie od 1054 lat - podkreślił.

Reklama

Jak wskazał, "w wielu częściach Europy Kościoła już nie ma, natomiast w Polsce on jest, dlatego podlega tak brutalnemu atakowi i musimy go bronić".

"Można sobie uznawać małżeństwo pięciu mężczyzn"

Czarnek był także pytany o przyjętą przez Parlament Europejski rezolucję w sprawie praw osób LGBTIQ. Stwierdzono w niej, że małżeństwa lub zarejestrowane związki partnerskie zawarte w jednym państwie członkowskim powinny być uznawane we wszystkich państwach członkowskich w jednolity sposób, a małżonkowie i partnerzy tej samej płci powinni być traktowani tak samo, jak ich odpowiednicy przeciwnej płci.

Minister edukacji stwierdził, że przychyliłby się do tej rezolucji, "gdyby istniało coś takiego w przyrodzie jak małżeństwo jednopłciowe". - Małżeństwo to termin zastany jeszcze z prawa rzymskiego, stworzony przed wiekami, który oznacza związek kobiety i mężczyzny. Coś takiego w przyrodzie jak małżeństwo jednopłciowe nie istnieje, więc można sobie uznawać małżeństwa czterech mężczyzn, pięciu mężczyzn, albo sześciu kobiet. To nie jest małżeństwo. To jest jakiś związek, któremu my się nie sprzeciwiamy. Nikt nikomu nie ingeruje w jego życie prywatne. Seksualność jest prywatną sferą każdego człowieka i co sobie kto robi z tą seksualnością, to jest jego sprawa. Natomiast nie możemy nazwać małżeństwem czegoś, co małżeństwem nie jest - powiedział Czarnek.

Pytany, czy jest "wrogiem LGBT", odpowiedział, że "mówi językiem Konstytucji Rzeczypospolitej Polski". - Ja nie używam innego języka, niż używają elity polityczne i prawnicze tego państwa od dziesięcioleci. Nie wiem, dlaczego w związku z tym miałbym być wrogiem kogokolwiek - dodał Czarnek.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne