Sprawa ma swój początek 9 stycznia 2024 roku, kiedy Związek Banków Polskich (ZBP) podjął uchwałę o przyjęciu giełdy kryptowalut Zondacrypto, otwiera się w nowym oknie do swoich struktur, a konkretniej do Komitetu Cyberbezpieczeństwa Banków - przypomina portal.
Kontrowersje budził fakt, że - jak twierdzi Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego i premier Donald Tusk, otwiera się w nowym oknie - ta upadła giełda była kontrolowana przez Rosjan.
Po wybuchu afery członkowie ZBP zarzekali się, że uchwała o przyjęciu Zondy nigdy nie weszła w życie. Jednak prezes związku Tadeusz Białek pokazał dziennikarzom money.pl dokument, z którego wynika, że to nieprawda.

Wizyta w Monako i nagłe wystąpienie w Sejmie. Wipler bronił interesów Zondacrypto?
W tym samym czasie trwały prace nad ustawą regulującą rynek kryptowalut. Projekt został wysłany do ZBP w celu naniesienia poprawek. Dokument został wysłany do prezesa Zondacrypto, Przemysława Krala.
Kral odesłał ZBP projekt ustawy z naniesionymi 47 poprawkami. ZBP skopiował je i dodał od siebie osiem uwag, które wysłał do Ministerstwa Finansów jako własne stanowisko. Ponadto na oficjalne spotkanie w ministerstwie ZBP zabrał czteroosobową delegację, z czego połowa to prawnicy opłacani przez Zondacrypto. Ustawa trafiła do Sejmu.
W lipcu 2025 roku poseł Konfederacji Przemysław Wipler i jego wspólnik Michał Krzymowski polecieli do Monako odwiedzić prezesa giełdy w luksusowym hotelu Le Meridien Beach Plaza, gdzie cena za jedną noc sięga nawet 7 tys. zł.
Zaledwie pięć dni po powrocie z Monako poseł Wipler wyszedł na mównicę sejmową, potępiając rządzących za odmowę możliwości rejestracji na giełdzie Zondacrypto za pomocą aplikacji mObywatel. - Dlaczego nielegalnie i bezprawnie zablokowaliście Polakom (...) możliwość logowania i potwierdzania swojej tożsamości? Jest to absurd! - mówił.
Tydzień później na konta fundacji Wiplera oraz firmy Krzymowskiego - jak podaje money.pl - zaczęły spływać gigantyczne pieniądze. Łącznie w 15 przelewach mieli dostać od spółek szefa Zondy aż 160 tys. euro (ok. 700 tys. zł).
Do fundacji Wiplera (Dobry Rząd), od lipca 2025 do stycznia 2026 roku, miało wpłynąć 7 przelewów po 10 tys. euro każdy (łącznie 70 tys. euro). Giełda i fundacja nie podpisały żadnej umowy. Jeden z przelewów zatytułowano po prostu jako "Faktura/Invoice".
Do firmy Krzymowskiego, Fiverand, trafiło w sumie 90 tys. euro w ośmiu przelewach (od lipca 2025 do marca 2026 r.). Tutaj formalności już dopełniono - podstawą była umowa na "usługi PR i doradztwa medialnego" zawarta z czeską spółką szefa Zondy.
Prezes zniknął, Wipler kasował wiadomości
W międzyczasie prezes giełdy podsuwał posłowi kolejne uwagi do ustawy przez internetowy komunikator. Gdy wokół sprawy zrobiło się gorąco, Wipler miał w popłochu kasować historię wiadomości w telefonie, jednak nieskutecznie.
Identyczne poprawki, uderzające m.in. w zbyt wysokie opłaty nadzorcze czy krótki okres przejściowy, trafiły wcześniej do Ministerstwa Finansów za pośrednictwem Związku Banków Polskich (ZBP). ZBP włączył 47 uwag szefa Zondy do swojego oficjalnego stanowiska, nie informując resortu, kto jest ich prawdziwym autorem.
Michał Krzymowski twierdzi, że jego firma świadczyła jedynie usługi medialne, odrzucając oskarżenia o regulacyjny lobbing. Związek Banków Polskich odmówił komentarzy i zagroził redakcji money.pl procesem sądowym. Sam Przemysław Kral, po upadku krypto-biznesu, zapadł się pod ziemię - z nieoficjalnych informacji wynika, że może przebywać w Izraelu.















