Reklama

Reklama

Protest w stylu celnika. Kontrole na granicach wzmożone - podróżni utknęli w ogromnych korkach

Odkąd celnicy zaczęli dłużej i bardziej szczegółowo sprawdzać podróżnych, na polsko-rosyjskiej granicy pojawiły się kolejki, a na falach CB radia po obu stronach granicy słychać alarmujące wieści. Celnicy zapewniają, że to nie strajk, a wykonywanie poleceń.


Relację z przejścia Grzechotki-Mamonowo na polsko-rosyjskiej granicy przekazał stacji TVN24 jeden z podróżnych. Stał w korku od czterech godzin i jak zapowiadał - "pewnie jeszcze trochę postoi". Według jego relacji, w ciągu godziny celnicy sprawdzają zaledwie kilka pojazdów. Podróżny zwrócił uwagę, że niepoinformowani wcześniej o możliwych kolejkach przy granicy ludzie nie mają ze sobą prowiantu, a w pobliżu nie ma też toalet.

Od północy celnicy na polsko-rosyjskiej granicy bardziej szczegółowo niż dotąd kontrolują podróżnych. Oficjalnie zapewniają, że nie prowadzą strajku włoskiego, a jedynie wykonują polecenia wiceministra finansów Mariana Banasia, który przed dwoma dniami polecił celnikom, by w związku ze zbliżającym się szczytem NATO i Światowymi Dniami Młodzieży wzmocnili kontrolę podróżnych.

Reklama

W związku z tym poleceniem celnicy na polsko-rosyjskiej granicy kontrolują szczegółowo niemal każde auto: zaglądają pod maskę, polecają kierowcom wyciąganie kół zapasowych, sprawdzają ważność gaśnic, czy wyposażenie apteczek, opukują kanistry i baki, zaglądają pod fotele w autach, czy do osobistych bagaży podróżnych. Z tego powodu kolejki na granicy rosną. Są one tym bardziej uciążliwe, że w piątek w woj. warmińsko-mazurskim było upalnie, a podróżni oczekiwali na odprawę w pełnym słońcu. Nawet po kilka godzin.

Celnicy od kilku tygodni mówią, że nie podobają im się pomysły rządu dotyczące ich służby. Twierdzą, że to likwidacja dobrze działającej, przynoszącej spore dochody budżetowi służby.

Przypomnijmy, w środę minister finansów Paweł Szałamacha po spotkaniu w Izbie Celnej w Gdyni poinformował, że od 1 stycznia 2017 r. polska skarbówka miałaby zacząć działać w skonsolidowanej instytucji pod nazwą Krajowa Administracja Skarbowa, która miałby tworzyć połączone służby celne, izby skarbowe i urzędy kontroli skarbowej.

Szef MF zapowiedział podwyżki wynagrodzeń w skarbówce; nie wykluczył zwolnienia 3-4 proc. pracowników. Celnicy protestują przeciwko tym pomysłom, w ich ocenie oznaczają one likwidację ich służby.

Służba celna zatrudniająca w całym kraju ok. 14,5 tys. pracowników rocznie wypracowuje dla budżetu państwa ok. 100 mld zł - to jedna trzecia budżetu państwa.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy